Pozycja materiału w rankingach:
Dziennikowi Bałtyckiemu udało się dotrzeć do nieznanego dotąd życiorysu Józefa Tuska, który podyktował w 1975 roku dziennikarzowi przygotowującemu „Słownik Biograficzny Gdańszczan”.
Tusk podał, że należał do kilku organizacji grupujących Polonię gdańską, m.in. do Polskiej Tajnej Organizacji Wojskowej! Była to organizacja kadrowa, grupująca głównie celników, kolejarzy i pocztowców oraz członków klubów sportowych, których szkolono na wypadek wojny. Ta informacja stawia w zupełnie innym świetle pracę telegrafisty Tuska na polskim dworcu PKP. Była to strategiczna placówka, gdzie ulokowana była siatka polskiego wywiadu. Telegrafista umieszczony w tak strategicznym miejscu musiał być związany z polskim wywiadem wojskowym.– Przyjaźniłem się z Józefem Tuskiem, choć był ode mnie sporo starszy – mówi Brunon Zwarra. Zwarra skończył niedawno 86 lat. Spośród jego licznych książek najbardziej znane to „Gdańsk 1939” (zamieścił w niej relacje polskich gdańszczan z września 1939 roku) i pięciotomowe dzieło „Wspomnienia gdańskiego bówki”.
– Jestem tylko świadkiem epoki – podkreśla, gdy siadamy w jego gabinecie. – Żyłem w strasznych czasach, w niezwykłym miejscu. Musiałem opisać to, co widziałem i przeżyłem, żeby za sto lat ludzie nie myśleli, że na przykład pocztowcy polscy zachowywali się tak, jak to kłamliwie opisał w swojej powieści Guenter Grass!
Zwarra nie ceni niemieckiego noblisty.
– Może jestem zarozumiały, ale uważam, że powinienem wytykać Niemcom kłamstwa. Wspomnienia uczestników wydarzeń mają zupełnie inną wartość. Powiem pani, że być Polakiem wśród swoich nie jest trudno, lecz otwarcie głosić polskość wśród dominujących liczebnie gdańskich Niemców – o, to było coś zupełnie innego, rodzaj heroizmu – tłumaczy, gdy siadamy w zaciemnionym pokoju. Ma kłopoty z oczami, ale jeszcze, Bogu dzięki, może czytać.
– Gdy Józef Tusk wrócił z Niemiec, od jesieni 1945 do roku 1948 dorabiał do pensji malując skrzydła orłom na godłach państwowych w moim zakładzie emalierskim. Pracował na PKP. Kolejarzom płacono mało, a on miał pięcioro dzieci. Potem moja firma została upaństwowiona, ale od czasu do czasu spotykaliśmy się nadal. Bywał moim gościem, siedział tu, gdzie pani teraz. Piliśmy kawę z odrobiną koniaczku – wyciąga zza pazuchy małą buteleczkę, którą trzyma tam, żeby alkohol miał zawsze odpowiednią temperaturę.
– Zamieściłem jego relację z września w swojej książce „Gdańsk 1939”. Czytała pani?Dzięki Piotrowi Mazurkowi z Towarzystwa Przyjaciół Gdańska udaje mi zdobyć inny życiorys Józefa Tuska. W roku 1975 spisał go pewien dziennikarz do przygotowywanego wówczas, ale dotychczas niewydanego „Słownika Biograficznego Gdańszczan”. Józef Tusk podał ankieterowi, że należał do kilku organizacji grupujących Polonię Gdańską. Wymienił wśród nich Polską Tajną Organizację Wojskową.
Pytam o tę organizację Alojzego Męclewskiego, emerytowanego dziennikarza, a podczas okupacji niemieckiej pracownika Sekcji Zachodniej Departamentu Informacji Delegatury Rządu RP na Kraj. Autor książek „Celnicy Wolnego Miasta” i „Neugarten 27” rozmawiał na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych z kilkudziesięcioma gdańszczanami. Potwierdza, że ta nazwa raz po raz pojawiała się w ich relacjach. Była to organizacja dość elitarna, kadrowa, grupująca głównie celników, kolejarzy i pocztowców oraz członków klubów sportowych, których szkolono na wypadek spodziewanej wojny.
„Była ona niejako odpowiedzią na wprowadzenie przez Senat (czyli władzę wykonawczą Wolnego Miasta Gdańska – przyp. aut.) w pierwszych latach trzydziestych szkolenia wojskowego niemieckiej młodzieży gdańskiej i przymusowe wysyłanie jej do Niemiec dla odbycia regularnej służby wojskowej” – napisał Męclewski w książce „Neugarten 27”. Żadne dokumenty na temat Polskiej Tajnej Organizacji Wojskowej nie zachowały się.
W notach biograficznych udostępnionych mi przez Towarzystwo Przyjaciół Gdańska znajduję jeszcze kilka osób, które podały, że należały do Polskiej Tajnej Organizacji Wojskowej.
W 1939 roku syn Józefa, Rajmund Tusk, miał trzy lata. Nie może pamiętać, co działo się 1 września i w dniach następnych, ale na szczęście jest książka Brunona Zwarry z osobistym wspomnieniem Józefa Tuska, więc znowu po nią sięgamy.
Rankiem pierwszego dnia wojny do mieszkania przy Rothaehnchengang 25 wpadło trzech szturmowców z pałkami w rękach. Pobity, wyrwał się im i wypadł na ulicę. Pobiegł do teściów. Przebrał się w marynarkę i kapelusz teścia i wyskoczył przez okno na podwórko. Z jego relacji wynika, że postanowił dostać się na dworzec, należący do Polskich Kolei Państwowych. Szukał ratunku w polskiej placówce.
Mijając siedzibę Polskiego Klubu Morskiego przy Neugarten (Nowe Ogrody, dziś jeden z budynków szpitala wojewódzkiego) zobaczył z okna tramwaju, że godło polskie znad drzwi wejściowych zostało zerwane i leży na chodniku. Tak samo było przed Komisariatem Generalnym RP.
Sprzed hotelu Eden, naprzeciw dworca zobaczył, że jego kolegów-kolejarzy pędzono do policyjnej karetki. Stał więc i zastanawiał się, co robić.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Robercik Alias 25.12.2011 03:22
marcus kraft to rasistowska świnia.Nie aresztują go bo policja to też jest antypolskie g...(przykład-prowokacja antypolska w Warszawie 11-11-2011)
krzych wil 01.09.2011 09:19
@marcus - nie bardzo rozumiem - czy podwaza pan relację Brunona Zwarry na temat JT w spisanych wspomnieniach: "„Józef Tusk urodził się 23 marca 1907 roku w Gdańsku. Miał obywatelstwo gdańskie. Uczęszczał do niemieckiej szkoły powszechnej, wieczorowej polskiej szkoły powszechnej oraz wieczorowej Kunst und Gewerbeschule w Gdańsku. Pracował na dworcu PKP jako telegrafista. Należał do Gminy Polskiej Związku Polaków, Zjednoczenia Zawodowego Polskiego i Towarzystwa Śpiewaczego „Harmonia”. Mieszkał w Gdańsku Siedlcach przy ulicy Rothaehnchengang 25”" ?
Jesli tak, proszę podać kontr fakty i źródła.
Odnośnie zaborów, Polacy służyli w armiach trzech zaborców - Prusaków, Austriaków i Rosjan. W armii polskiej po 1918 służyli i ci z armii pruskiej, i austriackie i rosyjskiej.Zarzut "dziadkowie kaczyńskich byli oficerami armii carskiej" - to jest dopiero idiotyczne !!!, dalej "uciekli jak szczury a potem sie zapisali do kumuny i zamykali" - jest nieprawdziwy, ci na Zachodzie walczyli w Polskich Siłach Zbrojnych, a do komuny zapisali się aktywiści PPR i niedobitki KPP plus wsparcie sowieckich bagnetów, ocaleli polscy Zydzi. Proszę aby nie bredzić i przeczytac o mordowaniu oficerów WP w spiskach Informacji Wojskowej (zarządzanej pzrez NKWD).
marcus kraft 27.08.2011 18:24
Pana komentarz jest po prostu idiotyczny. Dokładnie takie same komentarze czytało sie w latach 1920 - 1926 na temat Zachodnioprusaków, Wielkopolan czy Ślązaków.Was, Antków z kongresówki, z najbardziej zacofanej moralnie i technicznie czesci Polski, Polaków spod prywitywnego Ruskiego zaboru (prawie więc ruskich polaków) nigdy nic nie nauczy.Kazdy z nas został przymusowo uznany za Niemca, nie wolno było o tym ani pisać ani mówic, bowiem Pana ziomki - byłe ruskie Polaki ( dziadkowie kaczyńskich byli oficerami armii carskie!!!)najpierw w 1939 roku uciekli jak szczury, a potem zapisali sie do komuny i zamykali w wiezieniu wszystkich nie ruskich - Polaków : Kaszubów, Ślązaków, Opolan, Zagłębiaków, Pomorzaków...
piotr karlikowski 25.08.2011 23:48
Wszystko co do tej pory napisano o dziadku Donalda Tuska ; Jozefie Tusku nie zostalo zweryfikowane a wiec te przekazy o nim nie sa wiarygodne i hipotezy na temat jego wojennego zyciorysu sa czasami same sobie zaprzeczajace . A swoja droga postac Donalda Tuska jest niewiarygodna ; magister historii nie wie i nigdy nie steral sie wiedziec co robil jego dziadek w czasie wojny ? Nie jest to czlowiek godny zaufania i tu jest tragedia ; wieksza czesc mieszkancow Polski wybrala go , wybrala klamstwo . Dla nas Polakow , niefokstrotow , to tragedia .
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +1573)