Facebook Google+ Twitter

Judyty Rykowskiej przygoda z poezją

Zapewne niewielu z was wie, że czasami coś tam sobie skrobię. Sądzę, że wielką twórczością tego nie można nazwać, nie jestem żadną Haliną Poświatowską, niestety....

Mimo to chcę wypowiedzieć parę zdań o mnie i mojej twórczości. Od początku przyznam, że wyraz „moja” jest podkreślany, nie ze względu na fakt, że wiersze są tworzone przeze mnie, lecz
z powodu ujawnienia, że to co piszę, jest dla mnie i z środka mnie pochodzi. Bowiem wiersze pozwalają mi wyrzucić wszystko to, co wyrzucone być powinno. Emocje mają swój upust, dzięki temu nie zjadają mnie toksyczne związki burzliwego temperamentu. Wiersze, które tworzę, opisują moje stany duszy i ciała, pokazują to co widzę, ale również pozwalają zobaczyć więcej, gdy już nic nie jest widoczne dla oczu.

I w tym miejscu nasuwa się pierwsze pytanie. Jak to się wszystko zaczęło? Nie tworzę długo. Może ze cztery lata. Moment startu był piorunujący. Śmierć bliskiej dla mnie osoby. Nie chciałam z nikim rozmawiać, swoje myśli zaczęłam przelewać na papier. Pierwsze teksty pełne były smutku, niezrozumienia, żalu do tego co było, a czego już nie ma i nie będzie. Niemal w każdej strofie, po każdym wersie przelewały się na przemian łzy i ból. Pokropione cierpieniem niepoukładane myśli tworzyły wyrazy zdobiące białą kartkę. Chaos był wszędzie. W głowie, w sercu, na papierze.

Tak było na początku. Z czasem zaczęłam staranniej dobierać słowa, lepiej oddawać myśli, co niektórzy mogą stwierdzić, że to tylko moje zdanie i może będą mieli rację, ale co im do mojej twórczości? Przecież ona jest dla mnie. Dotychczas powstało kilkadziesiąt utworów. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że kiedy czytam niektóre z nich, po jakimś, bliżej nieokreślonym czasie, nie jestem w stanie ich poznać.

I to nie dlatego, że ich nie pamiętam, ale w związku z niedowierzaniem, że to są właśnie moje teksty. Utwory wydają mi się piękne, a słowa dobrze dobrane. To zupełnie jakby niewidzialna muza weszła do mojego ciała i dyktując poprowadziła rękę tak, aby kreśliła kolejne wersy i zdania... Czasami zastanawiam się czy inni ludzie, którzy kiedykolwiek coś pisali, natrafiając na swoje zapisane myśli, odczuwali to samo.

Co można znaleźć w moich wierszach? Obecnie utwory przeplatają się w swojej tematyce. Jednak można powiedzieć, czy chcemy tego czy nie, że niektóre elementy przewodnie się powtarzają. Wydaje się, że to jest całkiem naturalne zjawisko, znane nie tylko mojej osobie. Przeglądając twórczość różnych poetów, zauważyć można ową monotematyczność. Jak to należy wytłumaczyć? Otóż szczerze mówiąc nie wiem. Możliwe, że chodzi tutaj jedynie o opisywanie życia, które zdaje się stać w miejscu. Świat nas otaczający może i ulega zmianie, ale nie dotyka nas to, w takim stopniu, abyśmy byli zdolni zauważać to z dnia na dzień. Natomiast faktem jest nie od dziś, że ludzie rzadko się zmieniają. Wniosek nasuwa się sam: to co nas boli lub zachwyca dzisiaj, będzie nas bolało i zachwycało również i jutro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ja też się przyłączę do miłośników poezji i wesprę Cię - poza pozytywną oceną - zachętąi: Bądź dzielna i nie daj się zagłuszyć. Poezja jest wielka i łagodzi obyczaje. A Polakom tego bardzo potrzeba.
Pozdrawiam Serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Judyto piekny artykuł!! ale mnie zaskoczyłaś swymi zdolnościami!! Pieknie, kocham poezję, choc sama nie piszę wierszy, a szkoda moze by to troszkę ubarwiło życie, może stałoby sie ono prostsze :-). Oceniam na 5 ten artykuł, bo nie mogłabym inaczej jest b ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poetek ci u nas dostatek. Sama się do nich niejako zaliczam. Byłam na Twoim blogu. Wiersze przeczytałam, choć trudno mi je jednoznacznie ocenić. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.