Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

94 miejsce

JUICE! Biznes oparty na naiwności

W stolicy oraz w Łodzi funkcjonuje małe przedsiębiorstwo, które zajmuje się sprzedawaniem na mieście bądź w blokach (na zasadzie akwizycji) produktów medycznych. Są one warte dosłownie kilka złotych, ale zachwalane są jako nowość, która dopiero wchodzi do aptek i będzie niesamowicie droga. Była juicemanka opowiada Wiadomościom24.pl jak działa firma.

Sprzedawca uliczny. Zdjęcie ilustracyjne / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Balon_street_saler.jpgCo znaczy słowo "dżus"?
- Haha, to takie nasze zawołanie. W ten sposób jeden handlowiec rozpoznaje drugiego. Tak krzyczymy, żeby dodać sobie rano motywacji.

O co właściwie chodzi w tej pracy? Na czym wy zarabialiście?
- Praca wygląda tak: rano przychodzi się do biura, odbiera się towar. Trzeba mieć plecak albo torbę, żeby to wszystko pomieścić. Trochę tego jest, bo bierze się zazwyczaj „dzwonek”, czyli 25 sztuk towaru. Jak się to sprzeda, to ma się wolne, chyba że się chce jeszcze zarobić, to można wziąć więcej.

To jest taki standard firmy. Zależy, co się ma: wkładki do butów czy masażery. Jak ktoś twierdzi, że nie zrobi dzwonka, bo np. krótko pracuje albo musi wcześniej skończyć tego dnia, to bierze mniej, ale wtedy szefostwo trochę krzywo patrzy.

Potem się ćwiczy prezentację. Dzień w dzień powtarza się ją setki razy. Zaczyna się rano, w biurze, potem się ją powtarza cały dzień, przy każdym kolejnym kliencie.

Jesteśmy dzieleni na grupy. Trener zabiera nas w teren. To on decyduje, gdzie jedziemy.

A jakie to były tereny?
- Takie, gdzie się kręci najwięcej ludzi. Stacje metra, pawilony handlowe, starówka. Plac
Zamkowy, ulica Świętokrzyska. Wola Park, Galeria Mokotów, Europlex na Puławskiej (lubiłam
tam stać). Dobrze było też pod Kinem Femina.

Czym te tereny się od siebie różniły? Dlaczego jeden lubiłaś a innego nie?
- W niektórych miejscach mieszkali biedniejsi ludzie i „nie brali”, a np. na starówce zawsze dobijało się do dzwona, no chyba, że się ktoś obijał wyjątkowo cały dzień. Tam można było i z obcokrajowcami pogadać, i ogólnie turystów było dużo. Turyści tego towaru nie znali, to brali. A niektóre tereny były już tak wyeksploatowane, że nikt tam nie brał, bo wszyscy wiedzieli co sprzedajemy. Tam się już nie opłacało jeździć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

stefan jażyna
  • stefan jażyna
  • 16.06.2011 19:40

moi drodzy odpalcie swe głowy i zadajcie sobie pytanie co jest fer sprzedaż wkładek , masażerów , czy kradzież , kiedy twoje dziecko chce zabawke a ty mówisz niestać mnie - moje gratulacje .
A poza tym czy forma jest ważna czy efekt
I dla zdziwionych handlel polega na tym że tanij kupujesz a drożej sprzedajeż .
„Każdy z nas żyje, coś sprzedając”
Robert Louis Stevenson
“Wielkie umysły mają cele, inni mają życzenia.”
Washington Irving

Komentarz został ukrytyrozwiń
TranceMan007
  • TranceMan007
  • 30.10.2010 00:39

http://www.20dollars2surf.com/?ref=175983

http://www.surfbar.pl/ref=38329

http://bux.to/?r=TranceMan007

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękuję za plusiki, przekażę rozmówczyni, że jej opowieść się pdobała:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepracowałem w tym systemie 6 lat od 1990 do 1996. Kasa oczywiście największa dla właściciela sieci biur.
Towar kupiony za 2 złote sprzedany akwizytorowi za 8. To daje 6 złotych na sztuce x 25sztuk na dzwonek X średnio 30 pracowników = 4500 dziennie x 20 dni pracy = 90000 x damy na to 4 biura = 360.000 x 12 miesięcy = 4.320.000 !!!
Nawet jeśli z tego połowa byłoby kosztem ( wynajem lokali, extra bonusy, ogłoszenia i inne ) to i tak niezły dochód.

Zarabiają wszyscy oczywiście z wyjątkiem klienta.

Dla osób które potrzebują codziennie pieniądze rewelacyjny sposób na zarabianie.
Dzwonek czyli średnio 15-25 sztuk sprzedane dziennie to około 200- 300 złotych dziennie a to daje od 4-6tysięcy miesięcznie.

KAŻDY KTO DAŁ RADĘ W TEJ FORMIE SPRZEDAŻY PORADZI SOBIE W KAŻDEJ FIRMIE O CHARAKTERZE SPRZEDAŻOWYM.
POTRAFI SIĘ ŚWIETNIE MOTYWOWAĆ I RADZI SOBIE Z KAŻDĄ ODMOWĄ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra szkoła życia. Daję *5 z plusem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę przydługi tekst...ale ciekawy , daję *5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdziwy wyścig szczurów...nic dodać nic ująć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To tak samo żenująca praca jak w Eniro Polska, właścicielu Panoramy Firm, która polega na dzwonieniu i nagabywaniu przedstawicieli firm na reklamę. Też jest oparta na emocjach i zagadaniu klienta, a kierownik (zwany z angielska "super visorem", chociaż zazwyczaj angielskiego nie zna, ma przeważnie co najwyżej 25 lat i nie ma ukończonych studiów wyższych) ciągle podsłuchuje i wymaga "kwita", czyli umowy (nieważne, że klient nie chce). Nic takie prace nie są inteligentne i nie rozwijają umysłu pracownika ani jego intelektu. Tu nadają się cwaniacy ze skłonnościami do fantazjowania o "świetności" produktu. Za materiał 5+ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwielbiam ten rodzaj wciskania ludziom kitu, wrrr...

Daję 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.