Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

129625 miejsce

"Jul" Pawła Goźlińskiego: Wieszcz w kręgu podejrzeń

Śmiem sądzić, że powieść "Jul" Pawła Guźlińskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne jest nowatorskim zdarzeniem na polskim rynku książkowym. Gdyby pokusić się o jakieś porównania z literaturą światową, można by się chyba odwołać do Dana Browna i jego cyklu z Robertem Langdonem jako głównym bohaterem.

Okładka książki to dzieło Łukasza Mieszkowskiego. / Fot. materiały reklamowe wydawnictwaPaweł Goźliński, poza tym, że jest kierownikiem działu reportażu w "Gazecie Wyborczej" i jej "Dużego Formatu", prowadzi zajęcia z "dramatu romantycznego" w warszawskiej Akademii Teatralnej. Zna tę epokę, rzec można, jak własną kieszeń, dlatego też nie należy się dziwić, iż akcję swojego debiutu prozatorskiego, jakim jest właśnie "Jul" , umieścił w romantyzmie, w środowisku tzw. Wielkiej Emigracji.

Podobnie jak wspomniany wyżej autor "Kodu Leonarda da Vinci" udatnie połączył postaci fikcyjne, takie jak Adam Podhorecki (główny bohater), hrabia Sławoj Rozumowski, ksiądz Ignacy Dzieżyński, Eustachy Gruszczyński z takimi ważnymi dla historii naszej literatury osobistościami, jak Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński. W tle mamy też Celinę Mickiewiczową i jej synów: Władzia i Jana Gwalberta i kochankę autora "Pana Tadeusza", Sewerynę Deyblównę. Po ulicach Paryża, w którym dzieje się akcja, przechadza się Aleksander Dumas i Charles Baudelaire. A wszystko to w atmosferze kryminalnej intrygi, która pociąga za sobą pięć ofiar, zaś wskazówek do jej rozwiązania należy szukać w ... "Śnie srebrnym Salomei", "Balladynie" czy "Anhellim" Juliusza Słowackiego. Myślę, że nie zdradzę za dużo, jeśli powiem, że i sam wieszcz znajdzie się w pewnym momencie w ścisłym kręgu podejrzanych o dokonanie kolejnych zbrodni.

A zatem można powieść Goźlińskiego potraktować jako historical-fiction. Niewątpliwym jej atutem jest wierne, jak się wydaje, odtworzenie paryskiej rzeczywistości lat 1845 - 1849, w których rozgrywa się główny wątek (retrospekcje sięgają czasów powstania listopadowego) i daleko idące starania autora, by uwiarygodnić tę, ma się rozumieć, zmyśloną przezeń kryminalną historie z udziałem naszych wieszczów. Dlatego przytacza Goźliński wiarygodnie brzmiące raporty policyjne, donosy czy wycinki z francuskich gazet. Mamy też znany z historii literatury wątek konfliktu między Mickiewiczem i Słowackim potraktowany tutaj jako motyw ewentualnej zbrodni.

Autor świetnie oddaje na stronach swojej powieści stosunek rodowitych Francuzów do Polaków, przebywających na emigracji. Komisarz Lang mówi wprost: "Łaskę wam robimy, że was ciągle tu trzymamy, choć swędzicie jak wrzód na dupie!" A Polskę nazywa "przegraną przeszłością i próżną nadzieją". Sam Goźliński nie unika też przedstawiania naszych przodków w nieco ciemniejszych barwach, stąd wśród polskich bohaterów mamy samozwańczych hrabiów, zwalczających się towiańczyków i zmartwychwstańców, mamy właścicieli nielegalnych salonów gry (szulerni), współpracowników cara i takich, którzy wydali aparatowi represji swoich kolegów. Jeśli czegoś mi brakuje w "Julu", to próby choćby stylizacji języka, jakim posługują się bohaterowie bądź co bądź XIX-wieczni. Ale to szczegół. Ważne, iż powstała oryginalna książka, z wciągającą fabułą, choć niełatwa w odbiorze (ponura atmosfera Paryża i miejsc, w których zdarza się przebywać bohaterom, nieco przytłacza i przygnębia).

Wydawnictwo Czarne ma to do siebie, że dba o poziom nie tylko merytoryczny, ale i edytorski wydawanych przez siebie pozycji. Tak jest też i tym razem. "Jul" Pawła Goźlińskiego wzbogacony jest ilustracjami Łukasza Mieszkowskiego, które w konwencji komiksu prezentują kluczowe dla akcji sceny.

Paweł Goźliński, Jul
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2010

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Polonista
  • Polonista
  • 11.06.2011 20:39

Kochanka Mickiewicza nazywała się Anna Józefina Maria Deybel, córka Ksawerego Deybla, właściciela wileńskiej pensji dla dziewcząt. Przybrała imię Xawera, od ojca, i tak była nazywana w sekcie Towiańskiego. Tytułowano ją również Izraelską Księżniczką. Zmiana imienia to celowy zabieg, czy czyjeś niedopatrzenia, pomyłka?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna recenzja, choć moim zdaniem nie wszystkie publikacje Czarnego zwalają z nóg. /5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zróbmy kampanię pod hasłem: Wydawnictwo Czarne na prezydenta. Czarne zawsze kupuję w ciemno:) A mówiąc poważnie, seria wydawnicza: Inna Europa, inna literatura to pomysł, którego moim zdaniem nic nie przebije.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, Czarne ma ciekawe książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.