Facebook Google+ Twitter

Julia Child. Moje życie we Francji

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-06-16 21:03

Długo oczekiwana przez wielbicieli autobiografia Julii Child, w tłumaczeniu Anny Sak, jest już dostępna w naszych księgarniach dzięki Wydawnictwu Literackiemu. Lektura obowiązkowa! Polecam!

 / Fot. okładka książkiOpowieść snuta przez niesamowitą kobietę, a spisana przez jej przyszywanego wnuka (jego dziadek był bratem Paula Childa - męża Julii) Alexa Prudhomme zawładnęła mną całkowicie. Historia znana mi doskonale z rewelacyjnego filmu "Julie i Julia" w reżyserii Nory Ephron z niezapomnianą kreacją Meryl Streep to tylko cząstka tego, co opowiedziane zostało w książce. Co jest oczywiste bo film trwa dwie godziny a bohaterka spędziła we Francji kilka lat. Dzięki tej książce czytelnik ma możliwość rozsmakowania się w domowej kuchni francuskiej, zwanej cuisine bourgeoise, różniącej się od haute cuisine, z której znamy Francję.

Kobieta pochodząca z domu gdzie kulinarna tradycja to tłuste, pieczone kurczaki z maślanym puree ziemniaczanym i szpinakiem w śmietanie, mocno poprzerastanym tłuszczem befsztykiem z polędwicy, nieodmiennie w towarzystwie dwóch sosów: brązowego i miętowego trafia do świata najdoskonalszego z możliwych dla smakosza - do Francji. Jak sama o sobie pisze: "Byłam dużą, mierzącą 187 cm, trzydziestosześcioletnią, wygadaną i niezbyt poważną Amerykanką. Z okienka mojej kajuty Francja wyglądała jak ogromny znak zapytania. Ale podczas pierwszej kolacji w normandzkiej restauracji La Couronne znak zapytania zmienił się w wykrzyknik". Julia zaczęła się zakochiwać w La belle France. A ja razem z nią.

Prudhomme znakomicie przedstawia tło historyczne: lata powojenne w Europie, maccartyzm w USA, a także kulturowe różnice pomiędzy Francuzami a Amerykanami. Julia kochała przede wszystkim dobre jedzenie, więc potrafiła docenić doskonały smak poziomek, świeże ryby w Norwegii czy ciemne niemieckie piwo i typowe dla tamtejszej kuchni kiełbaski. Kuchnia francuska, ta cuisine bourgeoise, uwielbiana była przez nią za to, że potrafiła rozwijać w nieskończoność, jak się zdawało, liczbę wariacji.

W książce mnóstwo jest smakowitych opisów rzeczy i sytuacji, które nie mają bezpośredniego związku z kulinariami
jedzeniem czy gotowaniem. Jeden z moich ulubionych to opis przepełnionej bibelotami ściany w wynajmowanym prze Julię paryskim mieszkaniu, którą to ścianę porównuje do placka usianego gęsto śliwkami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Na ogól unikam autobiografii, ale ta zrobiła na mnie wrażenie. Polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.