Facebook Google+ Twitter

Julia Tymoszenko obawia się, że zostanie zamordowana w szpitalu

Kolejne wypowiedzi w tym duchu byłej pani premier, przebywającej od maja na leczeniu na zamkniętym oddziale, stanowiły główne wydarzenie polityki wewnętrznej na Ukrainie w tym tygodniu. Czy słynna skazana jest bezpieczna?

Zdaniem jej samej raczej nie. Wyrażane przez nią obawy są coraz silniejsze. „Oświadczam panu publicznie, że my wszyscy: ja, Łucenko i inni więźniowie polityczni, cały naród ukraiński, staliśmy się zakładnikami, których trzyma pan na celowniku karabinu.” To zdanie z opublikowanego kilka dni temu listu otwartego byłej pani premier do prezydenta Janukowycza. W przytoczonym tu zdaniu chodzi o Jurija Łucenkę - byłego ministra spraw wewnętrznych, przywódcę jednej z ukraińskich partii nacjonalistycznych i sojusznika politycznego „pięknej Julii”, odsiadującego od lutego wyrok (tak jak ona) pod zarzutami kryminalnymi, a zdaniem przeciwników Partii Regionów z przyczyn politycznych.

Publikacja listu otwartego do szefa państwa, pełnego równie ostrych, a nawet ostrzejszych zdań (np. „pana sędziowie gniją i śmierdzą”) jest wyrazem desperacji pani Tymoszenko. Od tygodni skarży się ona na jej zdaniem niezwykle trudne warunki, jakie stworzyli jej strażnicy więzienni, utrudniające, a nawet uniemożliwiające leczenie. Np. całodobowy nadzór urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk. Strażnicy zaprzeczają jakoby fotografowali ją pod prysznicem i w klozecie. Dowodzą też, że jest to jeden ze środków ostrożności wprowadzonych w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa.

To bezpieczeństwo jest nadzwyczaj wątpliwe z punktu widzenia samej zainteresowanej, która zaczęła panicznie obawiać się otrucia polonem (jak Litwinienko) względnie arszenikiem dodawanym do jedzenia. Na jej żądanie przeprowadzono analizy zawartości kosmetyków oraz podawanej jej żywności, ale te niczego nie wykazały. Protestując przeciw złemu traktowaniu przywódczyni partii „Batkiwszczina” (tzn. Ojczyzna) m. in. spędziła całą noc w łazience.

W powstałej sytuacji można się zastanawiać, czy te gesty są wynikiem przerażenia rzeczywiście zagrażającym niebezpieczeństwem, wyrazem sprzeciwu wobec sposobu jej traktowania przez pilnujących ją strażników, czy też może rozczarowania, że mimo całego rozgłosu ciążący na niej wyrok nie został unieważniony? Na szerszym tle; czy chodzi o desperację coraz bardziej tracących nadzieję na odzyskanie władzy nacjonalistów ukraińskich wszelkiej maści?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.