Facebook Google+ Twitter

Julian Assange - kryminalista czy męczennik?

Atakowany ze wszystkich stron, broniony przez nielicznych - Julian Assange, twórca portalu WikiLeaks, swoją kontrowersyjną działalność może przypłacić nawet życiem.

Przed siedzibą ambasady Ekwadoru w Londynie cały czas pikietują obrońcy założyciela portalu WikiLeaks Juliana Assagne'a. / Fot. Tomasz OsuchPrzed ambasadą Ekwadoru w Londynie panuje dziś względny spokój. Co jakiś czas tylko podnoszą się okrzyki wzywające do uwolnienia Juliana Assange'a - twórcy portalu WikiLeaks, który wstrząsną światowym "ładem dyplomatycznym", ośmieszył rządy wielu krajów, ale przede wszystkim pozwolił nam - zwykłym obywatelom - zajrzeć do świata politycznych machinacji i wszechobecnej na szczytach władzy korupcji oraz poznać prawdziwy przebieg i krwawe koszty wojny z terroryzmem.

SMS pod nr 7055 o treści DOROKU.184 / Fot. W24- Jestem tu, by walczyć o wolność słowa - mówi 27-letnia Sara, która co kilka dni przyjeżdża na Hans Crescent, gdzie znajduje się sławny już budynek ekwadorskiej ambasady, by wyrazić solidarność z "posłańcem".

Zobacz zdjęcia: Ambasada Ekwadoru niczym oblężona twierdza


Ochrzczony tak przez swoich zwolenników i obrońców zarazem, Julian Assange przebywa na terenie placówki dyplomatycznej Ekwadoru nieprzerwanie od 19 czerwca. Jego sytuacja od tamtego dnia praktycznie się nie zmieniła - z chwilą, gdy opuści mury przyjaznej mu ambasady, zostanie z całą pewnością aresztowany przez pilnie strzeżących wyjść z budynku funkcjonariuszy londyńskiej policji metropolitalnej. Trudnego położenia, w jakim znalazł się twórca WikiLeaks, nie poprawił zbytnio fakt przyznania mu azylu dyplomatycznego przez ekwadorskiego prezydenta.

Skomplikowana sprawa Assagne'a skupia uwagę mediów z całego świata. / Fot. Tomasz OsuchWładze Wielkiej Brytanii kategorycznie wykluczyły możliwość udzielenia Assange'owi zezwolenia na bezpieczny wyjazd z kraju. Po drugiej stronie Atlantyku - w Quito, stolicy malowniczego Ekwadoru, trwają usilnie starania mające na celu zapewnienie Assenge'owi gwarancji ze strony Londynu i Sztokholmu, zgodnie z którymi szef portalu WikiLeaks nie zostałby pod żadnym pozorem ekstradowany do Stanów Zjednoczonych.

To właśnie amerykańska administracja ma największy "apetyt" na Assenge'a, którego od kilku lat próbuje - jak na razie bezskutecznie - ukarać za wielką kompromitację i niemniejsze kłopoty wywołane zuchwałą działalnością australijskiego "posłańca".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Grazia
  • Grazia
  • 20.08.2012 22:43

Slyszalam, ze te oskarzenia o gwalt to robota CIA... Chca go uciszyc, to pewne.
I zgadzam sie z Krzyskiem Grabskim - Assange najbardziej przysluzyl sie mediom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze pamiętam jak było z tym oskarżeniem. Pierwotnie dotyczyło faktu nie korzystania z prezerwatywy przez owego pana gdy umawiał się równolegle z dwoma paniami. Ponieważ takie oskarżenie jest z lekka niepoważne, to zostało zmienione na gwałt mimo, że od początku wiadomo było o pełnej dobrowolności sytuacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chcącym samodzielnie przemyśleć tę sprawę polecam tylko jedno hasło: Daniel Ellsberg, 1971. Bardzo podobna sytuacja i zupelnie inne skutki dla głównej postaci całej afery.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.