Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

158541 miejsce

"Just Dance" - żeby choć taniec!

Na fali coraz powszechniejszego w Polsce zainteresowania wszelkimi odmianami tańca, dystrybutor Kino Świat wprowadził właśnie na nasze ekrany kolejny film o tematyce tanecznej właśnie.

Plakat filmu "Just Dance - Tylko taniec" / Fot. http://www.kinoswiat.pl/film_tylkotaniec.asp "Just Dance - Tylko taniec!", bo tak brzmi polski tytuł filmu (oryginalny - "Make It Happen"), został wyreżyserowany przez Darrena Granta. Tylko po co? - chciałoby się zapytać. Finał fabuły jest do przewidzenia praktycznie od pierwszej sceny.

Oto 21-letnia Lauryn Kirk (gra ją Mary Elizabeth Winstead), mieszkanka zapyziałej mieściny w stanie Indiana, marzy o tym, by zostać tancerką. Postanawia więc zgłosić się na przesłuchania do prestiżowej Music & Dance School w Chicago, tej samej, w której kiedyś uczyła się jej nieżyjąca już matka, która postanowiła przerwać edukację, gdy zaszła w ciążę i zdecydowała poświęcić swój talent na ołtarzu rodziny. Jak było do przewidzenia - komisja z hukiem odrzuca nieporadnie podrygującą na scenie Lauryn. Ta, wstydząc się porażki i odczuwając strach przed bratem Joelem (w tej roli John Reardon), który po jej wyjeździe musi sam prowadzić warsztat samochodowy i sklep z częściami motoryzacyjnymi, postanawia zataić przed nim prawdę i pozostać w Chicago.

Poznana w barze dziewczyna proponuje jej wspólne mieszkanie i pomaga załatwić pracę w nocnym klubie Ruby's. Lauryn początkowo pracuje jako księgowa i podgląda taneczno-striptizerskie popisy trzech dziewczyn z wredną Carmen na czele. Gdy jedna z owych panienek zaniemogła, Lauryn, zaprotegowana do właścicielki przez podkochującego się w niej didżeja Russa (Riley Smith), zastępuje ją. I co? Tak, zgadli Państwo: odnosi sukces! Tymczasem z prowincji przyjeżdża brat, który nie radzi sobie z prowadzeniem rodzinnego interesu. Widząc siostrę w tańcu bynajmniej nieartystycznym, robi jej awanturę, wyrzucając przy okazji, że gdyby nie włóczyła się z koleżankami po kawiarniach, to pomogłaby ojcu, w chwili, gdy ten umierał na zawał serca. Targana wyrzutami sumienia potencjalna gwiazda tańca wraca do domu, by pomóc bratu wyprowadzić warsztat na prostą. Teraz z kolei Joel ma wyrzuty sumienia, że stanął siostrze na drodze realizacji jej marzeń. Zmusza ją do powrotu do Chicago i wzięcia udziału w dodatkowym naborze do szkoły tańca, ogłoszonym wyjątkowo tylko dlatego, iż podczas pierwszej rekrutacji nie przyjęto wymaganej liczby uczniów.

Tylko dla formalności (bo przecież wszyscy już się domyślili) dodam, że Lauryn komisję "powala na łopatki", jakby to powiedzieli jurorzy programu "Mam talent", zostaje przyjęta do wymarzonej szkoły i kariera tancerki staje przed nią otworem. Znaliście? Jakżeby nie?

W "Just Dance - tylko taniec!" nie ma nawet jednej sceny, która zwróciłaby uwagę widza rozwiązaniami choreograficznymi. Muzyka jest nijaka, jak mówią niektórzy "nie przeszkadza". Nie ma aktorstwa, które w jakimkolwiek stopniu usprawiedliwiałoby powstanie tego filmu. O schematyzmie scenariusza już wspomniałem...
Niewątpliwym, bodaj jedynym, atutem tego obrazu jest czas trwania - zaledwie (a może aż?) 86 minut.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.