Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1286 miejsce

Justin Bieber po polsku w Krakowie: "Kocham Was!" [RELACJA]

Fenomenalne show - tak w skrócie można podsumować koncert Justina Biebera, który odbył się w Dzień Niepodległości w Tauron Arena w Krakowie. Zapraszamy do przeczytania relacji z koncertu.

Pierwsi fani pojawili się pod Tauron Areną w Krakowie już wczesnym przedpołudniem, kilkanaście godzin przed koncertem. Latająca scena kilkanaście metrów nad głowami fanów! / Fot. Paweł KiliańskiNiektórzy chcieli czekać na swojego idola całą noc, podczas której temperatura powietrza spadła do -4 stopni. Na szczęście dla nich samych, towarzystwo rozgoniła policja. Przeważnie światowe gwiazdy nakazują czekać swoim fanom na siebie, dlatego ich koncerty rozpoczynają się nawet z godzinnym opóźnieniem. W Krakowie Justin pojawił się na scenie... 20 minut przed czasem! Hala wypełniła się do ostatniego miejsca, jednak nie ma się co dziwić, skoro bilety zostały wyprzedane na długo przed samym koncertem.

Trzeba jednak przyznać, że były to znakomicie wydane pieniądze. Efekty specjalne, jakiego towarzyszyły temu koncertowi robią wrażenie - latająca scena, na której tańczyło kilkunastu tancerzy, Justin robiący salta na trampolinie, liczne windy i zapadnie czy ściana deszczu - to tylko przykłady tego, co oglądało blisko 20 tysięcy widzów.

Podczas występu nie mogło zabraknąć słynnych piosenek kanadyjskiego artysty - "What do you mean", 'Let me love you", "Cold water", "Love yourself" czy "Baby". W finale musiał się pojawić największy przebój -
"Sorry", który został odtworzony w serwisie Youtube blisko dwa miliardy razy!

Kanadyjski wokalista starał się złapać wyjątkowa więź ze swoimi fanami. Byłem na wielu koncertach światowych gwiazd m.in Enrique Iglesias, Rihanna, U2 czy Metallica, jednak po raz pierwszy widziałem, że artysta podaje swoim fanom mikrofon i czeka na pytania, następnie na nie odpowiadając. Jedna fanka poprosiła, żeby Bieber powiedział po polsku "Kocham Was", co też uczynił bez wahania. Tym samym wywołał pisk radości, jakiego jeszcze Tauron Arena Kraków nigdy nie usłyszała. W jednej piosence jako tancerki wystąpiły cztery małe dziewczynki z Polski, które Justin zapytał o imię oraz przytulił.

Wszyscy zastanawiali się, czy podczas krakowskiego koncertu Bieber obrazi się na swoich fanów i przerwie koncert na kilkadziesiąt minut. Takie sytuacje miały już miejsce podczas trasy koncertowej, kiedy artysta starał wygłaszać swoje przemowy, a tłum piszczał i zagłuszał go. W Krakowie takiej sytuacji nie było, może dlatego, że polscy fani są dobrze wychowani - wiedzą, że nie należy przerywać, kiedy ktoś mówi. Dopiero po skończonych przemowach, Tauron Arena zalewałał się piskiem i krzykiem "Justin, Justin".

Do beczki miodu, trzeba włożyć łyżkę dziegciu, żeby nie było za słodko. Kiedy Justin stał na podeście, w jego stronę poleciały plastikowe słomki do picia. Najpierw jedna, za chwile druga. Oczywiście, krzywdy nikomu wyrządzić nie mogły, jednak Kanadyjczyk skwitował: "Możecie we mnie nie rzucać? To nie jest miłe". To był chyba jedyny nieprzyjemny moment podczas całego koncertu.

Przyznam szczerze, że Justin pozytywnie mnie zaskoczył - spodziewałem się zadufaną i zarozumiałą "gwiazdkę", która będzie cierpiała, że musi śpiewać i występować. W rzeczywistości jest znakomitym showmanem, który potrafi złapać fantastyczny kontakt z widownią i stworzyć spektakl, który zapamiętuje się na długo. Sam widziałem, jak po zejściu ze sceny na backstage, wziął jedną tancerkę na "barana" i pognał z nią za scenę. Z pewnością nie zrobił tego pod publikę, ponieważ 99 procent osób zgromadzonych w hali go nie widziała. Ot, taki gest koleżeństwa do swojej ekipy. Na koniec koncertu Kanadyjczyk zapewnił, że wkrótce wróci do naszego kraju, ku uciesze swoich fanów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.