Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

83039 miejsce

Justyna Kowalczyk: Bywały takie dni, gdy jedynym moim widokiem był sufit w pokoju

"Od ponad roku mam zdiagnozowane stany depresyjne. Od ponad półtora roku walczę z bezsennością" - wyznała Justyna Kowalczyk serwisowi Sport.pl.

 / Fot. PAP/Leszek Szymański"Bywały takie dni, gdy jedynym moim widokiem był sufit w pokoju. Gdy nie miałam siły ani chęci wstać z łóżka, a jedynym pytaniem było: po co?" - mówi mistrzyni olimpijska w rozmowie z serwisem Sport.pl.

Sportsmenka w szczerym wywiadzie mówi o swoich zmaganiach z chorobą. "Trochę się naudawałam przez te blisko dwa lata, od kiedy jestem w dole" - przyznaje i dodaje, że ma chwile, gdy potrafi porwać się na rzeczy niemożliwe, by potem nie móc się ruszyć.

Kowalczyk mówi również, że starty w zawodach ją mobilizowały, pomagały walczyć z depresją. Tak było w Soczi i na mistrzostwach w Val di Fiemme. "Spałam dobrze, jadłam, walczyłam. Byłam szczęśliwa i normalna. Ale na reszcie Pucharów Świata najczęściej leżałam bezsennie do 4 nad ranem" - mówi.

Sportsmenka wyznała również, że stosowała terapię farmakologiczną. Trzy razy próbowała leczyć się tabletkami, każda z prób kończyła się maksymalnie po miesiącu. "Reagowałam utratami świadomości, jeszcze większymi nudnościami, trzęsawkami, lękami" - wspomina.

"Chcę o tym wreszcie opowiedzieć otwarcie, bo coraz ciężej mi już przychodziło ukrywanie się. Coraz trudniej kłamać: dlaczego nie przyjmuję większości zaproszeń, dlaczego boję się iść do tłumów, dlaczego zemdlałam niedawno na maratonie, dlaczego mnie nie było gdzieś, gdzie miałam być" - tłumaczy powody przyznania się publicznie do choroby.

Justyna Kowalczyk powiedziała również o poronieniu, które nastąpiło w maju 2013 r. Rok później wyznała w jednym z portali społecznościowych, że "straciła dzieciątko". Fani zaatakowali ją, bo zrozumieli, że chodziło o psa. "Nie wiem, jak można było pomyśleć, że chodziło o psa. Ja nawet rybki w akwarium nigdy nie miałam, bo wychowałam się na wsi, gdzie się zwierząt w domu raczej nie trzyma" - powiedziała.

Na pytanie czy bywa szczęśliwa, Justyna odpowiada krótko: "Nie". Jednocześnie zapowiada, że wraca do treningów. "Wracam, by zawalczyć o siebie" - zapowiada.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Według mnie dobrze, że mówi, daje otuchę wielu chorym.
Trzeba mieć wiele odwagi na takie wyznania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli dołączy piłkarska reprezentacja to naprawdę straci na popularności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, nie wiem po co pani Justyna opowiada to wszystko; poza tym podjęcie treningów w momencie, kiedy wiedziała o ciąży było błędem i można się było spodziewać takiego końca. Czy nie miała świadomości, że w ciąży i tak nigdzie nie wystartuje? Niewiarygodne.
W sumie współczuję jej, ale .... "albo pipka albo rybka".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Justyna Kowalczyk popełniła życiowy błąd . Takich rzeczy nie ogłasza się publicznie .
Media norweskie już zrobiły z niej psychiczne chorą .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.