Facebook Google+ Twitter

Justyna Kowalczyk zmaga się z bólem piszczeli. Zdecydowała się na zabieg

Nasza mistrzyni nart, Justyna Kowalczyk, od dawna cierpi na bóle w piszczelach. Dokuczają jej tak mocno, że jest zdecydowana poddać się za kilka tygodni zabiegowi medycznemu.

 / Fot. EPA/Hendrik SchmidtJustyna Kowalczyk zmaga się na trasie biegów narciarskich nie tylko z silnymi konkurentkami, ale i bólami w nogach. W czwartkowym biegu na 15 km stylem dowolnym w Toblach, najbardziej obawiała się nie sportowej walki, lecz własnej batalii z bólem piszczeli. W marcu liderka Tour de Ski podda się zabiegowi chirurgicznemu.

"Proszę sobie wyobrazić, że parówka puchnie i chce rozerwać folię, w której się znajduje, ale nie może. Prawdopodobnie taką osłonkę na mięśnie w piszczelach Justyny trzeba będzie przeciąć" - tłumaczy lekarz Justyna Kowalczyk, Robert Śmigielski, o czym czytamy w serwisie sport.pl.

Od dawna nasza zawodniczka odczuwa bóle piszczeli w biegach "łyżwą". Pomocne miały być specjalne buty i wkładki. Niestety, w niczym nie pomogły. Bóle nie ustały, ani nawet nie są mniejsze. Skąd się one biorą, tłumaczy prof. Szymon Krasicki, z Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, który według Justyny Kowalczyk jest największym autorytetem w Polsce, w dziedzinie teorii biegów narciarskich.

"Specyfika biegu łyżwą jest taka, że nartę trzeba ustawiać pod skosem do kierunku biegu. To powoduje, że - po odbiciu od śniegu - całą nartę unosi się, zginając stopę podeszwowo, a więc unosząc ją w górę palcami. Robi to, m.in. mięsień piszczelowy, znajdujący się po lewej stronie kości piszczelowej. On się napina, a - jak każdy mięsień - znajduje w powięzi, w otoczce i właśnie ta otoczka u Justyny jest za ciasna" - wyjaśnia profesor krakowskiej AWF.

Zdaniem profesora, wprawdzie ten mięsień wykonuje krótką pracę, ale jednak musi zrobić tysiące napięć, dlatego boli i trzeba temu bólowi zaradzić. Przyznaje, że słyszał o ustaleniu Justyny, że na wiosnę zgłosi się do zabiegu medycznego u doktora Śmigielskiego. Wie, że aby zaradzić jej dolegliwości, trzeba będzie to zrobić - jak mówi - zabiegowo, po prostu należy tę "powięź mięśniową rozciąć" - dodaje profesor Krasicki.

Jesteśmy umówieni z Justyną na marzec - potwierdza dr Robert Śmigielski. Ale jeszcze nie jest w stanie powiedzieć dokładnie na czym będzie polegał zabieg. Musi być najpierw przeprowadzony cykl badań funkcjonalnych, żeby dobrze sprawdzić dokładne momenty, w których pojawia się ból piszczeli.

Doktor Śmigielski wyraża przekonanie, że zabieg będzie mniej inwazyjny od poprzedniego, któremu Justyna Kowalczyk musiała się poddać w marcu 2012 roku. Wtedy operowano jej kolano, a ono dokuczało podczas każdego biegu. Bóle piszczelowe pojawiają się natomiast głównie w czasie "biegu łyżwą".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.