Facebook Google+ Twitter

K i vice versa

Nie lubię polityki i specjalnie mnie ona nie interesuje. Niestety dziś w Polsce trzeba być chyba ślepym i głuchym, by nie docierały do człowieka odpryski sporów politycznych. No i do mnie docierają, chociaż staram się jak mogę ich unikać.

Postanowiłem sobie by nie tracić cennego czasu na pisanie o politycznych sporach, dyskusjach polityków ich poglądach czy zapatrywaniach, ale nie mogę dotrzymać obietnicy. Po prostu muszę, bo jak nie jestem w stanie uniknąć polityków, to może przynajmniej uda mi się ich zmienić.
Być może z tego mojego frywolnego stosunku do problemów którymi żyje kraj wynika, że   obserwując dyskurs polityczny nasuwają mi się skojarzenia z polityką nie mające wiele wspólnego, które jednak do polityków i ich zachowań pasują całkiem, całkiem.
Wzajemne obrzucanie się błotem przez luminarzy naszej sceny politycznej jak żywo przypomina mi stary kawał o Nowakowej i „vice versa”. Tym, którzy nie pamiętają albo nie znają, przypomnę:

Nowakowa spotyka sąsiadkę i ta mówi do niej: - Wiecie Nowakowa, a Kowalska to mówi, że jesteście głupia i nie rozumiecie słów, których używacie.
- Taaak? - mówi Nowakowa. To powiedzcie Kowalskiej, że jest stara k…i vice versa.

No i wydaje mi się, że z tymi naszymi politykami i z częścią, głownie mocno zaangażowanych w spór, moich rodaków jest jak z tą Nowakową, co to nie rozumie słów, których używa i rzuca błotem na prawo i lewo.
Kiedyś myślałem, że mowy Aleksandra Kwaśniewskiego to szczyt wodolejstwa i takiego mówienia, aby nic – oprócz kilku tez – nie powiedzieć. Przyznaję, że się myliłem. Jeśli czasy Kwaśniewskiego to był szczyt wodolejstwa i nowomowy, to teraz mamy wielokrotne szczytowanie by użyć terminologii z czasopisma „Cosmopolitain”, nawiasem mówiąc po lekturze którego mam zawsze obawy, że chyba jestem impotentem.

Oto przedstawiciel jednej ze stron (specjalnie nie używam nazw  żadnych partii, bo byłaby to niepotrzebna nobilitacja tych organizacji) zarzuca drugiej…faszyzm. Ten odpłaca się mu sugestiami o machlojkach i różnych niecnych powiązaniach. Niestety za tymi pomówieniami z obydwu stron, nie idą żadne dowody na poparcie tezy. Kiedyś pytałem pewnego znanego profesora dlaczego postąpił w sposób nie licujący z profesorską powagę i on mi odpowiedział: - bo tak! No i podobną argumentację, a raczej jej brak słyszę z ust polityków.

Słowami się żongluje jak piłkami w cyrku, a argumentów za grosz. Nikt nie uzasadnia dlaczego „faszysta” jest „faszystą”, a „złodziej”, „złodziejem”. Przypisuje się poszczególnym siłom politycznym łatki i naród je – najczęściej za mediami - powtarza. A że naród nie zawsze się doktoryzował i coś gdzieś usłyszy, a potem powtarza najczęściej w zniekształconej formie to powstaje efekt komiczny jak poniżej.
Dziś słyszałem jak jedna - wyglądająca na inteligentną – pani, drugiej - również niczego sobie - pani, mówiła, iż Roman Giertych ogłosił, że prawdziwy jest pogląd kreacjonistyczny, a darwinizm to nieprawda. Oczywiście myśl ministra, szkoły mają wprowadzić do swojego programu. Kiedy? Jeszcze nie wiadomo, ale może już w przyszłym roku! Tymczasem to nie Roman, a Maciej jest zwolennikiem kreacjonizmu. Roman powiedział jedynie (cytuje za Gazetą Wyborczą), „że się na tym nie zna i sprawę pozostawia naukowcom”. Nikt nie mówił o żadnym terminie, czy polskiej szkole.
A przecież wystarczyłoby, gdyby Kowalska dała przykład głupoty Nowakowej i przytoczyła kilka zdań świadczących o tym, że ta nie rozumie co mówi. Być może wtedy Nowakowa nie odparowałaby idiotycznym „vice versa”.

A może jest tak, że polityczni Kowalscy i Nowakowie rozumieją co mówią i specjalnie nie używają argumentów? Może to po prostu taka medialna gra w której każdy plecie dyrdymały bez pokrycia? Nie wiem. Mnie się to w każdym razie nie podoba i odnoszę wrażenie, a właściwie jestem pewny, że niektórzy politycy używają określeń, których udają, że nie rozumieją. Jeśli ktoś z nich to czyta, to proszę tylko - bez „k” i „vice versa”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

rafny, mimo, że ja już nie umiem się nie interesować polityką... taka Lisia choroba

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.10.2006 07:48

Tekst jak najbardziej trafiony. Ja bym dorzuciła obserwację, że zdezaktualizował nam się pewien związek frazeologiczny, mianowicie "nieparlamentarne słownictwo"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.