Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45480 miejsce

Kabaret Mimika: Ludzie na naszych spektaklach "odlatują" [Wywiad]

O Woodym Allenie, o klanach muchowych oraz - przede wszystkim - o rozrywce i skeczach rozmawiamy z Grzegorzem Muchą z Kabaretu Mimika.

Grzegorz Mucha, fot. Adam Szachtsznajder / Fot. Materialy kabaretuPiotr Balkus: Jesteś podobny do młodego Woody'ego Allena. Czy jesteś jego synem? Czy zauważasz to podobieństwo i czy nie masz w planach tego jakoś wykorzystać?
Grzegorz Mucha: Z tego co mi wiadomo, to nie jestem (śmiech), ale dziękuje za takie porównanie, miło mi. Kilkukrotnie słyszałem o tym podobieństwie z ust moich znajomych. Myślę, że zasugerowali się moimi nowymi okularami i chyba podobnym nosem... Hmm... faktycznie chyba jestem troszkę podobny i to nie tylko okulary i nos. Właśnie popatrzyłem na swoje zdjęcie. Nie myślałem wcześniej o tym, żeby to w jakiś sposób wykorzystać, ale liczba osób dostrzegających wspólne cechy zwiększa się, przykładem jest również twoje pytanie. Nie wykluczam więc zainspirowania się tym.
A może jesteś spokrewniony z którymś słynnych klanów muchowych?
Zawsze można odwrócić to i spytać wymienionych pań czy nie są spokrewnione z tym Muchą z kabaretu (śmiech). A tak na poważnie to nie, nie jestem. Mogę tylko zdradzić, że ostatnim czasem myślę nad pewnym projektem związanym właśnie z nazwiskiem Mucha, ale na razie nie chcę podawać więcej szczegółów.
Pierwszy raz Kabaret Mimika wystąpił publicznie w 2004 roku na scenie ACK "Chatka Żaka". Z Neonówką i Łowcy.B. Jak to wspominasz?
Tak, pierwszy oficjalny występ Mimiki jako kabaret odbył się w 2004 roku, natomiast wcześniej od 1998 roku występowaliśmy na scenie teatralnej. Dla przypomnienia, bo może mało osób to wie, wywodzimy się z teatru pantomimy. Występ w Chatce Żaka w 2004 to była świetna impreza, której celem było promowanie młodych zdolnych kabaretów z Lubelszczyzny. Wyglądało to tak, że jako pierwszy kabaret występował ktoś lokalny, a potem kolejne grupy już bardziej znane w kraju. Kabareton bardzo się udał, po wstępie dostaliśmy bardzo dobre recenzje zarówno od starszych kolegów po fachu, jak i od mediów. Zresztą do dziś kumplujemy się z Neonówką i Łowcami i jak tylko jest okazja gdzieś w kraju, to spotykamy się.
Czy wyróżnienia mobilizują Was do pracy, czy wręcz przeciwnie - osiadacie przez nie na laurach?
Jeśli chodzi o nagrody... Tak, troszkę ich mamy, ale nadal jesteśmy głodni następnych (śmiech)! Moim zdaniem oni zdecydowanie mobilizują do pracy. My zawsze jesteśmy ciekawi konstruktywnej krytyki, wymiany zdań z jurorami czy kolegami z innych kabaretów na festiwalach. Dużo można się nauczyć, a zwłaszcza potrzebnej w tym zawodzie pokory. Ostatnio wróciliśmy z Rybnickiej Jesieni Kabaretowej, na której wygraliśmy Małego Ryjka. Ten festiwal jest bardzo charakterystyczny: po pierwsze pisze się skecze na zadany temat, po drugie muszą być to premiery, a po trzecie kabarety oceniają się nawzajem. To dopiero jest motywacja do pracy!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.