Facebook Google+ Twitter

Kabretowe Lato Muz Wszelakich w Zielonej Górze

Lato Muz Wszelakich znów gości w Zielonej Górze. W minionym tygodniu wybrałem się na dwa występy kabaretowe. W czwartek wystąpiły kabarety Forma i Bez Reszty. W sobotę Hlynur i To za duże słowo.

Kabarety Forma i Bez Reszty. / Fot. Bożena MikołajczakW czwartek przez ponad półtorej godziny podpierałem ścianę salonu artystycznego Stańczyk Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze. Zabawnie było już przy wejściu, gdy okazało się, że media miejsc siedzących nie mają. Ludzi w Stańczyku tłum, a na scenie prekursor zielonogórskich kabareciarzy, animator, i teoretyk kabaretu - Władek Sikora ksywa "inżynier". A czemu inżynier? Kto Sikorę zna ten wie.

Nowością czwartkowego wieczoru było na pewno zaproszenie do współpracy trzeciego kabaretu - Ciach. Doświadczeni kabareciarze z powodzeniem wspierali młodszych kolegów na scenie. Kabarety Forma i Bez reszty. Młodzi ludzie, widać, że pełni zapału, z talentem i obyciem scenicznym szło im trochę gorzej. Kabareciarze zafundowali publiczności prawdziwą wiochę, czyli wieczór kabaretowy w wiejskich klimatach. Dowiedzieliśmy się, co wsiowi sądzą o miastowych i dlaczego mówienie w sposób lepszy od głowy państwa nie jest wcale takie trudne.

Na początku śmieszyła mnie konferansjerka Sikory, później kabareciarza odrobinę się rozkręcili. Publiczności było do śmiechu, nie licząc kilku osób z publiki, dosłownie siłą wciągniętych na scenę. A nie mówiłem, że siadanie w pierwszym rzędzie na kabarecie to sceniczne samobójstwo? Co śmieszyło? Wszystko po kolei, skecze najbardziej, do zabawnych należały też wpadki artystów, ktoś zapomniał tekstu, ktoś inny z powodu śmiechu nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Inni improwizowali, publiczność aktywnie włączała się do scenicznej dyskusji. To co spodobało mi się tamtego wieczoru, to totalna spontaniczność aktorów.

Na niedzielny kabaret już miałem nie iść, odciski po sobotnim wieczorze dawały mi się jeszcze we znaki. Poszedłem psychicznie przygotowany na kolejne podpieranie ściany. To niedzielne miało być w podwórku lubuskiego teatru więc przynajmniej na świeżym powietrzu. Na szczęście organizatorzy na niedzielny wieczór przygotowali tyle miejsc, że spokojne mogliśmy zająć siedzące miejsca. Niestety nie na długo, zaczęło padać więc ewakuowaliśmy się pod najbliższy daszek.

Zaprezentowały się nam dwa kabarety: zielonogórski Hlynur i katowicki To za duże słowo. Oba zespoły z oryginalnymi pomysłami i niebanalną kompozycją. Ciekawie zaprezentowali nam swoje skecze. Zobaczyliśmy m.in. skandynawski romans, tresowanie faceta i kurs niewinności w wykonaniu kabaretu Hlynuir i wiele ciekawych skeczy kabaretu To za duże słowo, wśród których publiczność rozśmieszyły przygotowania do Euro 2012, wywiad z hiphopowcami, czy opowieści i porady blondynki.

Specyficzne, wymagające poczucie humoru, żarty balansujące na granicy absurdu, żywiołowość i bardzo dobra gra aktorska, to atuty obu tych mało jeszcze znanych kabaretów. Publiczność nie raz musiała głowic się nad tym, o co właściwie chodzi artystom i w jakim kierunku zmierza kolejny skecz. Kilka razy kabareciarzom udało się bardzo pozytywnie zaskoczyć zielonogórzan, którzy mimo niesprzyjającej pogody wytrwali do końca dwugodzinnego kabaretowego widowiska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.