Facebook Google+ Twitter

"Kac Vegas" - komedia roku?

Od 7 sierpnia w polskich kinach wyświetlana jest komedia "Kac Vegas". Widzowie spodziewający się kolejnej bezmyślnej komedii w stylu "Strasznego Filmu" albo bzdurnej komedii romantycznej będą mile zaskoczeni.

 / Fot. Plakat"Kac Vegas" ("The Hangover" w oryginale) to kolejna z komediowych propozycji filmowych, które pojawiły się w kinach tego lata. Jak powszechnie wiadomo, w lecie, kiedy większość wybiera się na urlop, sezon kinowy kwitnie. Widzowie wybierają się na lekkostrawne filmy, nie będą szukać ambitnych rozrywek, które narażą ich na rozmyślania i niepotrzebny stres, którego i tak mają wiele w pracy. "Kac Vegas" do końca bezmyślny nie jest, ale wydaje mi się, że idealnie spełnia oczekiwania "letniego widza".

Film opowiada historię grupki przyjaciół, którzy wybierają się na wieczór kawalerski jednego z nich do Las Vegas. Niestety balują tak ostro, że przynosi to nieoczekiwane konsekwencje. Gdy rano budzą się w pokoju hotelowym, w łazience znajdują tygrysa, w szafce płaczące niemowlę a kolega, który bierze ślub dosłownie za kilkadziesiąt godzin gdzieś zniknął. Rozpoczynają poszukiwania kumpla i zarazem próbują dociec, co wydarzyło się feralnej nocy.

Fabuła filmu wydaje się banalna, ale sprawia naprawdę wiele radości. Wiedząc, że główni bohaterowie byli pod wpływem różnych środków zaburzających ich świadomość, naprawdę widz nie jest w stanie się domyślić, co robili w trakcie nocy wyrwanej z życia. Kolejne epizody, które są ujawniane w trakcie filmu wywołują coraz to większe salwy śmiechu i bynajmniej nie jest to spowodowane chamskim rzucaniem wulgaryzmami na lewo i prawo czy brzydkimi żartami dotyczącymi stosunków damsko-męskich.

Mógłbym się nawet pokusić o stwierdzenie, że w pewien sposób fabuła "Kac Vegas" przypomina słynne "Memento", lecz w tym przypadku im dalej tym zabawniej. Aktorzy grający główne role w filmie naprawdę dają się polubić, szczególnie Zach Galifianakis, grający Alana - faceta, który ze wszystkich bohaterów wydaje się mieć najwięcej problemów ze sobą. Przyjemną niespodzianką jest także epizodyczna rola samego Mike'a Tysona, który wyraźnie pokazuje, że nie warto z nim zadzierać.

Prawdę mówiąc, w przypadku "Kac Vegas" nie mam czego czepiać. Todd Phillips nakręcił bardzo dobry film, który wyróżnia się w natłoku bezmyślnych produkcji opartych na rzucaniu brzydkimi słowami oraz niewybrednych żartach. Bije także na głowę wszystkie komedie romantyczne - filmy kręcone od wielu lat na tych samych bzdurnych schematach, którymi zalewane są nasze kina w trakcie lata. Na "Kac Vegas" można spokojnie się wybrać z dziewczyną, na pewno nie poczuje się w żaden sposób urażona a być może nawet w pewien sposób doceni fakt, że ze swoim chłopakiem może się wybrać do kina na coś innego niż kolejna historia w stylu "poznali się przypadkiem, ona była brzydka a on piękny, ale jednak się zakochali, coś stanęło im na drodze, ale w końcu wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

"spełnia oczekiwania letniego widza" - zgadzam się:) przyjemny film wywołujacy uśmiech na twarzy. I po to chyba został stworzony, gdyż nawet tytuł jest oczkiem w stronę widza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obejrzałem i... nieco się zawiodłem... taki tam przeciętniaczek... kilka momentów zabawnych [może z 5-6 - śpiewający Tyson numero uno:)] na których szczerze się uśmiałem... ale koniec końców czułem niedosyt po projekcji... Przeciętność tego filmu odczułem tym bardziej, że dzień wcześniej obejrzałem "Zack i Miri..." Smitha, który po raz drugi rozbawił mnie do łez... Wszystkie jego filmy wypełnia specyficzny Smithowski romantyzm ukazujący to, co tak pięknie ujął Eddie Vedder w "Not for You": "All thats sacred comes from youth - dedication, naive and true"... i tego najbardziej [mi] brakowało w Kac Vegas.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.08.2009 15:39

Film śmieszny, można obejrzeć. Ale nie jest to produkcja, którą należałoby się szczególnie zachwycać.
I choć nie jest to bzdurna komedia romantyczna, ani komedia o niewybrednych żartach, to mimo to mamy do czynienia z kolejną amerykańską komedią, która od widza nie wymaga żadnego wysiłku intelektualnego.

A do komedii roku predysponuje prędzej "Bruno", moim skromnym zdaniem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"kac vegas" - bardzo dobra komedia, jednak Kubo nie można jej porównywać do komedii romantycznych, "Bije także na głowę wszystkie komedie romantyczne" - to inny gatunek filmowy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.