Facebook Google+ Twitter

"Kac Vegas w Bangkoku" - kolejna dawka niegrzecznego humoru

3 czerwca premierę kinową w Polsce miała najbardziej oczekiwana komedia tego roku – "Kac Vegas w Bangkoku", Todda Phillipsa. Ponownie na ekranie pojawił się kwartet: Galifianakis, Helms, Cooper i Bartha. Czy powtórzą sukces "Kac Vegas"?

Podobnie jak w hicie z 2009 roku przewodnim wydarzeniem jest ślub i poprzedzający go wieczór kawalerski. Tym razem związek małżeński ma zawrzeć dentysta Stu (Ed Holmes). Wybranką jego serca jest Lauren (Jamie Chung). Właśnie ze względu na pochodzenie przyszłej żony Stu, ślub odbyć ma się w Tajlandii. Po namowach Phila (Bradley Cooper) i Douga (Justin Bartha), zaprasza on na swój ślub największego świra z ich paczki – Alana (Zach Galifianakis). Wszyscy razem wyruszają w podróż do odległej Tajlandii. Mimo próśb przyjaciół, Stu pozostaje niewzruszony i mając na względzie wydarzenia z Las Vegas nie chce robić hucznego wieczoru kawalerskiego. Zaprasza wieczorem wszystkich tylko na symboliczne piwo. Podobnie jak to miało miejsce w pierwszej części, panowie budzą się rano skacowani i nie wiedzą gdzie są i co się wydarzyło w nocy. Ponownie po "ogarnięciu się" ruszają w miasto w poszukiwaniu prawdy i... jednego z imprezowiczów.

Wszystko jest bardzo podobne do wydarzeń z filmu "Kac Vegas". Często czepiam się schematów, tutaj również mógłbym ponieważ film jest kalką "jedynki", jednak nie zrobię tego gdyż te powielane patenty są bardzo dobrze wykorzystane. Najważniejsze w komediach jest przecież bawić widza, widocznie Todd Phillips zdecydował, że uczyni to kopiując schematy dodając im nowego image'u. Myślę, że mu się to udało ponieważ stworzył dobrą komedię. Wydarzenia na ekranie są jeszcze bardziej pikantne i poza granicami dobrego smaku. Bohaterowie niejednokrotnie po prostu "jadą po bandzie", prym w tym wiedzie ponownie Zach Galifianakis czyli filmowy Alan.

W "Kac Vegas w Bangkoku" pojawiają się znani i lubiani bohaterowie jak i nowe postaci. Ze starej ekipy, obok przyjacielskiego kwartetu można zobaczyć również Pana Chow (Ken Jeong). W epizodzie ponownie występuje również Mike Tyson. Nowymi na planie, którzy nadają dodatkowego kolorytu, są istotni dla fabuły: szesnastoletni brat Lauren, Teddy (Mason Lee) oraz uzależniona małpa na usługach dilerów.



Jeżeli kogoś zauroczył dwa lata temu "Kac Vegas" to kontynuację po prostu musi obejrzeć. Jest ona moim zdaniem mimo wszystko słabsza od hitu z roku 2009, ale również może się podobać. Uprzedzam jednak, film przeznaczony jest dla widowni lubiącej niegrzeczny humor, który przez ostatnie kilka lat charakteryzuje amerykańskie komedie. Postawiłem pytanie we wstępie, czy "Kac Vegas w Bangkoku" powtórzy sukces "Kac Vegas"? Myślę, że w jakimś stopniu na pewno.

Pisząc o drugiej części nie sposób pominąć pomysłowości polskich tłumaczy. Już w 2009 roku wkopali się tłumacząc "The Hangover" jako "Kac Vegas". Idąc swoim tokiem myślenia drugą część zatytułowali "Kac Vegas w Bangkoku". Zrobiono tak, aby uzmysłowić widzowi, że jest to kontynuacja itd. ale czy "Kac Bangkok" nie byłby lepszym rozwiązaniem?

Piszcie swoje propozycje tytułu w komentarzach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.