Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

159 miejsce

Kacper Kuszewski: "Nie mógłbym pracować w biurze"

Choć gra w wielu spektaklach, m.in „Lekko nie będzie“, z którą to sztuką pojawił się ponad tydzień temu w Cieszynie, to większości i tak, Kacper Kuszewski kojarzy się z rolą Marka Mostowiaka z „M jak miłość“.

Spotykamy się w Teatrze, w Cieszynie. Odegrana została właśnie sztuka „Lekko nie będzie“. Pana postać, to jak można przeczytać w zapowiedzi spektaklu, – LEŃ i LEKKODUCH. Co jest najzabawniejsze w odgrywaniu tej postaci?
Na pytanie, jakiego rodzaju sztuka jest najbardziej lubiana przez widzów, Kacper Kuszewski bez zastanowienia odpowiada, że...sztuka dobrej jakości :) / Fot. Fot. Paweł Paprocki
-To, że jest zupełnie inna niż typ z którym na ogół jestem utożsamiany przez widzów. W dodatku wyglądam tu zupełnie inaczej niż zwykle, muszę mieć doklejone wąsy i brodę oraz długie włosy, tego wymaga scenariusz. Często więc widzowie śmieją się kiedy tylko pojawiam się na scenie. W dodatku mój bohater wikła się w przezabawne sytuacje. Bardzo lubię grać ten spektakl.

Na pewno znajduje Pan w swoim bohaterze cechy, które Pana w nim bawią, bo to przecież spektakl komediowy. A czy coś Pana w nim drażni?

-Wszystkie postacie w tej sztuce mają cechy pozytywne i negatywne, w każdym z nich jest coś miłego i coś irytującego, dzięki temu są wiarygodni i... zabawni. W moim bohaterze denerwujące jest to, że w wieku 42 lat zachowuje się trochę jak nastolatek. Ale w tym też tkwi jego urok.

Sztuka „Lekko nie będzie“ bardzo spodobała się widzom. W czym według Pana obserwacji tkwi jej sukces? Czy istnieje coś takiego, jak „przepis na udany“ spektakl?

-Gdyby istniał taki uniwersalny przepis, to wszystkie spektakle byłyby równie dobre, a przecież tak nie jest. Niestety nie ma przepisu, za każdym razem podejmuje się ryzyko. Ale jest kilka elementów, które zwiększają prawdopodobieństwo sukcesu. Po pierwsze dobry tekst z zabawnymi dialogami i komicznymi sytuacjami, po drugie dobrze dobrana obsada i po trzecie reżyser, który ma doświadczenie, intuicję i dobrze „czuje“ komedię. „Lekko nie będzie“ to z pewnością bardzo dobrze napisana komedia a sądząc po reakcjach publiczności na naszych spektaklach to aktorzy i reżyser też dali sobie radę :)

Dla wielu aktorów ważne jest polubienie kreowanej przez siebie postaci, choćby ze względu na wiarygodne odegranie jej na deskach Teatru, czy przed kamerą. Jak jest w Pana przypadku? Zgadza się Pan z przedstawianą teorią?

-Nie wiem, czy zawsze trzeba lubić postać, którą się gra, czasem to chyba niemożliwe. Na pewno trzeba zrozumieć i poczuć jakie są jej motywacje, pragnienia, do czego ta postać dąży, co popycha ją do działania. A żeby uruchomić na scenie podobne emocje aktor musi znaleźć w tej postaci coś, co jest mu bliskie, z czym się głęboko utożsamia.

W jakich wcieleniach na scenie czuje się Pan najlepiej? W rolach komediowych, czy dramatycznych?

-W aktorstwie zawsze najbardziej pociągała mnie różnorodność, to że każdego dnia na scenie czy przed kamerą mogę stawać się kimś innym. Najszczęśliwszy więc jestem, kiedy mogę grać różne role. Zawsze jednak muszę mieć poczucie, że to w czym biorę udział ma sens i jest na dobrym poziomie, inaczej wstydzę się wyjść na scenę.

Który gatunek sztuki jest bardziej lubiany przez widzów?

-Sztuka dobrej jakości :)

Oprócz grania w „Lekko nie będzie“ godzi Pan jeszcze pracę wokalisty (Leszcze) i granie w serialu „M jak miłość“. Czy czasami nie bywa trudno?

-Bywa. Zwłaszcza, że gram jeszcze w kilku innych spektaklach, pracuję w dubbingu, biorę udział w różnych koncertach i programach telewizyjnych a przez 9 lat byłem związany na stałe z wrocławskim Teatrem Pieśń Kozła, z którym często wyjeżdżałem zagranicę. Czasem przez wiele tygodni nie mam wolnego dnia, zdarza mi się wstawać o 5 rano na zdjęcia w serialu, popołudniu jechać do studia nagrań, wieczorem grać w teatrze a po spektaklu jechać jeszcze na jakąś próbę albo uczyć się tekstu. A następnego dnia gnać na drugi koniec Polski żeby zagrać koncert albo spektakl, i wrócić w nocy, bo rano znów muszę być w serialu... To bywa wyczerpujące, ale w sumie to lubię. Nie mógłbym chyba pracować w biurze.

Bez Marka nie byłoby serialu. Jak Pan to robi, że mimo kreowania jego postaci od tylu lat, wciąż zadziwia i sprawia, że to właśnie m.in dzięki jego postaci ten serial ma coś w sobie?

-Nie przeceniałbym roli Marka, myślę, że sukces serialu to zasługa wszystkich jego twórców. Przecież u nas często jakieś postaci znikają i pojawiają się nowe a serial nadal cieszy się popularnością. Największy wpływ na bohaterów tej historii mają chyba scenarzyści.
Sesja do płyty "Album rodzinny". / Fot. Fot. Bartek Zaranek
Co najbardziej lubi Pan w Marku? Czy mimo wspomnianego już „długiego stażu“ grania, nie boi się Pan tzw. „zasiedzenia“, czyli kojarzenia z jedną postacią i produkcją?

-Nie ma się co bać, bo to już się dawno stało. Większość widzów, a co gorsza również chyba większość reżyserów i producentów utożsamia mnie z Markiem. A ja jestem przecież zupełnie inny. Dlatego zawsze cieszę się, kiedy mogę pokazać swoje umiejętności w zupełnie odmiennych rolach, np. w komedii albo na koncercie zespołu „Leszcze“.

Przejdźmy jednak na chwilę do tematu zespołu Leszcze. Czym zachwycił się Pan najpierw? Muzyką, czy aktorstwem? A może przyszło to w parze?
M.in dzięki spektaklom komediowym można poznać drugie oblicze artystyczne aktora. / Fot. Fot. Paweł Paprocki
-Muzyka i Teatr towarzyszą mi od dzieciństwa. Moi rodzice byli aktorami więc w teatrze zawsze czułem się jak u siebie. Również muzyka zawsze była obecna w naszym domu, oboje z moją starszą siostrą Justyną skończyliśmy szkołę muzyczną, ona na skrzypcach a ja na fortepianie i klarnecie. Od dziecka lubiłem też śpiewać, swoją pierwszą dużą rolę teatralną zagrałem w wieku 13 lat w światowej sławy musicalu „Les Miserables“ („Nędznicy“) w Teatrze Muzycznym w Gdyni. A po studiach teatralnych zawsze zajmowałem się piosenką aktorską, zagrałem w wielu spektaklach muzycznych, w Kabarecie Olgi Lipińskiej, nagrałem też solową płytę pt.“Album rodzinny“. Kiedy więc „Leszcze“ zaproponowały mi bym został ich wokalistą bardzo się ucieszyłem bo wiedziałem, że w ich piosenkach będę mógł wykorzystać swoje umiejętności aktorskie.

Czy przygotowuje Pan obecnie nowy materiał z zespołem? Będzie można zobaczyć jakiś nowy teledysk, czy posłuchać nowego utworu?
Sesja do płyty
-Cały czas szukamy nowych utworów i coś nagrywamy. W październiku zrobiliśmy sobie wolne po naszym pierwszym wspólnym sezonie koncertowym, który zaczął się już w marcu. Ale w najbliższych tygodniach planujemy premierę nowego singla.

Zakończmy może takim pytaniem. W jakich jeszcze spektaklach/produkcjach, oprćz wymienianych wcześniej, będzie można Pana w tym sezonie zobaczyć?

-Właśnie pracuję nad rolą w nowym spektaklu warszawskiego Teatru Capitol pt.“Szach-mat“. To kolejna komedia, w której gram u boku świetnych aktorów, m.in. Joanny Żółkowskiej, Marka Siudyma i Macieja Damięckiego. Kalendarz planowanych spektakli jest już bardzo zapełniony, podobnie jak „Lekko nie będzie“. Gram też główną rolę, młodego pisarza, który chce zrobić karierę ale panicznie boi się wywiadów telewizyjnych, w komedii „Pozory mylą“, z którą też jeżdzimy po całej Polsce. Czeka mnie więc bardzo komediowy sezon :)

(Rozmawiała Mariola Morcinkvá)

Zdjęcia:
Fot. Paweł Paprocki

Fot. Bartek Zaranek



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.