Facebook Google+ Twitter

Kaczyńscy na kolanach

W powszechnej opinii polityka zagraniczna w wykonaniu braci Kaczyńskich stała się bardziej twarda i godnościowa. Mało kto zauważa, że w naszych stosunkach z Ameryką wszystko pozostało po staremu.

Jarosław Kaczyński na krytykę polityki zagranicznej swojego rządu lubił odpowiadać, że wcześniej była ona prowadzona na czworakach i dopiero on zaczął bronić polskich interesów. Ta ocena jest częściowo prawdziwa zwłaszcza w stosunku do Aleksandra Kwaśniewskiego, który przez większość czasu nadawał ton naszym kontaktom ze światem. Słynna skłonność byłego prezydenta do unikania konfliktów przejawiała się w bezmyślnym przytakiwaniu naszym zachodnim partnerom. Papierkiem lakmusowym tej polityki była natychmiastowa i niepoprzedzona żadnymi warunkami wstępnymi zgoda Polski na udział w inwazji na Irak. Warto przypomnieć, że w tym samym czasie Turcji, po twardych negocjacjach, udało się uzyskać od Ameryki liczone w miliardy dolarów kontrakty. Naszemu prezydentowi wystarczyło przyjacielskie poklepywanie po plecach przez Georga Busha i przychylne recenzje w amerykańskiej prasie.

Po dojściu przez PiS do władzy w stosunkach z Europą szala przechyliła się w drugą stronę. Przyczyny były dwie. Po pierwsze Jarosław Kaczyński postanowił poświęcić nasze dobre stosunki z zagranicą i poprzez nieustanne machanie szabelką na forum europejskim i wzniecanie nowych konfliktów próbował wzbudzić w Polakach poczucie zagrożenia ze strony zgniłego Zachodu. Ta strategia, zapożyczona od ojca Tadeusza Rydzyka, miała zintegrować elektorat PiS-u i zapewnić byłemu premierowi reelekcję.

Po drugie Kaczyński wykazał się kompletnym brakiem zrozumienia samej istoty Unii Europejskiej, w której mocnej pozycji nie buduje się poprzez ciągłe grożenie i wymachiwanie wetem. Tu siła państwa zależy od umiejętności budowania szerokich koalicji, a to wymaga dobrych stosunków z innymi państwami, bo bez tego nie da się przeforsować swoich pomysłów, o czym Polska miała się okazję przekonać przy okazji fiaska promocji koncepcji solidarności energetycznej.

Będąc pod wrażeniem europejskich wojenek braci Kaczyńskich można łatwo przeoczyć, że w stosunkach z Ameryką nie byli już tak stanowczy. Śmiem nawet powiedzieć, że wyglądały one jak za czasów poprzedniego prezydenta. Weźmy choćby sprawę polskiego kontyngentu w Iraku i tarczy antyrakietowej. Nasza obecność w Iraku poza mocarstwowymi majakami nic nam nie daje. Liczne są za to koszty, finansowe i związane z ofiarami wśród żołnierzy, zwiększeniem narażenia na ataki terrorystyczne i demoralizacji armii. Mimo to bracia Kaczyński uważają, że w Iraku powinniśmy zostać dopóki Ameryka sobie tego życzy. W sprawie rozmieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej były premier wykazał się niespotykana dla siebie łagodnością i jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji oświadczył, że tarcza w Polsce będzie. Z takiej pozycji startowej trudno było uzyskać dobre rezultaty.

Najwyraźniej bracia Kaczyńscy uznali, że Europa, która nie raz już nas zdradziła, nie jest wiarygodnym sojusznikiem i uchronić nas może tylko Ameryka. Niestety, nawet jeśli ta koncepcja jest prawdziwa to była realizowana fatalnie. Czołobitna postawa nie zyskała szacunku, za to, co nieraz powtarzał Zbigniew Brzeziński, ekspert od spraw międzynarodowych, Kaczyńscy swoimi kłótniami z Europą sprowadzili nas do roli trzeciorzędnego sojusznika, bo tym ważniejsza jest Polska dla Ameryki im lepsze ma stosunkami z Niemcami.

Cała sytuacja przypomina mi trochę serial „Ekipa”. W jednym z odcinków polski premier, doprowadzając do furii proamerykańskiego prezydenta, twardo i bez kompleksów rozmawia z amerykańskimi władzami, czym zyskuje sobie ich poparcie i szacunek. Mam nadzieję, że w stosunku do Donalda Tuska, który domagał się od PiS-u twardej postawy w kontaktach z Ameryką, będzie to prorocza przepowiednia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.11.2007 00:43

(+) świetna analiza i dobrze napisana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie dalej jak wczoraj sam pan Profesor Bartoszewski oświadczył , ze w polskiej polityce zagranicznej nie zmieni niczego oprócz "stylu". Czyżby polityka zagraniczna "dyplomatołków" i "dewiantów" była słuszna a zmiana jets konieczna jedynie w sposobie jedzenia bezy ?
Jestem w szoku.
Btw. słuchając długich tyrad zadowolonego z siebie wielce Bartoszewskiego ( będę zajmował sie sprawami z pogranicza trudnych i niemożliwych itd ) zastanawiałem sie czy przypadkiem gorące przyjmowanie go na dyplomatycznych salonach, europejskich i innych, nie jest wyrazem radosci z tego, ze polskie interesy są słabo reprezentowane przez łasego na zasczyty i pochlebstwa Profesora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twardość i godnościowość, zwłaszcza przesadna, nie wyklucza nieskuteczności. A co do cytatu, to masz rację, sformułanie jest trochę niefortunne, ale takie miałem wrażenie z lektury prasy, zarówno pro jak i anty PiSowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cytat: "W powszechnej opinii polityka zagraniczna w wykonaniu braci Kaczyńskich stała się bardziej twarda i godnościowa".

Drogi dziennikarzu obywatelski! Nie manipuluj:)))) Jaka "powszechna opinia"? Co to jest? Dwóch panów z PiS w TV? Jakieś badania? Jakieś twarde dane? Czy kolejna "oczywista oczywistość"? Czy wrażenia? Bo efekt jest taki - sam postawiłeś tezę (moim zdaniem wątpliwą) i próbujesz się z nią rozprawiać.

Moim zdaniem (moim a nie powszechnym!) polityka zagraniczna braci Kaczyńskich była NIESKUTECZNA. Mam wrażenie, że podobnie myślało wiele osób - patrz wyniki wyborów. Ale to tylko mój pogląd...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ekipy" nigdy oglądałam.
Sądzę jednak, że wiele problemów Michale, potraktowałeś zbyt pobieżnie i "po omacku", nie drążąc nazbyt niektórych tematów.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.