Facebook Google+ Twitter

Kaczyńscy przefajnowali w Brukseli

Premier i prezydent ogłosili sukces w walce, która nie miała prawa się odbyć. Ten pojedynek miał się odbyć w drugiej połowie roku. Tymczasem Kaczyńscy dali wciągnąć się na ring, gdzie przeciwnik z litości ich nie znokautował.

Szczyt UE to prawdziwy teatr. Każdy z uczestników udaje, że jest kimś innym niż w rzeczywistości. Jedni udają, że są twardzi, a inni odgrywają role wzorowych Europejczyków gotowych do kompromisu. Na końcu wszyscy ogłaszają zwycięstwo. Jest to możliwe, bo każdy z przywódców ma swoją własną publiczność. Tego rytuału nauczyli się również Polacy. Pamiętam, jak w grudniu 2002 w Kopenhadze Leszek Miller przeciągał negocjacje. Chciał pokazać, że ze wszystkich premierów krajów przystępujących do Unii najmocniej walczy o narodowy interes. Zgodził się na kompromis krótko przed 19.30, by w „Wiadomościach” ogłosić historyczny sukces. Te socjotechniczne tricki przyswoili sobie również bracia Kaczyńscy. Niestety.

Przed ostatnim szczytem w Brukseli pojawiały się optymistyczne sygnały z Hiszpanii i Francji. Jeśli tylko udałoby się wpisać kwestię systemu głosowania do tematów konferencji międzyrządowej (rozpocznie się w lipcu, w czasie prezydencji portugalskiej), to kraje te mogłyby poprzeć Polskę. Teraz Madryt i Paryż nie chciały narażać się Niemcom. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że na jesieni Polska zyskałaby wpływowych sojuszników. Jeszcze w środę sprawy wyglądały naprawdę dobrze – Niemcy miękli i polski postulat wpisali do projektu deklaracji końcowej szczytu.

Niestety, zamiast pilnować tego mało widowiskowego sukcesu Lech Kaczyński zapragnął czegoś więcej i wdał się w szczegółowe dyskusje. Prezydent i premier nie chcieli małej potyczki, ale walnej bitwy. W końcu dostali ją. Po ciężkich bojach Niemcy dali nam więcej niż zapowiadali wcześniej. Ale przecież nie o to toczyła się walka! To, czy korzystny dla Polski system nicejski obowiązuje dwa, czy cztery lata dłużej jest bez znaczenia. Najważniejsza była kwestia, czy Polska na trwałe dołączy do pierwszej ligi UE. Kilka godzin z piątku na sobotę nie powinno o tym rozstrzygać.

Lech i Jarosław Kaczyński pokazali wszystkim, że są twardymi negocjatorami, ale dla dobra Europy gotowi są do kompromisu. Z pewnością poprawi to ich notowania w sondażach. Szkoda, że medialny sukces okazał się najważniejszy. W Brukseli chodziło o coś zupełnie innego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

jasne że nie miał być ruszany
Pewnie że nie
a wilkołaki aportują

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tytuł :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

-

Komentarz został ukrytyrozwiń

A o co chodziło?
Bo jakoś tak wszyscy politycy, media w krajach UE piszą że szczyt dotyczył głównie właśnie systemu głosowania.
Aha, oni nie mają racji, rację ma autor.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.