Facebook Google+ Twitter

Kaczyński vs Sikorski, fight!

Polskim życiem publicznym wstrząsnęła publikacja "Dziennika" o rozmowach w sprawie tarczy antyrakietowej szefa MSZ Radosława Sikorskiego z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Obydwaj panowie zasługują na kilka słów krytyki.

Patrząc powierzchownie na ostatnie przecieki z rozmów prezydenta z ministrem spraw zagranicznych można zobaczyć ludzi głęboko skonfliktowanych. Jeden z nich w szczególności, swoją osobistą niechęć przekłada na kontakty służbowe. Przez ich pryzmat rozmawia o sprawach czysto politycznych, psując w ten sposób atmosferę, która powinna mieć przynajmniej charakter neutralny, nienacechowany emocjami i osobistymi animozjami. I nie dość, że są to sprawy polityczne, to jeszcze mają najwyższą rangę państwową. Niestety, osobista niechęć często nie pozwala uzyskać satysfakcjonującego rezultatu rozmowy dla obu stron. Czyżby tak prostych rzeczy nie rozumiał któryś z uczestników tego spotkania?

Komentując wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego należy podkreślić fakt, że darzy on szczególną niechęcią ministra Sikorskiego. Prezydent podejrzewa go o to, że miał kontakty z obcym wywiadem, uważa też, że Sikorski jako szef MON chronił gen. Dukaczewskiego (byłego szefa WSI), o którym Kaczyński ma bardzo złe zdanie. Można wysnuć przypuszczenie, że takie, rzekomo prawdziwe informacje dostarcza mu jego otoczenie, które prawdopodobnie jest odpowiedzialne za takie nastawienie prezydenta do dzisiejszego szefa MSZ.

Niestety, u prezydenta w czasie tej rozmowy wzięły górę emocje. Te fragmenty pokazują, że rozmowa miała bardzo napiętą atmosferę. Kaczyński wyraźnie chciał upokorzyć ministra. Zadawał dziwne pytania nic przy tym nie wyjaśniając ("Czy pan zna Rona Asmusa?" - pyta Kaczyński. "Nie widzę związku ze sprawą tarczy" - odpowiada Sikorski). Fragmenty te w istocie wyglądały jak przesłuchanie, gdzie prezydent był prokuratorem, a oskarżonym, bądź przynajmniej podejrzanym - Sikorski. Niedopuszczalne jest, by tak wyglądała rozmowa najwyższych urzędników w kraju o sprawach rangi państwowej. Przykry jest także fakt, że prezydent po prostu nie potrafi normalnie rozmawiać ze współtwórcą polityki zagranicznej. Niechęć do Sikorskiego przysłoniła mu interes państwa i swój własny. W polskiej polityce zagranicznej powstał już bardzo wyraźny dwugłos, który odbija się na wizerunku naszego kraju na arenie międzynarodowej.

Prezydent w gruncie rzeczy powinien pomagać rządowi realizować jego cele oraz ewentualnie uzupełniać poczynania MSZ. W żadnym wypadku nie powinien prowadzić własnej odrębnej polityki. Rozumiem, że w ten sposób Kaczyński, mając na uwadze perspektywę walki o drugą kadencję z dzisiejszym premierem, chciałby się od niego wyróżniać, ale dlaczego dzieje się to kosztem Polski? Z pewnością jest to efekt doradztwa ze strony Kancelarii Prezydenta. Niestety, prezydent słabo radzi sobie z taką rolą, gdyż po prostu jest ona nieprzemyślana i pozbawiona głębszego sensu. Wystarczy choćby przypomnieć wstrzymanie się przez prezydenta z podpisaniem traktatu i związaną z tym falę krajowej i europejskiej krytyki, czy chęć przyspieszenia negocjacji w sprawie tarczy. Przecież zgodnie z art. 146 pkt. 1 Konstytucji RP to „Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną RP”.

Lech Kaczyński celowo rozpycha się w swoich uprawnieniach i w ten sposób chce mieć jak największy wpływ na politykę zagraniczną, a nieścisła w sprawach kompetencyjnych konstytucja mu to umożliwia. A jak już wspomniałem, wszystko dzieje się kosztem Polski.

Nie wydaje mi się, że kiedyś Lech Kaczyński postanowi zmienić swój wizerunek i zacznie prowadzić razem z rządem spójną politykę zagraniczną, ponieważ mógłby on utracić poparcie wśród części swojego elektoratu. Jego wyborcy z pewnością nie zgodziliby się z tym, że wtapia się on w politykę prowadzoną przez wrogie PiS-owi ugrupowanie, czyli przez rządzącą Platformę. A szkoda, bo będąc bardziej przewidywalnym politykiem byłby lepiej postrzegany przez społeczeństwo i komentatorów życia publicznego.

Natomiast Sikorski w części opublikowanych fragmentach pokazał duże opanowanie. Nie dał się sprowokować, był cierpliwy i wyważony. Godny podziwu był jego spokój w odpowiadaniu na dziwne pytania zadawane przez prezydenta. Pochwalam takie zachowanie ministra wobec prowokacyjnego Kaczyńskiego. Szkoda jednak, że Sikorski, jako szef dyplomacji, do końca nie potrafił zachować spokoju. Z pewnością niedopuszczalne jest, by minister nazywał swojego prezydenta chamem. Jest to wielce niekulturalne i nie powinno mieć miejsca. Ale z drugiej strony Sikorski jest tylko człowiekiem i takie zachowania prezydenta nie mógł już znieść. Zwyczajnie nie wytrzymał i w zasadzie nie ma się czemu dziwić. W końcu był prowokowany. Tak czy inaczej, jego zachowanie, tak jak zachowanie Kaczyńskiego pozostaje wiele do życzenia. Nie powinno się w taki sposób rozmawiać o sprawach polskiego bezpieczeństwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

njyiefmccol
  • njyiefmccol
  • 14.07.2011 23:10

eg1sns <a href="http://iatkeqxftoen.com/">iatkeqxftoen</a>, [url=http://sdrvuxjmrhtg.com/]sdrvuxjmrhtg[/url], [link=http://kwwffvisgnjd.com/]kwwffvisgnjd[/link], http://ebrnevrkrkhf.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja już staram się w ogóle nie pisać na tematy polityczne. Bo wszystko co MY napiszemy, to bzdury i bicie piany. Taka rąbanka jest dobra dla nieopierzonych DO. Polityka toczy się tam, w Warszawie, między konferencją, briefingiem a posiedzeniem, lunchem i jakąś komisją i dzieje się masa rzeczy dynamicznych, a MY siedzimy na dupach i próbujemy się wymądrzać. Polacy uwielbiają polityków - krytykować co prawda, ale to też jest rodzaj uwielbienia. Ciekawe zjawisko, dawno już zauważone...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Generalnie tematem przewodnim tutaj mialo byc to spotkanie i komentarz do niego. Ale tak sie zdarzylo, ze przyszlo mi do glowy kilka ciekawych zdan o prezydencie wiec je chcialem napisac.

Rozumiem to, i bede staral sie na przyszlosc takich niescislosci uniknąć. Dobrze ze zostalo to zauważone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Darco - rzeczywiście Sikorski powiedział jedno zdanie, ale w tekście odnosisz się do ogółu relacji prezydent - rząd więc to nie przeszkadza.
Tak piszesz, że obaj zasługują na krytykę, ale piszesz właściwie tylko o prezydencie...większe zdecydowanie.

Jasne, że PiS uważa Sikorskiego za zdrajcę. Ale to polityka...koleś odszedł z partii, oczerniając ją bardzo mocno. Przecież nie mogli mu przyklasnąć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie krytykuje tylko prezydenta, wiec nie uogólniaj prosze.
W ostatnim akapicie dodałem kilka zdan zrozumienia dla takiego zachowania ale zaraz napisalem, ze obaj zasluguja na krytyke.
Obu skrytykowałem, ale po wypowiedziach Kaczynskiego mozna bylo duzo wiecej powiedziec. No bo co mozna wiecej powiedziec o jednym zdaniu Sikorskiego?? To Kaczynski w koncu prowadzil rozmowę. To z jego strony płynie większa niechęć. Przeciez to prezydent (co zreszta juz wyjasnilem) oskarżał Sikorskiego o agenturalną przeszłość. A czy Ty bys darzył prezydenta sympatią po czyms takim?
Jak myslisz kto te szorstkie relacje zapoczątkował?

Pomijam juz fakt, o ktorym mam nadieje wszyscy wiedza, ze PiS, a co za tym idzie prezydent takze, uwazaja Sikorskiego za zdrajce, za to ze przeszedl do PO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście pewna osoba pije do starego, mocno wytartego tematu. Rozbudza go pod kolejnym tekstem, tym razem nie swoim, ani pod moim. Nie będę dłużej komentował, bo znowu się zacznie. A nie warto...ze względu na autora tego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W lidzie piszesz, że obaj panowie zasługują na kilka słów krytyki. W tekście właściwym krytykujesz właściwie tylko prezydenta. Sikorskiemu poświęcasz ostatni akapit, ale i tak bronisz jego zachowanie. Oczywiście to Twoje poglądy, ale jest to pewna nieścisłość. Po lidzie, można się nastawić na krytykę obu panów, jednak nie do końca tak jest.

Z tą polityką zagraniczną nie jest tak do końca. Rząd też kilkakrotnie pomijał prezydenta ( np. w sprawie wycofania wojsk z Iraku - nie uzgodniono z Kaczyńskim terminu, a przecież bez jego podpisu nie można nic zrealizować ). Obie formacje powinny współdziałać, obie są winne. Interesy osobiste są ważniejsze od państwowych. To zarzut i do Kaczyńskiego i do Tuska. Ale nie zrzucajmy winę tylko na prezydenta. Podobnie jak w sprawie ambasadorów. Rząd nie chce zatwierdzić nominacji prezydenckich i odwrotnie. I nikt nie pójdzie na kompromis...a wszystko szkodzi Polsce.
Chcę tylko zaznaczyć, że nie jest tak, iż to prezydent jest wszystkiemu winien.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie robi to na mnie wrażenia. ;) Potrafię odpierać merytoryczne argumenty, potrafię bronić swojego zdania. I jesli bedzie trzeba to bede sie bronił. Mam tylko nadzieję, że będą to merytoryczne zarzuty, a nie jakieś puste frazesy niewarte uwagi poważnej osoby/publicysty.

Poza tym potrafię krytykować także PO niezależnie od tego jakie mam poglądy. Poglądy i sympatie mają tu drugorzędne znaczenie. Najważniejsze jest to co się dzieje.

Zresztą, uwielbiam polemikę. Jestem wychowany na Dzienniku (mam na mysli szczegolnie dzial "opinie") i na jego cotygodniowym dodatku Europa, gdzie często ma miejsce poważna polemika. Czasem pewnie też zdarzy mi się odpowiedzieć na czyjś tekst nie komentarzem, a właśnie artykulem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

darco - ostrzegam! Dołączyłeś do "sfory", będziesz obiektem polowania z nagonką.
Wstrzyknij sobie cokolwiek na odporność. Tak ogolnie. :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie. A przecież prawo nakazuje urzędowi prezydenta byc BEZPARTYJNYM. A w dodatku Kaczynski winien byc prezydentem wszystkich Polaków, a on nawet nie udaje ze nim jest.Tyle jeszcze mu można zarzucić...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.