Facebook Google+ Twitter

Kadra: Kryzys nie minął?

Wydawało się, że po fatalnych Mistrzostwach Europy w wykonaniu naszych siatkarzy może być tylko lepiej. Niestety wyniki sparingów przed turniejem preeliminacyjnym do IO nie napawają optymizmem.

Po wywalczeniu srebrnego medalu przez reprezentację Polski w siatkówce, na ostatnim mundialu wszyscy czekali na kolejne sukcesy. Po kilkumiesięcznej przerwie rozpoczęła się Liga Światowa. Mimo że jako gospodarze mieliśmy zapewniony występ w turnieju finałowym, to w rozgrywkach grupowych nie mieliśmy sobie równych. Wygraliśmy wszystkie 12 meczy w tym cztery razy z Bułgarią. W turnieju finałowym w katowickim Spodku wszyscy myśleli, że w końcu odniesiemy to upragnione zwycięstwo w LŚ. Niestety po przegranym półfinale z Brazylią nie wygraliśmy również meczu o 3. miejsce z USA i skończyło się na miejscu tuż za podium.

Awans do Igrzysk najważniejszy

Tak mówił trener naszej kadry, Raul Lozano, oraz sami siatkarze. Pierwszą sposobnością na wywalczenie przepustki na tą imprezę był Puchar Świata. Aby na niego pojechać należało zagrać w finale wrześniowych Mistrzostw Starego Kontynentu w Moskwie. Niestety nasz zespół bez Mariusza Wlazłego, który rzekomo miał problemy zdrowotne, przegrał pierwszy mecz z niżej notowaną Belgią. Szanse na awans zmalały bardzo.

Potem było planowane zwycięstwo nad Turcją, które zakończyło się dotkliwą porażka z gospodarzami imprezy. Do drugiej fazy turnieju weszliśmy z bilansem 0:2, lecz mimo to nasi zawodnicy zapowiadali, że są w stanie powalczyć jeszcze o medal. Porażki kolejno z Finlandią (ostatecznie 4. na turnieju), Bułgarią (brązowy medal) i na koniec z Włochami, dały nam ostatecznie 11. miejsce i bardzo utrudniły drogę do Pekinu.
Reprezentanci Polski w siatkówce Paweł Zagumny (L) i Mariusz Wlazły (P) podczas zgrupowania kadry w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale / Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Co teraz?

Po ME należało liczyć na dziką kartę, aby móc wystąpić w Pucharze Świata. Niestety nie otrzymaliśmy jej i zostaliśmy zmuszeni do rozegrania co najmniej dwóch turniejów kwalifikacyjnych. Pierwszy z nich rozpocznie się już 28 listopada w Szombathely na Węgrzech. Zagramy tam w grupie B z Danią i Belgami. W grupie A zaś wystąpią gospodarze - Finlandia i Estonia. Do półfinałów awansują dwie najlepsze drużyny, gdzie zagrają systemem na "krzyż" tzn. pierwszy z grupy A z drugim z grupy B i drugi z A z pierwszym z B. Najlepsza ekipa pojedzie w styczniu na kolejny turniej tym razem do Turcji, skąd awans do Igrzysk zapewni sobie najlepsza ekipa.

Nutka zwątpienia

Jednak mimo niepowodzenia na Mistrzostwach Europy, kibice i eksperci byli pewni, że pojedziemy w styczniu do Turcji. Tymczasem w miniony weekend przegraliśmy dwa mecze z Czechami( kolejno 1:3 i 0:3). Były ogromne problemy ze skończeniem ataków i przyjęciem.
- Nie należy się tymi wynikami przejmować - powiedział Marcin Możdżonek, który dziś powrócił do kraju z powodu lekkiej kontuzji barku i to on nie pojedzie na turniej w Szombathely.

Pozostaje nam jedynie wierzyć w słowa naszego środkowego i mieć nadzieję, że w przyszłym roku w Pekinie będziemy mieli możliwość podziwiania naszych siatkarzy podczas tej wspaniałej imprezy.

Ostateczny skład reprezentacji na turniej w Szobathely:

Rozgrywający:
Paweł Zagumny(Mlekpol AZS Olsztyn)
Łukasz Żygadło(ZAK S.A. Kędzierzyn Koźle)

Przyjmujący:
Sebastian Świderski(Lube Banca Macerata)
Michał Winiarski(Itas Trentino)
Piotr Gruszka(PGE Skra Bełchatów)
Michał Bąkiewicz(PGE Skra Bełchatów)

Środkowi:
Daniel Pliński(PGE Skra Bełchatów)
Wojciech Grzyb(Mlekpol AZS Olsztyn)
Wojciech Jurkiewicz(Jastrzębski Węgiel)

Atakujący:
Mariusz Wlazły(PGE Skra Bełchatów)
Grzegorz Szymański(Mlekpol AZS Olsztyn)

Libero:
Krzysztof Ignaczak(ASECCO Resovia Rzeszów)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uważam, że nawet wielkie drużyny mają prawo do gorszych występów. Chociaż nie ukrywam, że porażki z Belgią oraz Finlandią nie powinny sie zdarzyć drużynie wicemistzów świata. Nieudane mistrzstwa Europy powinny jednak podziałać na naszą kadrę jak zimny prysznic. Siatkarze zdają sobie sprawę o jak wysoką stawkę grają. Liczę, że najbardziej zmotywowani będą zawodnicy doświadczeni jak Zagumny, Świderski oraz Gruszka, którzy mają ostatnią szansę by zaistnięc na tak wielkiej imprezie jaką są Igrzyska Olimpijskie. Do kadry i formy z Mistrzostw Świata wraca Mariusz Wlazły i wreszcie trener Lozano postawił na najlepszego polskiego libero Krzysztofa Ignaczaka. To pozwala optymistycznie spojrzeć i liczyć na pewne wygranie turnieju preelimacyjnego

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.