Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > Kamieniem z główki

Pozycja materiału w rankingach:

67173 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 20pkt

Oceń:

Kamieniem z główki


Siedzi facet przy stoliku w krakowskim Vis a Vis. Niemalże dotyka ramieniem drugiego faceta. Niemalże trąca się z nim filiżanką parzonej kawy.

Tamten drugi facet jest z kamienia i chyba jest kamiennie obojętny. Choć co do tego nigdy nie można mieć pewności. Kiedyś gwarzyli razem całkiem prawdziwie i nie kamiennie. Można nawet zaryzykować, że przy bardziej dekadenckich trunkach niż parzona kawa. Te ich rozmowy z pewnością były naturalne i nieusztywnione. Kamyczki słów wypadały spontanicznie z ich ust i rozbijały się o przyzwyczajony do różnych dziwactw kamień Rynku Głównego w Krakowie.

Choć przy stoliku w Vis a Vis siedzą obaj, to tylko jeden z nich może nadal mówić tak, by usłyszeli go żywi. Drugi zamarł w 1997 roku i od tamtej pory z jego ust nie wypadnie już żaden kamyczek słowa. Paweł Głowacki i Piotr Skrzynecki. W tej kolejności, bo żywym daję pierwszeństwo.

Żywy mówi więc do szklanego oka kamery. Zawsze do kogoś mówił w Vis a Vis. Zawsze wpatrywał się w czyjeś oczy i wygłaszał swoje kazania. Nawracał, głosił, oznajmiał, wygrażał przekonywał, bluźnił... Zależnie od okoliczności. Paweł Głowacki to mistrz słowa i operator najzmyślniejszych językowych sztuk. Z języka i słowa uczynił narzędzie do wyrażania siebie. Cały jest słowem i nie wyobrażam go sobie inaczej.

Jeśli ktoś w Krakowie mieszka i dodatkowo interesuje się teatrem, to nie ma siły, by Pawła Głowackiego nie znał. Na premierach przyprawia ponoć o palpitację serca niejednego aktora i reżysera. Wybredny to krytyk, a niby „entuzjasta” (jak sam siebie mianuje). Ma niepowtarzalny styl, jest charakterystyczny, a jego słowa jak kamyczki zapadają w pamięć czytelnika. No właśnie, do tej pory gościł jedynie na łamach prasy ze swoimi felietonowymi majstersztykami.

A teraz?

Czy felieton telewizyjny ma jeszcze dzisiaj rację bytu? Paweł Głowacki ze swoją subiektywną krytyką postanowił zagościć na naszych ekranach w sobotnie wieczory tuż po "Kronice Krakowskiej" w regionalnej Trójce. Słysząc jakiś czas temu zapowiedź jego programu aż sobie usiadłam. Być może uczyniło tak również kilka innych jego kapłanek (ponoć w wyciągniętych swetrach, o bladym licu i z upiętym schludnie warkoczem). Choć teraz potępiam i nieco obśmiewam styl Głowackiego zarzucając mu koronkowość, nadmierne korzystanie z szyku przestawnego i watę słowną, kiedyś uznawałam go za wyznacznik i kierunkowskaz. Wychowałam się na nim, nauczyłam kochać teatr jeszcze bardziej. Obiektywnie nadal
zaliczam go do mistrzów krytykanctwa teatralnego.

Czasem pisał o polityce, rzucał gromami w urzędników, narzekał na ustawę lub potępiał zły punkt w niedzielnej ramówce. Traktowałam to jako swoistą fanaberię i czekałam na powrót jego właściwego pisania. I zazwyczaj je miałam.
Magdalena Ciszewska OFFline profil autora

Autor: Magdalena Ciszewska

Napisz do autora

Artykuły (8) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 28 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: tak...gdzieś pisać :) i o tym, co mnie interesuje.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Barbara Chocianowicz-Markiewicz 28.12.2008 02:04

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 41

świetnie napisane

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirosława Kasowska 27.12.2008 19:00

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 43

+ za przedstawienie postaci i wnikliwość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.