Facebook Google+ Twitter

Kamil Majchrzak: Grupa Światowa? Wierzę w awans!

Chcę zobaczyć jak daleko mogę zajść, kiedy w pełni poświęcę się tenisowi. Mam świadomość, że to co teraz wypocę, wypracuję i osiągnę będzie procentować w przyszłości. Nie marnuję ani jednego dnia, ani godziny.

Kamil Majchrzak i Paweł Habrat, psycholog sportowy / Fot. Paweł HabratWywiad z Kamilem Majchrzakiem, reprezentantem Polski w Pucharze Davisa, najbardziej utytułowanym tenisistą młodego pokolenia. W 2015 roku triumfował w dwóch turniejach rangi futures, osiągając 292 miejsce w rankingu ATP. W ciągu minionych 16 miesięcy awansował o blisko 1000 miejsc w rankingu ATP.

Reprezentacja Polski wygrała ważny mecz w Pucharze Davisa. Pokonaliśmy Ukrainę 3:1. Teraz zagramy w barażach o awans do Grupy Światowej ze Słowacją. Według wstępnych informacji miałeś zagrać przeciwko Ukrainie, a jednak w ostatniej chwili trener Szymanik postawił na Michała Przysiężnego. Co poczułeś, kiedy dowiedziałeś się, że nie zagrasz?
Kamil Majchrzak: Pewnie, że byłem trochę rozczarowany, bo liczyłem na grę ale doskonale rozumiem decyzję trenera. Kapitan nie pomylił się, postawił na Michała, który przecież ograł pierwszą rakietę Ukrainy. Nie mam żadnych pretensji, a wręcz przeciwnie. Dopingowałem Michała jak mogłem! Cieszę się, że jestem częścią tej ekipy i wierzę, ze w przyszłości nadejdzie mój czas i będę mógł wesprzeć Reprezentację swoimi punktami. Dobro drużyny jest najważniejsze, raz gra Michał, innym razem może ja dostanę szansę.

O awans do Grupy Światowej zagramy ze Słowacją. Wierzysz w awans?
Nie byłbym sportowcem, gdybym powiedział, że nie wierzę! Oczywiście, że wierzę. Myślę, że kapitan tak zestawi skład, że pokonamy Słowaków. Na pewno nie będzie to łatwy mecz, co do tego nie ma wątpliwości. Oni, tak samo jak my, marzą o Grupie Światowej. Chyba dobrze, że nie trafiliśmy na Szwajcarów lub Amerykanów. (śmiech) Jedno co wiem, to że nie można się zbytnio rozluźnić, czy "podpalać" faktem, że mamy z pozoru łatwych przeciwników. Trzeba zachować spokój, chłodną głowę i - jak przyjdzie do meczu - walczyć o każdą piłkę, bez żadnej taryfy ulgowej.

Jak ocenisz pierwszą połowę 2015 roku z punktu widzenia wyników sportowych?
Wyniki weryfikuje ranking. Awansowałem o ponad 100 miejsc, więc nie jest źle. Wygrałem dwa futuresy, w tym jeden najwyżej punktowany, dwa razy byłem też w finale. Dwa razy dostałem powołanie do Reprezentacji Polski na mecze Pucharu Davisa. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że miałem szansę zrobić więcej. Czuję lekki niedosyt. I dobrze, bo to daje mi motywację do ciężkiej pracy.

Zdałeś w maju maturę. Czy masz jakieś dalsze plany związane z edukacją? Może AWF? Czy odkładasz to na późniejszy etap kariery?
Bardzo cieszę się ze zdanej matury. Mam swoje ambicje, mieli je również rodzice. Ze studiami jednak chciałbym poczekać. Mam teraz wolną głowę i szansę na to aby w pełni realizować cykle treningowe i startowe, jakie planuje trener. Chcę zobaczyć jak daleko mogę zajść, kiedy w pełni poświęcę się tenisowi. Ta więc skupiam się teraz wyłączne na tenisie, mam jeszcze czas na decyzje dotyczące dalszej edukacji.

Zawsze pod koniec roku stawiasz sobie ambitne cele na następny sezon. Jakie są Twoje cele na rok 2015? Gdzie chciałbyś być pod koniec roku?
Chciałbym osiągnąć taki ranking, żeby mieć pewne miejsce w głównych drabinkach challengerów. Chciałbym też odgrywać w nich jakąś rolę. Byłoby nieźle, gdybym rok skończył w TOP 250.

Od niemal półtora roku rywalizujesz z seniorami. Czy masz wrażenie, że jeszcze cały czas się uczysz? Czy uważasz, że masz już doświadczenie, które starczy żeby zaatakować pierwszą 100 ATP?
Cały czas się uczę. Nie chodzi tylko o doświadczenie, ale o doskonalenie gry. Jestem bardziej doświadczony i wiem, że do celu, jakim jest pierwsza setka rankingu ATP będę raczej zmierzał małymi krokami. Na dzień dzisiejszy muszę cierpliwie pracować nad swoją grą i czekać na ten turniej, w którym wszystko zaskoczy i mocno zapunktuję.

Gdzie widzisz siebie za 3 lata? Czołowa setka ATP? Stałe występy w Wielkich Szlemach?
Trzy lata to długa perspektywa. Taki jest plan. Jak każdy sportowiec dążę do sukcesu. Trenuje się po to, żeby były wyniki. Wierzę, że będę się rozwijał i stać mnie na pierwszą setkę. Występ w Wielkim Szlemie to jeden z największych bonusów. Poznałem każdy turniej jako junior i marzę, żeby wrócić na największe korty.

Jakie znaczenia ma dla Ciebie gra w Reprezentacji Polski w Pucharze Davisa?
Gra w Reprezentacji to powód do dumy i odpowiedzialność. Biało czerwone barwy, Mazurek Dąbrowskiego, orzełek na koszulce, pełna hala, kibice dopingujący bardziej żywiołowo niż na zwykłych turniejach – to wszystko sprawia, że sportowiec czuje się wyróżniony. Gra dla Polski to wielka rzecz. W tenisie okazji do tego jest dużo mniej niż w innych dyscyplinach. Dlatego tym bardziej je celebruję i przeżywam. To piękne chwile.

Czy marzysz o tym by być liderem Reprezentacji?

Jak rozmawiamy o marzeniach, to marzę, żeby kiedyś jakiś mój dramatyczny mecz z wyżej notowanym rywalem przesądził o zwycięstwie naszej Reprezentacji.

Czy masz czas na coś poza tenisem? Jakieś hobby?
Tenis jest w tej chwili moją pracą i hobby. Nie szukam innych celów, nie chcę się rozpraszać. To jest moment na pełne skupienie się na poprawie swojej gry, na doskonaleniu się, korygowaniu błędów. Nie chcę tego momentu zmarnować, już nigdy nie będę miał dziewiętnastu lat (śmiech). Mam świadomość, że to co teraz wypocę, wypracuję i osiągnę będzie procentować w przyszłości. Nie marnuję ani jednego dnia, ani godziny.

Komu zawdzięczasz najwięcej, jeśli chodzi o karierę sportową?
Przez lata trenowania kilka osób miało większy lub mniejszy wpływ na moją karierę. Trudno w tej chwili kogoś wyróżnić. Miałem szczęście trafiać na odpowiednie osoby w odpowiednim czasie. Spotkałem kilka osób, które pomagały mi bezinteresownie. Na bieżąco, po jakimś zwycięstwie turnieju staram się dziękować. Nie czas na takie podsumowania. Ja kariery nie kończę, a dopiero ją zaczynam.

Pracujesz z psychologiem sportowym czy nie widzisz takiej potrzeby?
Nie pracuję, ale nie neguję takiej współpracy i nie wykluczam, że kiedyś będę. Wszystko, co może pomóc jest wskazane.

Gdybyś mógł przeznaczyć milion dolarów na jakiejś przedsięwzięcie sportowe w Polsce, to co by to było?
Duży turniej ATP. Jesteśmy dużym krajem i jestem pewien, że trybuny by się zapełniły, sponsorzy też osiągnęliby swoje cele i zawodnicy tacy jak ja dostaliby olbrzymią szansę.

Ulubiony turniej?
Na ten moment challenger PEKAO Szczecin Open. W zeszłym roku dotarłem tam do ćwierćfinału. Organizatorzy są bardzo mili i profesjonalni. No i trybuny ma się za Polakami.

Czego Ci życzyć na drugą połowę roku?

Jak każdemu sportowcowi zdrowia. No i żeby przyszedł taki turniej, w którym wszystko ułoży się odpowiednio i pozwoli mi odnieść sukces i zanotować duży skok w rankingu.

Rozmawiał Nikodem Pałasz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.