Facebook Google+ Twitter

Kamil Sipowicz, partner Kory: Mam do Tuska pewne żale. Wywiad

"Karanie użytkowników drobnych używek prowadzi w ślepą uliczkę. Polska staje się niestety coraz mniej tolerancyjna, a przez to bardziej zamknięta w sobie, wciąż silny głos mają politycy skrajnie prawicowi" - twierdzi Kamil Sipowicz.

Z Tuskiem można nawiązać dialog - twierdzi Kamil Sipowicz. / Fot. Piotr Herzog dla EmpikNiedawno ukazała się książka Kamila Sipowicza "W obronie Kory i wolności. List do premiera". Autor, który prywatnie jest partnerem znanej piosenkarki, opisuje poranek 12 czerwca, kiedy do ich wspólnego domu wpadła policja w poszukiwaniu narkotyków. Książka jest odpowiedzią na proces Kory w sprawie posiadania niecałych 3 gramów marihuany. Napisana w formie listu do premiera zawiera ostre oskarżenie polskiej polityki oraz Donalda Tuska, który sam kiedyś palił marihuanę.

Przemysław Maksym: Jak się zmieniło Pana życie po 12 czerwca 2012?
Kamil Sipowicz: Brutalna rzeczywistość wtargnęła do domu mojego i Kory. Po tym wydarzeniu jeszcze bardziej zaangażowałem się w działalność społeczną – napisałem książkę w formie listu do premiera, piszę nowe artykuły dotyczące psychodelików, spotykam się częściej z ludźmi. Ale to znowuż nie jest jakaś wielka zmiana, bo przecież to wszystko robiłem wcześniej. W grudniu wyjdzie „Encyklopedia polskiej psychodeliki”, nad którą ostatnio pracowałem. Tak naprawdę kontynuuję moją działalność, ale po tym nieszczęsnym czerwcowym poranku adresuję ją częściej do rządzących.

A dostał Pan od premiera Tuska odpowiedź na ten list?
Nie dostałem.

A nawet propozycji spotkania?
Premierowi nie jest wygodnie spotykać się ze mną i Korą, kiedy trwa sprawa karna.

A myśli Pan, że premier spotka się z Panem i Korą po sprawie?
Tak. Bo przecież gdyby teraz się z nami spotkał, to przy tej opozycji, jaką w Polsce mamy, bylibyśmy jeszcze oskarżeni o to, że chcemy przy udziale władzy wpłynąć na wyrok sądu.

Co Pan sądzi o Donaldzie Tusku?
Mam do niego pewne żale, ale w zaistniałej sytuacji to chyba zrozumiałe. Jest to jednak człowiek, z którym można nawiązać dialog, w przeciwieństwie do ludzi z prawej sceny politycznej.

Czy dochodzą do Pana głosy od bliskich współpracowników Tuska, jak zareagował na ten list, który publicznie Pan do niego wystosował?
Oczywiście nie wprost, ale pośrednio dochodzą do mnie różne głosy. Wydaje mi się, że mimo wszystko premier się naszą sprawą przejął. Problem polega na tym, że wielu ludziom się wydaje, że Tusk może więcej, niż naprawdę może. A sprawa jest bardziej skomplikowana. On jest „tylko” premierem, a nie cesarzem czy królem Polski. To naturalne, że jest zakładnikiem rzeczywistości. Ma swoją partię, w której czynne jest bardzo silne skrzydło prawicowe. Wydaje mi się, że jest jakaś dobra wola z jego strony. Nie wyartykułował wprawdzie tego wprost, ale mogę tak domniemywać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dokładnie,Pani Elżuniu,-od czegoś się zaczyna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po marihuanie nie było ani jednego zgonu mówi pan Kamil . Tylko nie mówi ilu z tych palących marihuanę sięgnęło następnie po narkotyki " twarde " ? Tu już statystyki są dramatyczne .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pracując kiedyś z Kaszubami w stoczni-zażywałem....-tabaki.paskudny nałóg,-wiecznie załzawione oczy i czerwony nos.
Co do innych używek poprawiających samopoczucie i niszczących zdrowie młodych ludzi dopalaczy oraz "miękkich" i twardych narkotyków,-jestem chyba "twardogłowy"bo zwracam dużo uwagi,by moje wnuki były od tego z daleka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.