Facebook Google+ Twitter

Kamilla Baar: Jest we mnie wiele światów

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-06-26 15:16

Scena uczy budowania dramaturgii, układania życiorysu danej postaci. Te doświadczenia z teatru przenoszę do kina i porządkuję je sobie: jakie sceny są najważniejsze, w której zdarza się rzecz najistotniejsza dla mojej postaci - mówi aktorka

Jak się pani czuje w komediowej roli?
Ja się w ogóle bardzo dobrze czuję, kiedy mam ciekawą rolę do zagrania. Trudno jest mi powiedzieć czy ciekawsze są role dramatyczne czy komediowe. Najważniejszy jest materiał. Czy jest nad czym pracować, czy jest barwny, czy niesie ze sobą jakąś energię.

Zagrała pani w wielu przedstawieniach Szekspira. Czy dramaturgia, wyniesiona z tych przedstawień nie przeszkadza pani w rolach komediowych?
Nic mi nie przeszkadza, dlatego że każdy aktor ma w sobie wiele światów i w zależności od tego w jaką pracę wchodzi, to ten świat w jego wyobraźni zostaje uruchamiany. Ja też czuję, że we mnie jest wiele światów. Czym innym się posługuję grając Szekspira, a czym innym kiedy występuję w takim filmie jak „Krótka histeria czasu”. Te światy gdzieś tam się uzupełniają i nawzajem się stymulują, co nie oznacza, że kolidują ze sobą.

Jest pani aktorką teatralną. W jaki sposób warsztat teatralny pomaga pani w pracy na planie filmowym?
Scena uczy budowania dramaturgii, układania życiorysu danej postaci. Te doświadczenia z teatru przenoszę do kina i porządkuję je sobie: jakie sceny są najważniejsze, w której zdarza się rzecz najistotniejsza dla mojej postaci.

Czy Julia spodobała się pani już podczas pierwszej lektury scenariusza?
Julia od razu bardzo mi się spodobała, bo ja jestem ogromną fanką „Cudownych lat”. A wiadomo, że Kevin Arnold zawsze się kochał jak nie w Winnie Cooper, to w jakiejś innej dziewczynie [śmiech ]. One były zawsze postaciami z jego wyobraźni: takie cudowne, kwitnące, idealne, bez żadnej skazy, nieosiągalne, tajemnicze. Jak zaczęłam czytać scenariusz, to mi się „Cudowne lata” przypomniały i po prostu byłam zauroczona! Sama bym siebie nigdy w takiej roli nie obsadziła. To, że Dominik [Matwiejczyk, reżyser – przyp. JP ] obsadził mnie w tej roli spowodowało, że zakochałam się w tej postaci. Pomyślałam, że to będzie bardzo ciekawe. Kiedyś zawsze z drugiej strony telewizora oglądałam to w „Cudownych latach”, a teraz będę miała szansę stworzyć namiastkę tego świata liceum, studiów. Ucieszyłam się, że znowu poczuję choć przez moment ten smak fascynacji, tych pierwszych uczuć, kiedy ktoś do kogoś należy, że ktoś nam się podoba i jakie z tego wynikają emocje.

Wniosła pani do tej postaci coś od siebie? Zasugerowała pani jakieś swoje pomysły reżyserowi np. w dialogach?
Nie było tego dużo, dlatego że jak zaczęłam czytać scenariusz, to wydał mi się w jakimś stopniu doskonały. Można było oczywiście dużo ingerować, zmieniać od siebie, ale uznałam, że to będzie niedobre, że osłabi potencjał dialogów, które są dobrze zbudowane. Zmieniłam jakieś detale, ale generalnie zaufałam scenariuszowi i bo bardzo mi się spodobał.

Zdarzyły się jakieś zabawne sytuacje na planie?
Najzabawniej było wtedy gdy kręciliśmy scenę pod liceum. Prowadziłam z Mateuszem dialog, nagle było cięcie i ze szkoły ze wszystkich drzwi wysypały się setki nastolatek z zeszytami i długopisami. W mig okrążyły Mateusza. Trzeba było je rozgonić, bo on ciągle rozdawał autografy [śmiech ]. Ale sytuacji zabawnych było mnóstwo. Dobrze bawiliśmy się przy pracy nad tym filmem.

Kiedy była pani w liceum również marzyła tak jak Julia żeby zostać aktorką?
Zawsze chciałam być aktorką. W scenariuszu Dominika spodobało mi się to, że Julia w tej podstawowej warstwie akcji studiuje fizykę czyli trafia na kierunek, który zupełnie nie był stworzony dla niej. Musiała stłamsić w sobie marzenie o byciu aktorką. Zawirowanie z magnesem spowodowało, że dostała od życia drugą szansę. Nakierowuje się na tę swoją właściwą drogę i zostaje aktorką. Jesteśmy w tym do siebie podobne. Gdybym zepchnęła to swoje marzenie o aktorstwie na jakiś inny plan i stałabym się kimś innym np. dziennikarzem, to prędzej czy później zawróciłabym z tej drogi i starała się pracować w zawodzie aktorskim.

Czego nauczyła panią praca nad tym filmem?
To było inne doświadczenie. Odmówiłam wielu ról, dlatego, że były podobne do tego co zagrałam w Magdzie w „Vinci”. Uważam, że jestem osobą wszechstronną. Bardzo lubię poszukiwanie i mierzenie się z różnymi, nowymi rolami. Przede wszystkim zależało mi na tym, żeby następną rzecz jaką zrobię po „Vinci” była po prostu inna niż Magda. W Julii to znalazłam, więc cieszę się, że udało mi się zbudować inną postać. To jest dla mnie bardzo cenne.

Pojawiła się pani w serialu „Na dobre i na złe”, jak i w „Oficerze”. Czy zamierza pani wystąpić jeszcze w jakimś serialu?
Chciałabym bardzo żeby moje wypowiedzi były precyzyjne. Bo tu nie chodzi ogólnie o seriale. Gdy mówimy o zamkniętych całościach, zamkniętych rolach, to przecież działałabym przeciwko sobie, gdybym odmawiała tych ról. Jest wtedy możliwość zbudowania czegoś zamkniętego. Mój bunt i niechęć dotyczy tylko seriali ciągnących się w nieskończoność. Epizod w „Na dobre i na złe” wspominam wspaniale, bo tam miałam szansę zbudowania trudnej postaci. Zagrałam dziewczynę, która jest w ciąży. Dziecka nie może wziąć ze sobą, nie może być dla niego matką, ponieważ ma trudną sytuację rodzinną. Jest bardzo młoda, ma młodszych braci i biedę w domu. Oddaje je więc do Domu Małego Dziecka, co jest dla niej ogromnym przeżyciem. Była to dla mnie ciekawa sytuacja psychologiczna. Wtedy poznałam Maćka Dejczera, z którym później kontynuowałam pracę w „Oficerze”. Teraz szykuję się do zagrania takiej mniejszej roli w serialu „Odwróceni” w TVN. Będzie to zamknięta całość sensacyjna, składająca się bodajże z 14 odcinków.
Jeśli więc chodzi o zamknięte całości to jestem bardzo otwarta. Bardzo bym nie chciała, żeby to zostało tak odebrane, że ja wszczynam bunt przeciwko serialom!. Nie, absolutnie! Nie chciałabym tylko grać w długich kontynuacjach, dlatego, że lubię brać odpowiedzialność za rolę. A granie w ciągłości serialu po prostu to wyklucza, bo scenariusze pisane są niemalże z tygodnia na tydzień.

Jakie są pani marzenia aktorskie, wymarzona rola?
Cały czas marzę o tym, żeby mieć chęć, energię i pasję. To jest dla mnie najważniejsze i żeby byli ludzie, którzy chcą ze mną pracować. Żebym była w stanie dawać z siebie najwięcej jak umiem. To jest dla mnie podstawa.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Interesujący wywiad. Oby tak dalej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.