Facebook Google+ Twitter

Kampania: Osiem Błogosławieństw

"Przypatrzcie się powołaniu waszemu" - czytamy w Liście do Koryntian. Ważne słowa. Przypatrzeć się to przecież więcej niż tylko „zauważyć”...

Niedziela - kazania w kościołach i czasem jakaś refleksja. Bywa, że podczas Liturgii Słowa, kiedy są czytane fragmenty z Biblii na dany dzień, treści gdzieś umykają. Czasem ktoś niewyraźnie czyta, może jesteśmy myślami gdzie indziej. Proponuję kilka impresji interpretacyjnych w oparciu o niedzielne czytania.

Powołanie – patrzeć, żeby zobaczyć



Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! (1 Kor 1, 26) - to jedno ze zdań podczas niedzielnych czytań. Przypatrzeć się, czyli więcej niż tylko „zauważyć”. Zauważamy bowiem wiele rzeczy, stanów, rzeczywistości wokół siebie i…kierujemy nasz wzrok dalej. Tymczasem jest tu wyraźna sugestia, by zmniejszyć tempo i zastanowić się: co właściwie robisz w życiu i po co. Bo w końcu o powołaniu nie mówi się tylko w przypadku osób konsekrowanych. Dobrze znamy słowa o powołaniu do małżeństwa, funkcjonują też określenia: nauczyciel, lekarz z powołania. Ktoś, kto ma predyspozycje, kto się szczególnie wyróżnia w pełnieniu swojej funkcji, pracy, w swym zawodzie.
Słowa, by przypatrzeć się powołaniu to więc bardzo dobra okazja, by pomyśleć: czy robię w życiu to, co chcę? A może tylko to, co inni chcą, co mi sugerują? Może w tym wszystkim co robisz brak autentyczności? Pytań jest wiele. Chodzi tu jednak nie o sztukę stawiania pytań, ale o sensowne odpowiedzi, o które chyba warto się pokusić.

W tym samym fragmencie tekstu Listu apostoła Pawła do Koryntian jest interesująca sugestia, podpowiedź. Powołania lub jeśli ktoś woli – drogi życiowej - nie można rozpatrywać wyłącznie na płaszczyźnie oceny ziemskiej, wyłącznie przez pryzmat dostępnych ludziom analiz. Po prostu wchodzimy tu w rzeczywistość, której nie my jesteśmy wyłącznymi autorami. Wiele wydarzeń dzieje się jakby poza nami, niezależnie od naszych planów, oczekiwań, przypuszczeń. Odczytywanie powołania to nie autokreacja wizerunku!

Wizerunek i kampania: Osiem Błogosławieństw



Dziś bez wizerunku, jasno sprecyzowanego celu i dobrych narzędzi, by sprawnie działać – towar się nie sprzeda. Towarem może być idea, rzecz, zawód. Jeśli nie masz wizerunku, jesteś przegrany. Wizerunek staje się produktem wśród produktów. Jeśli jest zapotrzebowanie na wizerunek kreatywnego i mobilnego profesjonalisty, takich się tworzy. Kobieta, która zawsze wie, czego chce i w dodatku sama potrafi naprawić samochód – nic prostszego. Wystarczy trochę zabiegów retorycznych i dobra kampania. Ludzie tworzą sobie i dla siebie wizerunki, co do których prawdziwości mają pewnie liczne zastrzeżenia, ale za to łatwiej wtedy coś sprzedać, osiągnąć cel. Przesiąkamy wizerunkami ludzi – w reklamie, prasie, telewizji.
A gdyby zaproponować nieco inny wizerunek? Recepta nie jest nowa, za to przyozdobiona współczesnością: wizerunek ośmiu błogosławieństw.

Ciekawie brzmi dzień po Ofiarowaniu Pańskim (i Dniu Życia Konsekrowanego) tekst, że Bóg wybiera to, co głupie w oczach świata, to, co niemocne (por. 1 Kor 1,27). A ci, którzy są miłosierni i czystego serca, kiedyś doświadczą miłosierdzia i będą oglądać Boga… (por. Mt 5, 7-8). Słuchając tekstu o błogosławieństwach – ubodzy w duchu, cisi, miłosierni, cierpiący – można odnieść wrażenie, że to dziwne wymagania.

A przecież można i trzeba być roztropnie cichym – wiedzieć gdzie i kiedy się odezwać. Można i trzeba być ubogim w bogactwie, czyli nie zatracić się i rozleniwić w luksusie i elegancji (a to wyjątkowo miła pokusa). W końcu – można i trzeba umiejętnie cierpieć, np. znosić przykrości. Kiedy tylko można, reagować na niesprawiedliwość konkretnymi działaniami, zamiast bezradnością.


Na niedzielę i cały tydzień życzę kreowania dobrego wizerunku życia, bez masek i fałszywego zwierciadła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zawsze możesz dopisać swoje myśli, choćby tutaj :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniałe dopełnienie kazania wysłuchanego dziś w kościele, tym bardziej, że z drugiej, niekonsekrowanej strony. Program błogosławieństw to dopełnienie przykazań.Może niezrozumiałe, na pewno niewygodne, ale potrzebne. Znamienne jest to,że Jezus zaczyna nie od moralizowania, ale zaprasza do szczęścia; bo "błogosławiony" to "szczęśliwy". Dziękuję Alicjo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.