Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25789 miejsce

Kampania wyborcza po polsku z Grecją w tle

Beata Szydło obiecała Polakom, że jej przyszły rząd będzie tylko dawać – nikomu nic nie zabierze. Koszty pokryje z nadwyżką uszczelnienie systemu podatkowego. W zamian oczekuje jednego: oddania głosu na jej partię w nadchodzących wyborach.

Jak się dobrze obieca, to i dawać nie trzeba.
Telewidz Szkła Kontaktowego

Beata Szydło obiecała Polakom uwolnienie od konieczności zbyt długiego harowania na emerytury plus kilka innych kosztownych prezentów, jak podwyższenie kwoty dochodów zwolnionych od podatku, dotację po pięćset złotych na każde „dodatkowe” dziecko, zwolnienie frankowiczów od nadmiernych obciążeń spłatami zaciągniętych kredytów. Zapewniła przy tym, że jej przyszły rząd będzie tylko dawać – nikomu nic nie zabierze. Koszty owego dobroczynnego rządzenia pokryje z nadwyżką uszczelnienie systemu podatkowego; nadwyżkę powiększy jeszcze opodatkowanie cudzoziemskich banków i cudzoziemskich magazynów wielkopowierzchniowych. W zamian kandydatka na premiera oczekuje tylko jednego: oddania głosu na jej partię w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Dziś jeszcze rządząca, a przyszła opozycja rządu Beaty Szydło wściekle atakuje jej społeczno-gospodarczy program, podważając wiarygodność szacunków kosztów jego realizacji i kwestionując możliwości pozyskania dochodów dla sfinansowania obietnic. Twierdzi, że przewidywane przez ekspertów zjednoczonej prawicy koszty mogą być wielokrotnie wyższe, a przewidywane wpływy o wiele mniejsze. W polemikach padają liczby idące w dziesiątki i setki miliardów złotych nie mieszczące się w granicach wyobraźni przeciętnego obywatela i podatnika (nierzadko nawet informującego ich dziennikarza, któremu czasem mylą się miliony z miliardami). Uwadze wyborcy nie może umknąć jedno: kolosalna rozbieżność szacunków. To co dla ekipy Szydło ma kosztować stosunkowo niewiele, według ludzi z obozu władzy musi kosztować kilka a nawet kilkanaście razy więcej. I odwrotnie: o ile ci pierwsi widzą obfite źródła dodatkowych dochodów niezbędnych dla poprawy bytu stanowczo zbyt biednych Polaków, ci drudzy podnoszą alarm, że spełnienie obietnic konkurentów musi prowadzić do bankructwa kraju.
Dla krytycznego wyborcy obie, przeciwstawne, wizje powyborczej rzeczywistości Polski są niewiarygodne. W panującej przedwyborczej wrzawie ma on jednak ograniczone możliwości skorzystania z niezależnych ekspertyz. Wyborca mniej krytyczny lubi jednak słyszeć kierowane pod jego adresem przyjemne dla ucha obietnice, nawet jeśli im nie w pełni dowierza. Jak niedwuznacznie wskazują przedwyborcze sondaże, lepiej obiecuje zjednoczona prawica.
Poza zjednywaniem przychylności obietnicami wyborcę można też postraszyć. Bardzo skutecznym środkiem straszenia polskiego wyborcy Anno Domini 2015 stał się dramat grecki. Korzystają z niego obie strony, jednak i tu prawica zdaje się osiągać lepsze efekty. Groźba wprowadzenia euro i nadciągającej z nim drożyzny zdaje się działać silniej na wyobraźnię przeciętnego wyborcy niż bankructwo kraju spowodowane nadmiernymi wydatkami rządu.
Tak więc wynik jesiennych wyborów wydaje się przesądzony. Wydaje się. Nie wolno wszakże zapominać, że uprawianie polityki w naszym kraju obfituje w liczne, często najmniej spodziewane zasadzki. Niekiedy o karierze polityka decyduje jedno nieopatrznie wypowiedziane słowo, a o wyniku kampanii wyborczej nagła, niewytłumaczalna zmiana nastroju elektoratu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ja tylko proszę o prawidłowe numery do totolotka i będę szcześliwy jak świniak przy pełnym korycie-sypią się obietnice z różnych stron,sypią się sy................

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obecnie PO również zakłada obniżenie VAT, a dodatkowo są pomysły żeby zwolnić z podatku dochodowego osoby do 30 roku życia. Do tego dochodzą straty spowodowane pomocą dla frankowiczów, a program nadal nie jest przedstawiony. Jeśli uważa Pan, że obietnic PiSu nic nie przebije, to chyba nie śledził Pan poprzednich kampanii wyborczych w wykonaniu PO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Bąk
Obietnic PiS-u nikt nie przebije. Przecież, patrząc i przeliczając na gotówkę, to każdy rozsądnie myślący człowiek, musi przyznać, że są nierealne. Obiecanki cacanki. Rekord świata w okłamywaniu społeczeństwa. Gdyby ta partia zrealizowała je w choćby w połowie, nasz kraj wpadłby w taki dołek gospodarczy, że grecki kryzys, byłby nic nie znaczącym małym problemem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poczekajmy do września, aż PO pokaże swój przedwyborczy program. Tam dopiero mają być cuda na kiju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tylko zwykli ludzie gubią się w rachowaniu obietnic pani Szydło. Również eksperci. Co gorzej, ci sami eksperci raz mówią jedno, by za chwilę mieć zupełnie inne zdanie. Instytut Sobieskiego, jako organizacja pozarządowa, swego czasu, kategorycznie optował za podwyższeniem wieku emerytalnego. Teraz, na zlecenie PiS, oszacował, że wycofanie się z tego projektu dobrze zrobi dla Polski i nie przyniesie zbyt dużych strat finansowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.