Pozycja materiału w rankingach:
Jakiś czas temu odbyłem marsz przez Puszczę Kampinoską. Sam marsz wymagał skromnych inwestycji w jedzenie, wodę i najważniejszą rzecz: mapę. Aby uniknąć marszu w ciągu dnia, wymarsz zaplanowałem na godzinę 6 z miejscowości Truskawka.
W marsz, który okazał się pełen wrażeń ruszyłem razem z moim bratem. O godzinie 6.12 weszliśmy na czarny szlak, który zaczyna się w północno-zachodniej części tego miasteczka. Pierwszy odcinek szlaku wynosił 3 km, na skrzyżowaniu dróg koło Ćwikowej Góry, zdecydowaliśmy, że dalej idziemy czerwonym szlakiem prowadzącym do Cmentarza Partyzanckiego z 1944 roku. Po 8 km zaczęły się problemy z prawą piętą mojego brata, w wyniku niedopasowanych butów uległy obtarciu. Ale jak przystało na faceta oraz głodnego jak wilk wrażeń i chęci przeżycia czegoś nowego - poszliśmy dalej.
Kolejny odcinek wynosił 5.5 km i kończył się w Dębleskim Dębie, gdzie znów zrobiliśmy sobie chwilę przerwy. Do tej pory cały marsz odbywał się bez większych problemów (nie licząc problemów z piętą), szliśmy zgodnie ze szlakami, normalnymi drogami. Ostatni odcinek - ponad pięć kilometrów - dał nam tyle adrenaliny, że w pewnym momencie mieliśmy dość. Idąc żółtym szlakiem, weszliśmy w jakieś zarośla oraz trzciny. Stwierdziliśmy, że szlak się skończył i co dalej. Spojrzeliśmy na mapę, wynikało z niej, że mamy iść cały czas prosto. Więc tak zrobiliśmy. Kiedy wyszliśmy z zarośli, trafiliśmy prosto do lasu, ale naszego szlaku nie było ani śladu.
Jakieś 100 metrów od wkroczenia do lasu w krzakach zobaczyliśmy zdechłego dzika z rozszarpanym brzuchem. To był szok, bo nie dość, że nie wiedzieliśmy jak iść, to jeszcze spotykaliśmy martwe zwierzęta. Od razu po głowie zaczęły krążyć myśli o wilkach i innych drapieżnikach. Po przejściu około kilometra od padliny, znaleźliśmy nasz utęskniony żółty szlak.
środku puszczy takie ślady. Idąc dalej przed siebie, w pewnym momencie usłyszeliśmy stukot kopyt i chwilę po tym ukazały nam się sylwetki dwóch koni oraz ich właścicieli. Nigdy nie sadziłem, że dwóch dorosłych facetów, zastygnie w bezruchu na widok koni. Pozostało nam jeszcze około 3 kilometrów marszu do miejscowości Leszno. W czasie, gdy żartowaliśmy sobie z tego, jacy odważni jesteśmy, zboczyliśmy z trasy. I tak się stało, że do końca naszego marszu nie wiedzieliśmy, gdzie idziemy. Kiedy weszliśmy w zabudowania, z mapy wynikało, że wyszliśmy z drugiej strony Leszna i mamy jeszcze około 7 kilometrów do przejścia, aby się znaleźć w jego centrum, gdzie będziemy mieli transport do Warszawy. I z takim nastawieniem szliśmy, ale jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że jesteśmy w Lesznie i do tego wyszliśmy około 100 metrów od naszego przystanku.Zobacz także:
Artykuły
(5)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.64)
Miejscowość: Polska | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mariusz Mazewski 15.10.2009 21:47
Raczej bym się wstrzymał z tym dzikiem...
Artur Mierzejewski 15.10.2009 17:11
chciałem pokazać tego dzika w artykule, ale nie wiedziałem czy wypada.
Ok, przyszykuje galerie.
Beata Szczurzewska 15.10.2009 13:38
Kto jeszcze? Kto jeszcze chce z nami pomaszerować? :))
Mariusz Mazewski 15.10.2009 12:23
To czekam na tego dzika ..Ale też jest tak w puszczy ,że jak jakieś zwierze zostanie potrącone na szosie to są miejsca gdzie takie zwierzaki sie zostawia by inne zwierzaki padlinożerna zjadły np takiego dzika..
Piotr A. Jeleń 15.10.2009 09:09
Ciekawy materiał, a może przedstawisz go w galerii ?
Artur Mierzejewski 14.10.2009 16:10
Co do tego wypadku grupowego, to jestem za. Tylko ze ja preferuje marsze. Oczywiście na taki wypad to minimum z 10 osób, co?
Artur Mierzejewski 14.10.2009 15:56
Mariusz ja nie widziałem wilków, widziałem i mam zdjęcia dzika z rozszarpanym brzuchem. Jak chcesz to wyśle ci na mail i jeżeli się na tym znasz powiesz co mu się stało.
Mariusz Mazewski 14.10.2009 14:52
Po pierwsze w Kampinosie nie ma wilków a po drugie zobaczyć wilka to trzeba mieć farta .Ja takiego farta miałem w Puszczy Białowieskiej piękne zwierze które ucieka jak zobaczy człowieka.
Mariusz Mazewski 14.10.2009 14:26
Może kilku osobowy wypad zorganizować ?
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4288)