Facebook Google+ Twitter

Kampinos dla każdego

Jakiś czas temu odbyłem marsz przez Puszczę Kampinoską. Sam marsz wymagał skromnych inwestycji w jedzenie, wodę i najważniejszą rzecz: mapę. Aby uniknąć marszu w ciągu dnia, wymarsz zaplanowałem na godzinę 6 z miejscowości Truskawka.

Pomnik postawiony dla żołnierzy walczących w Puszczy Kampinowskiej. Stoi on obok Cmentarza Partyzanckiego z 1944 roku. / Fot. Artur MierzejewskiW marsz, który okazał się pełen wrażeń ruszyłem razem z moim bratem. O godzinie 6.12 weszliśmy na czarny szlak, który zaczyna się w północno-zachodniej części tego miasteczka. Pierwszy odcinek szlaku wynosił 3 km, na skrzyżowaniu dróg koło Ćwikowej Góry, zdecydowaliśmy, że dalej idziemy czerwonym szlakiem prowadzącym do Cmentarza Partyzanckiego z 1944 roku. Po 8 km zaczęły się problemy z prawą piętą mojego brata, w wyniku niedopasowanych butów uległy obtarciu. Ale jak przystało na faceta oraz głodnego jak wilk wrażeń i chęci przeżycia czegoś nowego - poszliśmy dalej.

Nauka czytania mapy. Na zdjęciu mój brat w roli ucznia. / Fot. Artur MierzejewskiKolejny odcinek wynosił 5.5 km i kończył się w Dębleskim Dębie, gdzie znów zrobiliśmy sobie chwilę przerwy. Do tej pory cały marsz odbywał się bez większych problemów (nie licząc problemów z piętą), szliśmy zgodnie ze szlakami, normalnymi drogami. Ostatni odcinek - ponad pięć kilometrów - dał nam tyle adrenaliny, że w pewnym momencie mieliśmy dość. Idąc żółtym szlakiem, weszliśmy w jakieś zarośla oraz trzciny. Stwierdziliśmy, że szlak się skończył i co dalej. Spojrzeliśmy na mapę, wynikało z niej, że mamy iść cały czas prosto. Więc tak zrobiliśmy. Kiedy wyszliśmy z zarośli, trafiliśmy prosto do lasu, ale naszego szlaku nie było ani śladu.

Inni uczestnicy szlaków w Puszczy Kampinowskiej. / Fot. Artur MierzejewskiJakieś 100 metrów od wkroczenia do lasu w krzakach zobaczyliśmy zdechłego dzika z rozszarpanym brzuchem. To był szok, bo nie dość, że nie wiedzieliśmy jak iść, to jeszcze spotykaliśmy martwe zwierzęta. Od razu po głowie zaczęły krążyć myśli o wilkach i innych drapieżnikach. Po przejściu około kilometra od padliny, znaleźliśmy nasz utęskniony żółty szlak.

Od spotkania z martwym zwierzem, nasze umysły odpaliły program WYOBRAŹNIA, który powodował, że każdy szelest, hałas, stuknięcie wpływał na podwyższenie adrenaliny. Gdy wyszliśmy już na normalną drogę zobaczyliśmy na niej ślady kopyt. Zastanawialiśmy się, skąd w Zdjęcie Cmentarza Partyzanckiego z 1944 roku. / Fot. Artur Mierzejewskiśrodku puszczy takie ślady. Idąc dalej przed siebie, w pewnym momencie usłyszeliśmy stukot kopyt i chwilę po tym ukazały nam się sylwetki dwóch koni oraz ich właścicieli. Nigdy nie sadziłem, że dwóch dorosłych facetów, zastygnie w bezruchu na widok koni. Pozostało nam jeszcze około 3 kilometrów marszu do miejscowości Leszno. W czasie, gdy żartowaliśmy sobie z tego, jacy odważni jesteśmy, zboczyliśmy z trasy. I tak się stało, że do końca naszego marszu nie wiedzieliśmy, gdzie idziemy. Kiedy weszliśmy w zabudowania, z mapy wynikało, że wyszliśmy z drugiej strony Leszna i mamy jeszcze około 7 kilometrów do przejścia, aby się znaleźć w jego centrum, gdzie będziemy mieli transport do Warszawy. I z takim nastawieniem szliśmy, ale jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że jesteśmy w Lesznie i do tego wyszliśmy około 100 metrów od naszego przystanku.

Cała trasa jaką przeszliśmy wynosiła 19,5 km i przebyliśmy ją w czasie 6 godzin. Następna trasa jaką przejdziemy będzie wynosić od 30 do 50 km.

Chcąc zwiedzić wszystkie ciekawe miejsca w puszczy, a jest ich wiele, musielibyśmy przejść ją wzdłuż i wszerz wiele razy.

Polecam spacery oraz spędzanie wspólnego czasu w lasach, parkach i oczywiście w Puszczy Kampinoskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Raczej bym się wstrzymał z tym dzikiem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

chciałem pokazać tego dzika w artykule, ale nie wiedziałem czy wypada.
Ok, przyszykuje galerie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto jeszcze? Kto jeszcze chce z nami pomaszerować? :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

To czekam na tego dzika ..Ale też jest tak w puszczy ,że jak jakieś zwierze zostanie potrącone na szosie to są miejsca gdzie takie zwierzaki sie zostawia by inne zwierzaki padlinożerna zjadły np takiego dzika..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy materiał, a może przedstawisz go w galerii ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też lubię maszerować :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do tego wypadku grupowego, to jestem za. Tylko ze ja preferuje marsze. Oczywiście na taki wypad to minimum z 10 osób, co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz ja nie widziałem wilków, widziałem i mam zdjęcia dzika z rozszarpanym brzuchem. Jak chcesz to wyśle ci na mail i jeżeli się na tym znasz powiesz co mu się stało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po pierwsze w Kampinosie nie ma wilków a po drugie zobaczyć wilka to trzeba mieć farta .Ja takiego farta miałem w Puszczy Białowieskiej piękne zwierze które ucieka jak zobaczy człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może kilku osobowy wypad zorganizować ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.