Facebook Google+ Twitter

KAN we Wrocławiu, Konkurs Filmów Zagranicznych - ranking

W czwartek rozpoczął się we Wrocławiu 8. Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN, który potrwa do 22 kwietnia. Miałem okazję uczestniczyć w II części Konkursu Filmów Zagranicznych - o KANewkę walczy 38 filmów z całego świata.

Część druga konkursu "Best Foreign Film" rozpoczęła się o godzinie 19 w kinie Warszawa, a zakończyła po trzech i pół godzinach. Widzowie zobaczyli 18 filmów z różnych krajów. Filmoznawca ze mnie wprawdzie żaden, ale moja mama, i owszem, filmoznawcą jest i co się za młodu oglądnęło, to się oglądnęło. Ponieważ moją ambicją (do dziś niezrealizowaną) było zobaczyć wszystkie filmy Luisa Bunuela, to trochę sobie wyrobiłem gust filmowy.

Dlatego bezczelnie pozwolę sobie na dokonanie nieeksperckiej oceny drugiej części konkursu. Skala ocen 1-10. Z możliwością postawienia oceny 0 naprawdę dennym filmom.

"Asef", reż. Martin Putto (Holandia) - podsłuchana rozmowa Araba, który chce się uczyć języka obcego i ogłoszeniodawcy. Czyli rozważania na temat życia zwykłych ludzi w dobie globalnej psychozy zagrożenia atakiem terrorystycznym; forma wyłącznie dźwiękowo-graficzna, dosyć błyskotliwe - 6

"Hopia Express", reż. Janus Victoria (Filipiny) - i co z tego, że egzotyka? Jest chińska emigrantka Kinky w Manilii, która próbuje nawiązać kontakt z pewnym chłopcem, który przychodzi do sklepu, w którym Kinky pracuje; kończy się niczym; najbardziej zapamiętałem rozciągnięty i spłaszczony do granic możliwości obraz, przez co odnosiło się wrażenie, że choć wszyscy Filipińczycy ważą 200 kilogramów, to nie przeszkadza im to żwawo pomykać; nuda - 3

"Trois Roses Pour Lili", reż. Aleksander Burei (Belgia) - dobre to może by to było jako teledysk - 2

"Recognize Mysel", reż. Eva-Marie Elg (Wielka Brytania) - w katalogu KAN opisany jako "historia mężczyzny, który budzi się sam w swojej kawalerce, oszołomiony po rozstaniu, którego przyczyną były jego depresja i lekomania"; prawdopodobnie najgorszy film, jaki widziałem w swoim życiu; Jarmush przy tym to jak "Szklana Pułapka"; dno - 0

"Balls", reż. Stefan Wolner (Austria) - młody człowiek spotyka dużą, czerwoną piłkę i dmucha ją, cokolwiek to znaczy; po "dziele" brytyjskim" podziałało jak haust dobrego piwa, ale ogólnie to jednak proste i mało wysmakowane - 4

"McLaren's Negative", reż. Marie-Josee Saint-Pierre (Kanada) - dokument pokazujący metody pracy twórcy animacji Normana McLarena, który rysuje kadry na kliszy, starając się malować obrazem muzykę, zafascynowany jazzem; świetnie zrealizowany dokument, oszczędna forma, dobra muzyka - 8

"Isola", reż. Andreas J. Rilser (Norwegia) - młoda kobieta po stracie męża, który zginął w wypadku, nie może się odnaleźć; wszędzie widzi jego twarz, przypomina sobie na każdym kroku intymne sytuacje; zaliczone zadanie domowe z lekcji Bergmanna - 5

"Microsleep", reż. Erik Lehmann (Niemcy) - chłopak biega przez osiem minut za czerwoną piłką (czy to jakiś nowy gadżet kina europejskiego?) w zbożu; banalne, choć ładne zdjęcia i niezwykle miły dźwięk trącanego zboża - 5

"Let's Play", reż. Ghassan Khouja (Liban) - opis z katalogu: "grupa chłopców szuka w Trypolisie miejsca do grania w piłkę" najlepiej streszcza tę sześciominutową miniaturkę; sympatyczne - 6

"Most", reż. Haris Bilajbegovic (Austria) - poważny i smutny dokument o autentycznej masakrze na moście "Vrhpolje" podczas wojny w Bośni i Hercegowinie w 1992 r.; w filmie wzięli udział ludzie, którzy przeżyli masakrę; ukazane okrucieństwo wojny, zwłaszcza wojny domowej - 8

"My Mother", reż. Svetla Tsotsorkova (Bułgaria) - matka i córka; córka zaprasza narzeczonego, a ten - jak się okazuję - zna świetnie mamusię, i to nie tylko z widzenia; w ciągu kwadransa udało się reżyserce ukazać, jak mogą się skomplikować relacje między matką a córką, gdy rywalizują o tego samego faceta - 7

"Flowers at the Park", reż. Mariel Macia (Hiszpania) - dwie dziewczyny w parku, kończy się pocałunkiem; Hiszpanom trudno się chyba wyzwolić spod wpływu Almodovara, nudnawe - 3

"Pik and Nik", reż. Martin Snopek (Słowacja) - to już było gdzieś koło 22 i podziałało jak ożywczy kufel zimnego, słowackiego piwka; animowane postaci złożone z kamyczków i muszelek: Pik (człowieczek w kapeluszu) i Nik (dziewczynka z warkoczami) chodzą sobie po jakiś wydmach z pieskiem; kiedy dochodzą do morza, facecik biegnie z pieskiem taplać się, a kobieta się cieszy; lecz oto nagle wynurza się z fal ogromny piaskowy potwór jak ośmiornica i połyka faceta oraz pieska; jednak dzielna kobieta ratuje tę dwójkę, okładając potwora patykiem; straszliwie śmieszne i bezpretensjonalne - 8

"Antigape", reż. Jeppe Toubro (Dania) - bohater filmu, dobrze sytuowany obywatel, odmawia Świadkom Jehowy, po czym kolejno: pali się jego telewizor, opuszcza go kobieta, przychodzi komornik, kradną mu rower, zostaje pobity, a w końcu dowiaduje się przez telefon o śmierci matki; pomysł mało oryginalny - 4

"Shame", reż. Tom Geens (Wielka Brytania) - nie wiem, czy to prawda, że w Wielkiej Brytanii dziewczyny z wielkimi dłońmi są trzymane w klatkach przez psychopatyczne staruszki, ale mogę dziś śmiało stwierdzić, że tzw. niezależne kino brytyjskie to jeden wielki wstyd! - 0

"Diaspora", reż. Ula Tabari (Francja) - imigranci arabscy we Francji to może i temat poważny, ale tu nic z tego nie wynika, a najciekawsze jest to, że w kinie francuskim napisy są już dwujęzyczne, przy czym jeden z alfabetów jest dla przeciętnego Europejczyka kompletnie niezrozumiały - 4

"I Want to Live", reż. Nargiza Mamatkulova (Kirgistan) - znakomicie zrealizowany film dokumentalny o człowieku, który utrzymuje się z malowania portetów pięknych kobiet... stopami; nie ma w tym niespełna dziesięciominutowym dokumencie ani jednej zbędnej sceny, jest za to niezwykle uważna, wnikliwa i precyzyjna obserwacja realiów Kirgistanu i pracy artysty; reżyseria równie sprawna, jak stopy ulicznego rysownika - 9

"Reizend", reż. Anna Silvia Bins (Niemcy) - krótki film o kichaniu - 6

"A Falta de Pan", reż. Martin Rosete (Hiszpania) - z katalogu: "Hiszpania tuż po wojnie domowej. Dwóch mężczyzn pojedynkuje się na wybraną przez siebie broń - racjonowany chleb"; mocno absurdalne, ale ładnie fotografowane - 6

I to koniec rankingu. Jak można łatwo zauważyć, najwyżej punktowane są filmy dokumentalne. Bo też wolę obejrzeć dokument z prawdziwego zdarzenia, niż jakieś pseudo-egzystencjalne brytyjskie nudziarstwa. Zdaje się, że ożywczy wiatr dla kinematografii wieje ze wschodu...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.