Jak nie wiadomo o co chodzi – powiadają doświadczeni ludzie – to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Tak jest w przypadku najnowszej wielkiej „afery” na temat ochraniaczy, zakładanych przez ludzi, odwiedzających w szpitalach swoich bliskich.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Arciszewski 11.04.2009 15:40
takich niezauwazalnych głupot jest zapewne duzo, duzo wiecej, tylko ze my, ludzie wychowani w krainie absurdow wiekszosci z nich nie potrafimy odkryc.
Ogladalem ten program UWAGA i zgadzam sie, ze operacja zdejmowania ochraniaczy na pewno paskudzi rece, a pakowanie uzytych ochroniaczy do torebki (na kolejny raz) jeszcze poglebia zlo.
Sluszna uwaga Jadwigi, ze takie sprawy ów GIS powinien od razu wychwytywac. A tutaj znowu, bez dziennikarzy ani rusz. Z urzednikami tak juz jest, ze czesto trudno poznac motywy ich lenistwa.A jak nie wiadomo o co chodzi, to -powtarzam mysl -chodzi o pieniadze.Byc moze takie "pod stolem"...
Cieszmy sie, ze w slad za ochraniaczmi na buty, nie wprowadzono ochraniaczy na twarz i antybakteryjnej gumy do zucia. Chuch wielu rodakow jest powalajacy, wiec bylby i temat i kasa.
Przelewana z naszej kieszeni do kieszeni...jakies grupy trzymajacej wladze nad szpitalami ...
Stefania Najsarek 09.04.2009 22:44
Obowiązek zakładania plastikowych ochraniaczy na obuwie, zapewnie cieszy tylko sprzątaczki :)