Pozycja materiału w rankingach:
Worek kasy, perspektywy rozwoju i ekskluzywne hotele - tym kuszą polskich ratowników zagraniczni pracodawcy. Nic dziwnego, że ci wybierają pracę za granicą. Na takim interesie ucierpią plażowicze, bo wykwalifikowany ratowników jest za mało
A to bardzo poważny problem - mówi Romuald Wołodźko, instruktor
pływania, starszy ratownik WOPR. - Jestem wrogiem numer jeden takiego
zjawiska. Ratownicy wyjeżdżają, a Polacy toną. Młodzi ludzie, którzy
opuszczają kraj, nie mają żadnej dumy narodowej. Ponadto nie zwracają
uwagi na to, jak formułowane są oferty pracy. Często pod hasłem praca w
hotelarstwie kryje się nie tylko strzeżenie plaż, ale też mycie podłóg,
zmiana pościeli i czyszczenie ubikacji - dodaje Wołodźko.
Brak ratowników na polskim rynku może okazać się tragiczny w skutkach.
-
Jeziora Wdzydzkie powinno strzec zdecydowanie więcej ratowników - mówi
Krzysztof Lipski, kierownik ogniwa wodnego we Wdzydzach Kiszewskich. -
Niestety, jest wręcz odwrotnie. Drużyny ratownicze wspomagają nas w
weekendy. Jednak w tygodniu musimy działać sami.
Właściciele
ośrodków wypoczynkowych bardzo często podejmują ryzykowne działania,
aby tylko uchronić kąpielisko przed zamknięciem. Decydują się na
zatrudnienie ratowników pierwszego stopnia, którzy nie mogą pracować
samodzielnie. - Takie nieodpowiedzialne działanie jest dobre do czasu, dopóki ktoś nie utonie - mówi Romuald Wołodźko.
Okazuje się, że największy problem ze znalezieniem ratowników mają samorządy.
-
Mieliśmy kłopot ze znalezieniem ratowników do pracy na naszym
kąpielisku - mówi Leszek Pobłocki, wójt gminy Dziemiany. - Prywatni
właściciele ośrodków mogą przeznaczyć więcej pieniędzy na ten cel. My
nie mamy takich funduszy. Uratowało nas to, że na terenie gminy mamy
wykwalifikowanych ratowników. Jednak umowy podpisywane są zawsze na
miesiąc. Jeżeli zatem trafi im się lepsza oferta, zostaniemy na lodzie
- dodaje Pobłocki.
Zdaniem ratowników WOPR nie ma co liczyć na poprawę sytuacji w następnych latach, jeśli ich zarobki będą nadal tak niskie. Na dodatek młodzi ratownicy, którzy dopiero zdobywają uprawnienia, robią to często dla tego, aby móc wyjechać np. do Wielkiej Brytanii i właśnie tam zarabiać na życie.
Drużyny i stopnie
Drużyny
ratownicze WOPR tworzone są na stałe, ale działają głównie w sezonie.
Aby zostać członkiem drużyny przede wszystkim trzeba należeć do WOPR i
mieć przynajmniej uprawnienia młodszego ratownika. Niezbędne są również
uprawnienia motorowodne. Osoba, która chce zdobyć uprawnienia
motorowodne, musi mieć ukończone 18 lat. Potrzebne jest także
zaświadczenie o dobrym stanie zdrowia i karta pływacka. Następnie
trzeba ukończyć kurs motorowodny, który kończy się egzaminem
praktycznym i teoretycznym.
Stopnie ratownictwa wodnego: młodszy
ratownik, ratownik WOPR, starszy ratownik, instruktor ratownictwa,
instruktor wykładowca ratownictwa.
Nauczyciele i studenci mają wolne
od stałej pracy podczas sezonu letniego. Jeśli więc mają uprawnienia
ratownicze, to dorabiają sobie na kąpieliskach jako ratownicy - często
to właśnie oni są jedynymi ratownikami na kąpieliskach.
Zobacz także:
W Jaworznie eko-bomba nadal tyka. Skutki gorsze niż w Czarnobylu?
(odsłon: +2679)