Facebook Google+ Twitter

Kapitan ŁKS Zdzisław Leszczyński latem zakończy karierę

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-10-02 16:19

Jak kapitan ŁKS przyjął bełchatowski sukces? – Sukces? To chyba za mocne słowo – mówi Zdzisław Leszczyński. – Traktuję wygraną w Bełchatowie bardziej prozaicznie. Po prostu byliśmy lepsi i wygraliśmy mecz. Nie ma co podbijać bębenka.

Zdzisław Leszczyński - kapitan ŁKS. | Fot. Dziennik Łódzki. Jesteście jednak w czołówce i można mieć obawy, że mniej doświadczonym zawodnikom zagrzeją się głowy i rozpocznie się sen o potędze…
– Nie boję się tego, bo mamy dojrzały zespół. Mocno chodzimy po ziemi i realnie oceniamy sytuację. Wszyscy wiemy, że będzie bardzo ciężko utrzymać się w czołówce. Druga runda będzie trudniejsza, bo zespoły zagrożone spadkiem będą walczyć z determinacją.

Czy przed sezonem spodziewał się pan, że po dziewięciu kolejkach możecie być tak wysoko w tabeli?
– Przed rozgrywkami mówiłem, że interesuje mnie dziesiąte miejsce w tabeli i uniknięcie kłopotów z utrzymaniem się w ekstraklasie. Dziś mogę powtórzyć to samo, choć przyznaję, że liczba zdobytych punktów przeszła moje wyobrażenie. Naszym celem jest, aby teraz nazbierać ich jak najwięcej, aby wiosną mieć komfortową sytuację i uniknąć nerwowego ciułania.

Które drużyny będą walczyły o tytuł mistrzowski?
– To trudne pytanie. Na razie nie podejmuję się jeszcze typować murowanych kandydatów. Myślę jednak, że nasz zespół nie zajdzie aż tak wysoko i na finiszu nie będzie nas wśród pretendentów, bo chyba do tego zmierza pańskie pytanie.

Jest pan najstarszym zawodnikiem w ŁKS i drugim pod względem wieku w ekstraklasie. Jak 37-letni piłkarz znosi obciążenia i radzi sobie na boisku?
– Jak sobie radzę, to niech oceniają trener, dziennikarze, kibice. To już mój ostatni sezon na boisku, bo fizycznie coraz trudniej podołać. Latem przyszłego roku definitywnie kończę karierę.

Kibice jednak pamiętają, że rok temu też pan tak mówił.
– Tak, rzeczywiście tak mówiłem i... jeszcze raz dałem się namówić. Takie decyzje są bardzo trudne. Po tym sezonie to już jednak naprawdę koniec.

Na środku obrony gra pan z doświadczonym Tomaszem Hajtą. Gracie razem pierwszy sezon, a rozumiecie się znakomicie?
– To kwestia doświadczenia. W naszym wieku nie trzeba się długo zgrywać, rozumiemy się bez słów. W tym sezonie w ogóle dużo się zmieniło w drużynie i jest przesympatycznie. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że atmosfera jest znakomita, a wewnątrz zespołu jest po prostu porządek.

Co jest największym atutem ŁKS?
– To, że nikt nie odstaje od reszty. W Bełchatowie graliśmy bez Rafała Niżnika, który od początku był naszym najlepszym zawodnikiem. Udało się nam zatuszować brak nawet tak wartościowego piłkarza. To dobrze świadczy o drużynie.

Marek Kondraciuk

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.