Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19079 miejsce

"Kapitularz Diuną": zakończenie w wielkim stylu

"Kapitularz Diuną" Franka Herberta, który latem trafił na półki w ramach serii wydawnictwa Rebis, to szósty tom słynnego cyklu i ostatni napisany przez jego twórcę.

 / Fot. Okładka książkiAkcja książki rozpoczyna się kilkanaście lat po wydarzeniach kończących "Heretyków Diuny" (piąty tom cyklu). Kapitularz, planeta pod władaniem Bene Gesserit przemienia się powoli w pustynny teren, na którym jego zarządczynie maja nadzieję wznowić produkcję melanżu, zapewniającego im odpowiednią pozycję we Wszechświecie. Pomóc w tym ma hodowla czerwi, możliwa dzięki przetransportowaniu na Kapitularz ostatniego czerwia z Diuny.

Trwa wojna z Dostojnymi Matronami, wojowniczkami niewiadomego pochodzenia. Jej elementem jest Murbella - przedstawicielka wrogich sił, którą Bene Gesserit kształcą na Matkę Wielebną swojego zgromadzenia. W wyniku tragicznych wydarzeń rola Murbelli nabiera nowego znaczenia. Kim może zostać była Dostojna Matrona, która przeszła trening Bene Gesserit?

Książka obfituje w genialne dialogi, których fragmenty mogą się okazać gratką dla wielbicieli cytatów. Rozmowy o systemach politycznych i sposobach zarządzania wydają się być aktualne dla czytelnika żyjącego w świecie odległym od powieściowego o tysiące lat. I tak jak to z książkami Herberta bywa: tok toczonych w powieści rozmów śledzimy uważnie, bowiem do lekkich nie należą.

Fanów twórczości Franka Herberta do przeczytania "Kapitularza" namawiać nie trzeba: książka porywa, przysysając czytelnika na dobre. Osobiście odradzam lekturę w wannie, zwłaszcza jeśli dzielimy mieszkanie z kimkolwiek innym - łazienka może zostać na jakiś czas zablokowana. Pozycja ma jednak szansę wydać się atrakcyjna również komuś, kto z Diuną nie miał jeszcze do czynienia - oryginalna konwencja świata stworzonego przez Herberta powinna zainteresować każdego fana fantastyki.

Kolejny pięknie wydany tom ilustrowany pracami Wojciecha Siudaka z pewnością cieszy oko. Nieco gorzej jest ze stroną praktyczną: książka jest piękna, ale duża, a przez to nieco niewygodna. Otwierając ją w tramwaju czułam, że wyglądam jak podczas lektury encyklopedii. Rozmiaru tego jak i innych tomów "Diuny" nie tłumaczy rozmach treści - miałam w ręku nowe, anglojęzyczne wydanie "Kapitularza", znacznie mniejsze, również ładne, bardziej poręczne i... przeszło dwa razy tańsze. Wydanie Rebisu charakteryzuje się ponadto olbrzymią czcionką, która mnie, mimo sporej wady wzroku, zdecydowanie odrzuca. Cóż, nie to jednak stanowi o prawdziwej wartości książki. Szkoda tylko, że warstwa zewnętrzna przekłada się aż w takim stopniu na wartość monetarną: "Kapitularz Diuny" to, podobnie jak inne tomy serii, wydatek rzędu 50 zł.

Zagorzali fani, których cena nowego wydania serii nie odstrasza, nie muszą się martwić, że ich przygoda z Diuną dobiegła końca. Na swoich czytelników czekają "Łowcy Diuny" - ciąg dalszy sagi stworzony przez innych autorów: Briana Herberta i Kevina J. Andersena.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.