Facebook Google+ Twitter

Kapłaństwo – zawód dla profesjonalistów

Specjaliści są w cenie... Dziś świat potrzebuje profesjonalistów. Dlaczego często ma się wrażenie, że w Kościele jest jednak inaczej?

Trochę przekory

Kapłaństwo to wymagająca i odpowiedzialna funkcja., Fot. Sławomir Seidler Głos WielkopolskiNiedzielne kazanie; śmiertelna powaga, nawet spojrzeń; po Mszy św. ludzie się rozchodzą... Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że brak w kościele katolickim, potocznie mówiąc, dobrej roboty. Przez sakrament Chrztu Świętego, zapisy i liczne kwity zostałam kiedyś włączona do tej wspólnoty i... co dalej? Co z tego mam? Co z tego mają inni? Kościół to wspólnota. Osobną kwestią, której tutaj nie będę poruszać, jest zagadnienie mitu wspólnoty. Na ile to jest prawdą, czy jest możliwe, żeby np. z anonimowego blokowiska stworzyć sensowną sympatyczną grupkę parafian (dla ciekawskich wspomnę tylko zaczepnie, że można).

Musimy od siebie wymagać

Jeśli od bankowców, speców od reklamy i nauczycieli wymaga się szkoleń oraz tego, by była widoczna ich praca, dlaczego tak kiepsko bywa z wymaganiami skierowanymi do kapłanów?
Jako osoba, mieszcząca się w spisie pewnej parafii, tworząca tym samym jakąś grupę ludzi, mam prawo - jak każdy - do informacji, rozmowy. Mam też prawo wymagać kultury, kazań na wysokim poziomie.

Nie twierdzę, że nigdy tego nie otrzymałam, ale muszę przyznać i chyba wiele osób ma podobne doświadczenia - wiele razy spotkałam się ze strony księży z zachowaniem, które często nie było podyktowane złą wolą, ale po prostu całą listą tzw. braków (brak kultury, obycia, wiedzy, wyczucia itd.). A przecież kapłaństwo to wymagająca i odpowiedzialna funkcja, bo stykasz się często z ludzkim dramatem i jakoś się trzeba z tym uporać, a czasem "ten dramat" ma piętnaście lat, czasem o czterdzieści lat więcej. W obu przypadkach trzeba odpowiedniego zachowania, by właściwie pomóc.

Pomoc i normalność

Ważna jest pomoc. Zrozumienie, chęć zrozumienia po obu stronach ołtarza. Cel - by było lepiej. Sposób - rozmowa. Pewnych spraw nie załatwi się podczas rozmowy kancelaryjnej. Czasem warto z parafianinem wyskoczyć na kawę. Parafianinem, który ma imię, nazwisko, ma swoja historię życia. Warto poznać, porozmawiać, może się pomoże komuś, może sobie albo po prostu wypije smaczną kawę w dobrym towarzystwie. Potrzeba nam odczarowania relacji księża - świeccy. Są "po prostu" ludzie: zwyczajni, konkretni, z tym całym bagażem świętości i podłości, który ze sobą niesiemy, nieustannie dokładając nowych doświadczeń... i niech tak pozostanie! Są ludzie, do których trzeba wyjść i to nie może polegać wyłącznie na wizycie duszpasterskiej na początku nowego roku (zawsze to dla mnie dość dziwaczne zjawisko).

Rozmowa, trochę modlitwy. Bycie otwartym na krytykę (nie mylić z krytykanctwem), sensowne argumenty, serdeczność. Trochę uśmiechu, przyznania się czasem do błędu. Może wtedy ludzie w kościele będą mniej anonimowi, może ktoś się do kogoś uśmiechnie. Może będzie piękniej być w kościele - nam i księżom. Piękniej nie znaczy łatwiej. Ale warto razem iść w dobrą stronę, skoro już się kiedyś zaczęło tę wędrówkę do Zegarmistrza tego świata. A podobno Bóg go stworzył najlepszym z możliwych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Nie, autorka nie zapomniała ;-)
Widać, nie czytałaś dokładnie tekstu. Daleko mi do obrazu Kościoła i kapłąństwa typu - super market. Ale jednocześnie miejmy świadomośc, że za pojemnym: "wspólnota", czasem zbyt wiele sie chowa. Wszystko i nic.

"Księża wywodza sie z ludu", jak to piszesz.... Owszem, ale nie z łapanki.
To ochotnicy, którzy wstępują w szeregi kaplanow diecezjlanych czy zakonnikow i stawia sie im wymagania... tak samo jak wszystkim!
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja się tak zastanawiam czy autorka artykułu nie zapomina przypadkiem o drugiej stronie. Kościół zaprezentowany w jej diagnozie to bardziej zakład usługowy niż wspólnota. Świeccy bardzo chętnie stawiają wymagania sami jednak do zaangażowania chętni nie są. Księża wywodzą się z ludu. Nie przylatuja z księżyca i są tacy jak ci spośród których wyrośli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem księdzem i uważam, że to co jest napisane jest w artykule jest dobre. Napewno można prowadzić szerszą dyskusję, dlaczego tak jest. I każdy kapłan napisał by co innego. Potrzeba ludzi wykształconych w kapłaństwie i owszem ale to nie wszystko, bo czasem ten który nie potrafi powiedzieć kazania, jest w głębi szczerze oddany Panu Bogu i daje życiem dobre świadectwo. POdobnie jest i z wykładowcami, uczonymi, którzy sami posiadają ogromną wiedzę, ale nie potrafią jej sprzedać innym. Różne więc ludzie mają talenty a i Pan Bóg przez te ludzkie braki może do nas przemawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przecież większośc kazań to plagiaty, lekko przerobione teksty przygotowane przez innych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemku, zgadzam się. Najgorzej jest wtedy, kiedy między wiernym, a duchownym istnieje wielka przepaść. Mentalna, kulturowa itd. Czasami wydaje mi się, że księża na siłę chcą być ponad nami. A tak być nie powinno. Najlepiej funkcjonuje się w relacjach 'równy z równym'. Także w Kościele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwaga przypis !!
Nie stwierdzam, że w kościele brak specjalistów.
Oczywiście jest wiele osób świeckich i konsekrowanych, które są świetne na stanowiskach, które pełnią w Kościele.
Piszę natomiast, że zdarza się często brak profrsjonalizmu i trzeba temu jakoś zaradzić dla dobra wszystkich. Trzeba o tym też mówić.
Jeszcze raz podkreślę - jest wielu świetnych katechetów, spowiedników i innych "duchowych batmanów".
Pozdrawiam komentatorów i czytelników!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę zgodzić się z tezą iż w kościele brakuje specjalistów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z tym, co napisałaś. Dodałbym jeszcze ze swojej strony potrzebę oceny kazań, które są - poza nielicznymi wyjątkami - najzwyklejszymi partactwami. Tak jak wykładowca powinien się porządnie przygotowywać do wykładów, tak ksiądz - do kazań. Zazwyczaj są one wygłaszane według szkolnego schematu skojarzeń: "Bóg to miłość, miłość to miłosierdzie, miłosierdzie to wybaczenie, wybaczenie to chrześcijaństwo, chrześcijaństwo to chrystus itd.". I mało kto jest w stanie chłodno ocenić zaangażowanie księży w kazania, mało kto ma odwagę powiedzieć: "nie podobało mi się dzisiejsze kazanie".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciężko się nie zgodzić. Nigdy nie zgadzam się z generalizacją księży, bo sama miałam okazję poznać kilku mądrych i otwartych na ludzi (nie tylko myślących według ich schematów). Z drugiej jednak strony - wiele razy zabrakło mi ze strony duchownego "czegos" - próby zrozumienia, traktowania mnie na równi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.