Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68456 miejsce

Kapryśna aura nie oszczędza także upraw rolników

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-07-25 14:08

Od wielu tygodni w Polsce szaleją burze i nawałnice. Południe zalewane jest przez powodzie, na północy pioruny i silny wiatr dewastują miasta. Pamiętać należy również o obszarach rolniczych, gdzie zbiory zależne są głównie od pogody. Ulewne deszcze to nie tylko powodzie, ale także dewastacja upraw czereśni, wiśni, truskawek, porzeczek, zbóż, czy rzepaku.

Połamane drzewka. / Fot. Łukasz HaśkieW piątek przez województwo mazowieckie przeszła kolejna silna burza. Poprzednia nawiedziła sadowników dwa dni wcześniej. Ulewne deszcze i porywiste wiatry powoli stają się codziennością rolników, którzy utrzymują się wyłącznie z ziemi. A ta cierpi ostatnio prawdziwe katusze.

Pomiędzy czerwcem a lipcem rozpoczął się sezon zbierania owoców czereśni. Bardzo pechowy sezon. Od kilku lat trendem są wyjątkowo niskie ceny w skupach owocowych. Często poniżej kosztów produkcji. Sadownicy, którzy dawniej najmowali pracowników do zbiorów, teraz musieli zrezygnować z tego luksusu. Najmując dodatkową parę rąk do pracy zaczęli dopłacać do interesu. Po ulewnych deszczach sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej. Na przemian upały i burze zdewastowały zbiory czereśni. Owoce, które napęczniały od ilości wody jaka spadła w nocy, za dnia gotowały się i pękały od żaru słońca. Wiele odmian czereśni zaczęło gnić zanim jeszcze w pełni dojrzały. Na początku lipca pojawił się następny problem – wymagania skupów dotyczące objętości owoców. Skupy przyjmowały wyłącznie duże, ciemne owoce bez skazy. A właśnie duże owoce były najbardziej uszkodzone. Wszystko to, co nie odpowiadało wymogom skupów zostawało albo na drzewach, albo było wyrzucane.

Owoce wiśni czekają na zerwanie. / Fot. Łukasz HaśkieTeraz rozpoczął się sezon wiśni. Sytuacja identyczna, a prawdopodobnie jeszcze gorsza. Upały i nocne deszcze zmuszają rolników do ograniczenia czasu zbiorów. Z rana, gdy jest jeszcze chłodno a słońce nie parzy, drzewa są nasiąknięte wodą. Taki zerwany owoc ma niską trwałość i szybko gnije. Z kolei gdy wszystko się osuszy, w południe panuje nieznośny żar słońca. Dopiero gdy minie południe można iść do sadu. Problem w tym, iż skupy nie są wiecznie otwarte. Dlatego sadownicy rwą mniej owoców niż by chcieli.
– Dzisiaj cena wiśni spadła o 30 groszy – oburza się Bożena Cybulska. – Skupy nie przyjmują już owoców do mrożenia. A w sadzie już gniją całe rzędy drzewek. A przetwórnie w ogóle nie przyjmują owoców, musimy sobie radzić sami. Ale jak to zrobić, kiedy wszyscy z góry ustalają niską cenę? W sklepach wiśnia kosztuje po 10-12 zł, a tu w okręgach wiejskich praktycznie nie ma nikogo kto by kupił te owoce chociaż za 2 zł – zauważa pani Bożena. – Jesteśmy postawieni pod murem. Musimy czekać, aż kupcy podejmą decyzję czy przyjmują towar, czy nie. Tak samo było z czereśnią. Wiatr wszystko połamie i otrząśnie, a deszcz nasączy i owoce zaczną gnić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.