Facebook Google+ Twitter

Kara dla dziadka w zawieszeniu

Na początku bieżącego roku w Sulejówku koło Warszawy doszło do tragedii, której ofiara było 7-miesięczne dziecko. Właśnie zapadł wyrok.

Jerzy W., mieszkaniec Sulejówka, w lutym b.r. opiekował się swoją 7-miesięczną wnuczką pod nieobecność jej rodziców. Nierozsądnie pozostawił ją na kilka minut w wózeczku na podwórku. Pech sprawił, że gdy dziadek przebywał w domu, pies wydostał się ze słabo zabezpieczonego kojca i pogryzł małą Julkę. Niestety, lekarzom ze szpitala na ul. Niekłańskiej w Warszawie nie udało się uratować dziecka.

Dziadkowi przedstawiono akt oskarżenia, a psa przewieziono do wołomińskiego schroniska na obserwację. Niedługo po tym zdarzeniu do wielu lecznic weterynaryjnych w powiecie mińskim zaczęli zgłaszać się właściciele psów, które uznawali za agresywne i domagali się uśpienia, gdyż boją się o swoje dzieci. Należy zaznaczyć, że żaden lekarz weterynarii nie wykona zabiegu uśmiercenia zwierzęcia wyłącznie na podstawie argumentu właściciela o agresji.

Jerzy W. przyznał się do postawionego mu zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka i poddał się dobrowolnie karze 1 roku i 4 m-cy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Rottweiler był tak agresywny, że trudno było poddać go obserwacji. Na wniosek prokuratury został uśpiony.

Źródło: Tygodnik "Lokalna" oraz relacja pracownika lecznicy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.