Pozycja materiału w rankingach:
Można by się zgodzić z Kaczyńskim co do "reanimacji" kary śmierci, bo w pewnych przypadkach człowiek sam ma ochotę ukręcić zbrodniarzowi łeb przy jajach.
Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.05)
Miejscowość: Giżycko | Kraj: Polska
O mnie: Jestem sobą i jest mi z tym dobrze.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marek Chorążewicz 26.11.2011 18:53
Wszystko pięknie wygląda teoretycznie, ale przecież emocje są motorem nakręcającym życie każdego człowieka. Zawsze tam, gdzie nie uwzględnia się emocji, tak jak gdyby ich w ogóle nie było, wszelkie ustalenia biorą w łeb, gdy coś się wydarzy w realnym świecie.
Każdy normalny człowiek reagując zwyczajnie nie mógł mieć odruchu odwetu na czyn Breivika. Przecież ten osobnik o wyglądzie człowieka z zimnym wyrachowaniem, bez jakichś tam urojeń czy omamów, zaplanował krok po kroku zabawę w wykonawcę woli swojego Boga w którego wierzy. Z relacji mediów wiemy, iż wierzył on w to co robił i czuł się niczym karząca ręka sprawiedliwości bożej, podobnie jak ci żołnierze "gorszego" Boga umierający z okrzykiem: "Allah akbar!". Napisałem podobnie, bo jednak różnica jest znaczna na niekorzyść Breivika, bo on założył, wręcz był pewny, że przeżyje. Te przykłady podpowiadają, że żadna religia nie pomoże rozwiązać problemu kary śmierci.
Kiedyś jeden z komentujących chciał wskazać, że są na Dalekim Wschodzie religie, które radzą sobie z tym problemem. Tylko jak popatrzymy na tamte kraje, to owszem, radzą sobie, ale tylko w teorii.
Kwadratura koła. Potrzebny współczesny Salomon...
Politycy doskonale o tym wiedzą i dlatego perfidnie wykorzystują takie tematy, jak kara śmierci czy aborcja, do swoich rozgrywek, roszad i pijarowskich przejawów aktywności.
Jadwiga Kowalczyk 26.11.2011 15:53
Przed przywróceniem Kś. należy chronić wymiar sprawiedliwości za wszelką cenę; zdarzyć sie bowiem może za lat kilka-kilkanaście, że znowu zaczną działać w nim ludzie ulegajacy wpływom politycznym i "życzeniom" władzy.
http://wiadomosci.wp.pl/title,Afera-miesna-dostanie-200-tys-zl-za-smierc-ojca,wid,11924673,wiadomosc.html?ticaid=1d738
To był rok 1965 . Nie sądze, aby zwolennik przywrócenia kary smierci nie pamiętał tego procesu i wyroku, jaki został wykonany.
W przeciwieństwie do pana Ziobry, ktory nie istniał wówczas jeszcze nawet w postaci zarodka, pan Kaczynski, urodzony w roku 1949, z pewnoscią pamięta zarówno proces jak i jego wykonanie, czym wstrząśnieta była cała Polska.
http://www.asme.pl/121624552125736.shtml
"Połowa lat 60., kilka lat po szczęśliwym końcu stalinizmu w Polsce. Kiedy 2 lutego 1965 r. - po trwającym od półtora miesiąca procesie - wypożyczony z Sądu Najwyższego Roman Krzyże wydaje wyrok w tzw. aferze mięsnej, wielu pamięta jeszcze jego krwawy plon w okresie "błędów i wypaczeń". Teraz głównego oskarżonego, Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora w Miejskim Handlu Mięsem też nie mógł (nie chciał) oszczędzić i zgodnie ze swoją praktyką postanowił "ukryżować". Powód? Można powtórzyć jego własne słowa: skoro tak chcieli "przedstawiciele Partii i Rządu", a Wawrzecki "dopuścił się najcięższej zbrodni, jakiej mógł się dopuścić"... handlowiec."...
Leszek Małkowski 26.11.2011 15:46
Zwyczajna, karierowiczowska zagrywka, żeby być w mediach. Kiedyś Giertych był w tym mistrzem.
konio 26.11.2011 14:32
Kaczyński po raz kolejny wykorzystuje śmierć do swojej "wielkiej"polityki.Skoro katastrofa smoleńska "reaktywowała"tę partię,to może i sprawa zabójcy z Łodzi da PiS-owi tani poklask,który przełoży sie na notowania.A że w konsekwencji kogoś się powiesi,usmarzy czy uśpi...kogo to obchodzi?Na pewno nie "grabarzy" z PiS-u.