Facebook Google+ Twitter

Kardynał Martini zamyka rozdział historii Kościoła posoborowego?

3 września pochowano wybitnego dostojnika Kościoła katolickiego. Kojarzony z umiarkowanym skrzydłem progresistowskim kardynał Martini zamyka wstrząsający rozdział historii Kościoła posoborowego.

 / Fot. Krepideia/CC 2.0Emerytowanego arcybiskupa Mediolanu żegnało przez kilka dni ponad 200 tys osób. Trumna z jego ciałem spoczęła pod posadzką po lewej stronie katedry, pod krzyżem św. Karla Boromeusza. Rabin Rzymu 97-letni Elio Toaff w wydanym oświadczeniu napisał, że włoski hierarcha był "jednym z najbardziej światłych głosicieli i zwolenników filozofii dialogu między chrześcijaństwem a judaizmem". W południe w dniu pogrzebu duchowni żydowscy zorganizowali publiczne czytanie Psalmów na placu przed Pałacem Arcybiskupim. Do uroczystości żałobnych przyłączyła się gmina żydowska, ale zabrakło na nich papieża i sekretarza stanu. Biblista nie należał do ulubieńców kurii rzymskiej, którą niejednokrotnie wprawiał w zakłopotanie.

Carlo Maria Martini szukał porozumienia ze światem na poziomie języka i komunikacji. Jego teologia wchodziła w interakcję z nowoczesnością. Pogadanki w Corriere della Serra, czyli odpowiedzi kardynała na pytania stawiane przez czytelników były popisem erudycji i kultury teologicznej. Duchowny w prosty sposób objaśniał najbardziej zawiłe kwestie dotyczące śmierci, dogmatów, liturgii czy seksualności. - Wielu z nas, obserwując wydarzenia ostatnich czasów, wielkie katastrofy naturalne, a także wojny i przejawy nienawiści - pisał - odnosi wrażenie, że zbliża się koniec świata. Ten świat - komentował - któregoś dnia musi się skończyć, zresztą potwierdza to nauka, ponieważ słońce zbliża się do swego nieuchronnego zachodu. Chrześcijanin ma pewność, że Bóg przyjdzie mu z pomocą - twierdził teolog wierząc, że otoczenie laickie nie jest wrogiem Kościoła, ale jego partnerem w postępie ludzkości. Kardynał tłumaczył braciom w biskupstwie, że rozumne przekonywanie i szanowanie reguł świeckości są gwarantem spokojnej i silnej obecności Kościoła.

Konserwatyści odpowiadali, że to nie wystarczy i punktowali otwartość i elastyczność moralną teologa. Argumenty obu stron jak żywo przypominały polemikę z polskim Tygodnikiem Powszechnym. Podobnie jak w Polsce liberalni posoborowi duchowni stali się w globalnym Kościele mniejszością, z którą nikt się już nie liczy. Martini czuł się osamotniony.

Obrońcy kardynała zwracali uwagę na medialną grę znaczeniem wypowiedzi arcybiskupa. Metropolita Mediolanu dopuszczał stosowanie prezerwatyw w sytuacjach ekstremalnych, gdy jedno z małżonków jest zakażone. Media zaraz ogłaszały, że hierarcha zmienia moralność i dostosowuje ją do woli większości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jadwiga Kowalczyk
  • Jadwiga Kowalczyk
  • 07.09.2012 06:35

@ levy Wczoraj 04:00 - przestań się pieklić :) , przecież materiał jest w dziale Cywilizacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 06.09.2012 04:00

Jakie to są moje trzy grosze?
TA rubryka miała służyć czemu innemu, a na sile forsuje się tutaj teksty z innych działów.
Miało być miło lekko i przyjemnie, o wszystkim.
Zrobiło się pusto, smętnie, przemądrzale i cicho.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Speriamo, che non tutti buoni e saggi morirano primo tutti altri.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po śmierci Jana Pawła II kardynał Martini był stawiany w opozycji do kard. Ratzingera. Postępowcy, czy jak kto woli progresiści chętnie myśleli o nim jako o następcy papieża Polaka. Tak sobie myślę, że puentą jego życia było rzeczywiście to, co napisałeś w ostatnim akapicie... Mimo tych licznych stosów, które podpalić by chcieli niektórzy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.