2008-08-08 22:57, aktualizacja: 2008-08-08 22:57:39
Jeżeli poczujesz się na tyle źle, że będziesz musiał wezwać pogotowie, przygotuj się do rozmowy z dyspozytorem i wykaż się zdolnościami aktorskimi. Sap, stękaj i bełkocz, możesz wspomnieć też coś oberwaniu rąk i nóg. Karetka może przyjedzie...
Jadwiga Kowalczyk 09.08.2008 06:23
W trakcie rozmowy z dyspozytorka opisałś dolegliwosci : jesli tak jak tutaj, to nie bylo powodu do przyjazdu karetki. Na szczescie ból złagodniał, czyli zaczęły działać zażyte wczesniej tabletki.
Zamiast odwozic Haline do domu powinienieś ja odstawic do lekarza, żeby ją jednak przebadał.
poza tym - Twoja najlepsza pracownica, a Tobie żal na prywatną wizytę?
Tak dramatyczna troska o Haline powinna skutkowac czymć wiecej, niż dywagacjami na ta cholerną słuzbę zdrowia.
Wybacz - wśdód kuriozalnych, nagłasnianych przypadków, kiedy pogotowie nie interweniuje, a powinno - sa tysiace wezwań bezzasadnych.
Mariusz Wójcik 09.08.2008 09:33
Jadwigo, nie żal mi na prywatną wizytę, o czym nadmieniam w tekście. Halinie płacę pensję, dobrą pensję, ale Ona ma zasady, które ja szanuje. Zgodnie z moją deklaracją, odwiozłem ją do domu i poległem około 3 w nocy. Dzisiaj o godzinie 8 rano, zapukaliśmy do gabinetu lekarza prywatnego, konsultacja kosztowała 185 złotych. Od poniedziałku Halina idzie na zasłużony urlop. Dostrzegam ironię w Twoim stwierdzeniu " dramatyczna troska o Halinę", ta ironia jest niepotrzebna, gdyż o Halinę troszczę się już z od wielu lat.
Piszesz - "Wybacz - wśdód kuriozalnych, nagłasnianych przypadków, kiedy pogotowie nie interweniuje, a powinno - sa tysiace wezwań bezzasadnych." Nie wybaczam! Odczuwanie zasadności wezwania pogotowia w tym przypadku jak i zapewne w wielu innych było odczuciem indywidualnym i z mojego punktu widzenia jak najbardziej zasadnym. Z jednym natomiast muszę się zgodzić, mianowicie masz rację pisząc " cholerną służbę zdrowia".
Jadwiga Kowalczyk 09.08.2008 12:49
" Odczuwac zasadność" wezwania musi dyspozytor - na czuja i na podstawie tego co relacjonuje wzywajacy karetke musi wyselekcjonowac przypadek, wymagający interwencji pogotowia.
Bez tej selekcji musiałby miec do dyspozycji conajmniej pieciokrotnie wiecej karetek.
A teraz tak z ręką na sercu: czy Halina juz od wielu dni nie czuła sie - w sposob trudny do sprecyzowania - gorzej? Czy trzeba bylo czekac z urlopem i wypoczynkiem do momentu niedotlenienia i nerwicowych bóli?
Słuzba zdrowia będzie zawsze cholerna.
Opowiem Ci dlaczego ja byłam cholerna dla pewnej pani: usilowała mnie namówic do zrobienia zdjecia zatok obocznych nosa - swoich - chorych - ktorym to zdjeciem (fałszywie podpisanym) chciała wymigac od wojska swojego syna. Fakt, że ona miała pełną buzie metalowych koron na zębach, widocznych automatycznie na zdjęciu nie przekonał jej w niczym. Pozostałam dla niej cholerną, nieuzytą babą, ktora może ale nie chce.
Faktycznie nie chciałam - stracic prawa wykonywania zawodu. Cholerna cwaniaczka.
Stefania Najsarek 09.08.2008 13:16
+ ) Stanę w obronie autora.
Setki przypadków, w których była spóźniona, czy błędna interwencja lekarska lub jej brak, nagłaśniają media.
Osoba, która nie ma związku z medycyną, nie jest w stanie określić, czy to zagraża jej życiu.
Podobny upór jaki wykazywała Halina nie pozwalając na wezwanie pomocy lekarskiej, przytrafił się mojemu bratu, co skończyło się rozległym zawałem mięśnia sercowego.
Trafiają się niestety naciągacze, ale to ryzyko każdej profesji. :)
Ewa Krzysiak 09.08.2008 14:10
patrząc na stan polskiej służby zdrowia i podejście do pacjentów...nie ma się co dziwić, że nie wysłano karetki..w końcu to osoba dorosła..ja osobiście spotkałam się z sytuacją, że pogotowie nie przyjechało do małego dziecka mającego gorączkę powyżej 40 stopni i nie chcącą spaść..leki nie działaly..co odpowiedziano na pogotowiu? Jesli byly podane srodki obnizajace temperature i schladzane jest cialo.. to proszę robić tak nadal, bo my i tak nic nie poradzimy..:(
Jadwiga Kowalczyk 09.08.2008 16:39
A więc mamy wieloraki puinkt widzenia na poruszane sprawy przy kazdy z nas ma racje - jest to racja danego mentu i konkretnego przypadku.
Poniewaz jednak NIEprzyjazd karetki na wezwanie może skytkowac tragicznie (co sie niestety coraz czesciej zdarza) - w ostatecznym podsumowaniu powiadam: ta cholerna słuzba zdrowia.
Z jednym zastrzeżeniem - przypadki fatalne sie naglasnia na wszystkie sposoby. O codziennej pracy mrówczej pracy sie nie mowi. Bo jest normalna.
Osobiscie znam dwie strony medalu, stąd moje ambiwalentne uczucia.
Mariusz Wójcik 09.08.2008 16:56
Jadwiga pisze -" A więc mamy wieloraki punkt widzenia na poruszane sprawy przy czym każdy z nas ma racje" Tylko mi się coś wydaje, że Jadwiga uzurpuje sobie prawo do "mania" tej racji najwięcej.
Jadwiga Kowalczyk 10.08.2008 06:12
kalutor - nie uzurpuje sobie "mania" racji najwięcej - twierdze natomiast że znam te sprawy zarowno jako pracownik, jak i pacjent (juz nie pracownik).
Widzisz - nad przypadkami kryminalnego lekcewazenia pacjenta, ktore sie zdarzaja ubolewam bardziej niż ktokolwiek, bo w jakis sposób godzi to równiez w mój zawodowy honor (mimo emerytury), ale przypomnij sobie - proszę - całą rozmowę z duspozytorem: zadawał pytania - słyszał Twoje lub pani Haliny odpowiedzi - na tej podstawie zdecydował, że przyjazd karetki nie jest konieczny.
Zdarzaja sie przypadki błędnej oceny sytuacji - to jest nagłasniane, dyspozytor traci pracę i idzie pod sąd (pokaz mi urzednika, ktory za swoje omylki tak płaci!).
Ale setki tysiecy wezwń oceniane jest prawidłowo; ludzie uzuskuja pomoc; a dyspozytor - na podstawie własnej wiedzy, wyczucia i panicznych (zawsze) relacji wzywajacego balansuje na ostrzu noża.
Nie chodzi tu więc o "manie" wiekszej racji - chodzi o to, że napisałeś arta bo byłes wściekly na cholerna słuzbe zdrowia.
Ale sobie - jako pracodawca nie masz nic do zarzucenia? Dlaczego pani Halina była aż tak przemęczona?
F R 13.08.2008 13:23
No to Panie Mariuszu i drodzy wtórujący autorowi Państwo. Zaczynamy rozmowę. Mam na wstępie parę pytań do Pana. Proszę mi odpowiedzieć kolejno:
1. Do czego pana zdaniem służy pogotowie ratunkowe.
2. Proszę opisać jak pan rozumie pojęcie „stan zagrożenia życia”
3. Proszę powiedzieć czy pana pracownica była w stanie zagrożenia życia?
4. Czy ma pan świadomość że rocznie w Polsce zdarza się kilka set sytuacji w których tak jak w Krynicy dyspozytor nie ma czego wysłać do zdarzenia nie cierpiącego zwłoki? Jak pan myśli co jest powodem takich sytuacji?
5. Czy znane jest panu pojęcie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego do którego może się pan w każdej chwili zgłosić jeżeli stwierdza pan niepokojące pana objawy a pogotowie nie przyjęło zgłoszenia?
6. W jaki sposób przygotował się pan na sytuacje w której pana bądź pana najbliższych życie może być zagrożone. Jakie pan zna numery alarmowe co pan potrafi zrobić jeżeli u pracownicy doszło by do utraty przytomności?
Mariusz Wójcik 13.08.2008 14:04
Panie Andrzeju, mam nadzieję że w przypadku kiedy ktoś z Pańskiej rodziny, lub znajomych (czego oczywiście nie życzę), złapie się za serce skarżąc się okropny ból, będzie Pan znał odpowiedź na pytania które przytacza Pan powyżej, włącznie z zasadniczymi - " Do czego służy pogotowie ratunkowe" i czy zagrożone jest życie kogoś, kto właśnie trzyma się za serce ze łzami w oczach. Bo rozumiem że będzie Pan miał opory do wezwania pomocy, dysponując świadomością, że - "że rocznie w Polsce zdarza się kilka set sytuacji w których tak jak w Krynicy dyspozytor nie ma czego wysłać do zdarzenia nie cierpiącego zwłoki? Jak pan myśli co jest powodem takich sytuacji?" Pan na pewno będzie wiedział i brylował pytaniami zadawanych w punktach. Oczywiście Pan będzie przygotowany odpowiednio, gdyż ktoś potrzebujący pomocy, dużo wcześniej poinformuje Pana, że pomocy tej potrzebował będzie. Niech Pan nie spłyca rzeczy dla mnie istotnej do quizu na znajomość numerów alarmowych.
Wybrane oferty pracy: