Facebook Google+ Twitter

Karetka z 1978 r. Jak na tamte czasy, to był najlepszy transport

W pogotowiu ratunkowym w Gdańsku, karetki specjalistyczne to były niezawodne Nyski, a że paliły trochę dużo, to inna sprawa.

To jest zdjęcie kolegów, którzy mieli chwilkę przerwy, między wezwaniami. / Fot. Mirek SuchodolskiNyska wyciągała 120 km/h, co przy natężeniu ruchu w tamtych latach było wystarczającą prędkością. Przede wszystkim było mniej korków, a niektórzy kierowcy kombinowali, żeby szybciej dojechać. Jeździli trochę po chodniku, niekiedy po parku. Milicja też czasami pomagała. Jeśli akurat trafił się patrol, to milicjant wszedł na skrzyżowanie i regulował ruch, żeby był przejazd dla karetki.

Podobno teraz jest trochę inaczej. Mało kiedy wychodzę z domu ale widzę w telewizji i słyszę od kierowców, że kierowcy rzadko wjeżdzają na chodnik albo na trawnik, żeby ustąpić drogę karetce. Stoi taka karetka w korkach, a później pretensje, że za późno przyjechała.

Kierowca karetki opowiadał mi 3 lata temu: - Panie, co młody kierowca usłyszy albo zobaczy? 4 głośniki, muzyka na pełny regulator, a do tego pisze sms-a. Sygnałów alarmowych nie widzi i nie słyszy.

Nie znam obecnych przepisów, ale kiedyś za blokowanie drogi dla pojazdu uprzywilejowanego będącego w akcji, był mandat do kolegium włącznie. Nie będę pisał rad, ani porad. Po prostu - szerokiej drogi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Niestety rzeczywistość jest teraz całkiem odmienna. Do pogotowia duża część społeczeństwa szacunku nie ma, a karetka jak jedzie na sygnałach to na pewno dlatego, aby "ominąć korek". Nikt nie myśli, że właśnie teraz czyjeś życie gaśnie, że jakiś człowiek doznaje potwornego bólu, wykrwawia się. U ludzi nie pojawia się myśl, że to może ich ojciec, córka, brat czy żona czeka na dotarcie ratowników z pomocą. Lepiej właśnie słuchać głośno muzyki, rozmawiać przez telefon, udawać, że w lusterkach nie widzi się ambulansu. Lepiej zadbać o swoje zawieszenie w obawie przed wjazdem na krawężnik.
No i jeszcze czas - tych niezmotoryzowanych, pieszych. Im zawsze tak spieszno, że nawet w ostatniej chwili, na ułamek sekundy przed przejazdem karetki muszą wlecieć na jezdnię.

PS Świetne zdjęcie, bardzo ładna jakość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnio jechałem tramwajem przez centrum Warszawy. Nagle na pasie obok pojawiła się karetka pędząca na sygnale i... utknęła w korku. Zdarzenie miało miejsce w godzinach szczytu. Dość powoli jadąc tramwajem tak to raz ona wyprzedzała nas a raz tramwaj ją. Czasami zdarza się, że kierowcy ambulansu jadą po torowisku i wtedy jest znaczni szybciej, ale tam akurat nie było takiej możliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.