Facebook Google+ Twitter

Karnawał i narty

Szwajcarskie specjały. Guggumüsik, śnieg, ser i wino, karnawał i konflikt narciarzy i snowboardzistów.

Szef ceremonii karnawału oraz szefowa orkiestry, prywatnie policjantka, / Fot. B. Romer KukulskaKarnawałowy tydzień wprawia nas w kłopot wyboru, w którą stronę wybrać się na narty. Może w Saastal http://http://www.saas-grund.ch/ (dolina), do Saas-Grund http://www.saas-fee.ch Saas Fee, czy w dolnię Rodanu w Goms? Wszędzie jest wesoło, ponieważ grasują tam karnawałowi muzykanci Guggumüsik, śmiesznie przebrani, ze swoją zabawną muzyką i wygłupami, jak to kolędnicy w okresie karnawału. Śniegu tego roku bajkowa Frau Holle wysypała z chmurki sporo, jakby chciała nadrobić swe skąpstwo przez ostatnie 25 lat. Droga wije się zakrętami i stale wznosi do góry. Obok płynie strumyk, który za kilkanaście kilometrów zmienia się w potężny Rodan (ten sam który wpływa do jeziora Genewskiego i dalej do Maryslii) Mijamy www.bettmeralp.ch Bettmeralp, http://www.riederalp.ch Riederalp, miejscowości ulubione przez deskowiczów.

Świetne tereny do popisów, dużo słońca no i turystów. W niektórych stacjach od pierwszego wagonika sprzedają bilety za 100 proc. ceny, a następnie co godzinę bilet tanieje o 10 proc. To bardzo oszczędne dla śpiochów. Postanawiamy dojechać do miejscowości Fieschhttp://www.fiesch.ch, rodzinnej wsi Daniela Albrechta, doskonałego narciarza. Dziś karnawałowe imprezy, znajdujemy bez kłopotu miejsce do parkowania. Fiesch jest znanym centrum dla paralotniarzy, zapewne gdyby nie duży mróz, byłoby ich tutaj sporo dzisiaj. No i wielu woli karnawałowe balowanie.karnawał / Fot. B. Romer Kukulska

W kolejce do kasy przed nami narciarz, którego plecak ma przyczepioną czarną kratkowaną płytkę. Półgodzinne „ładowanie“ tego ogniwa fotowoltanicznego wystarczy na zasilanie radiotelefonu, wysokościomierza oraz lawinowego nadajnika ułatwiającego lokalizację alpinisty.

Kolejka do kasy szybko „topnieje“. Do komputera biletowego przymocowana jest kamera ustawiona wprost na kupującego abonament, a po 30 sekundach komputer wypluwa bilet z wydrukowana na nim fotografia. Ze szwajcarska dokładnością, kwadrans po dwunastej rozpoczyna się sprzedaż biletów tzw. "półdziennych". Otrzymujemy zakodowane w komputerze grube karty plastikowe. Płacimy za nie 10 franków kaucji. Bilety nie są tanie, trzeba zapłacić za tę elektronikę, za doskonałe przygotowanie bezpiecznych tras i za całą infrastrukturę. Tutaj jest zdecydowanie taniej tutaj niż w modnych, okrzyczanych miejscowościach. Np. wyprawa do Zermatt kosztuje prawie dwa razy tyle.

Dochodzimy do bramek. Nikt nawet nie wyciąga plastikowych kart, nie wkłada do czytnika, po prostu, by przejść przez bramkę wystarczy je mieć w kieszeni. Wagon zabiera 100 osób co 12 min. Ładujemy się dopiero do drugiego, trwa to trzy minuty. Ten kwadrans czekania szybko zleciał. Startujemy z 1050 m n.p.m. W wagoniku nie jest ciasno, ale za to gwarno. W uszy wpada: holenderski, niemiecki, francuski, angielski, włoski, miejscowy dialekt, oraz coś jak japoński, no i polski. W dole mijamy las modrzewiowy. Teraz znika kilka karłowatych sosen rosnących na stromiznach i już jak okiem sięgnie tylko olbrzymia przestrzeń bieli i czarnych skał. Przed naszymi oczami panorama południowych Alp, aż po Włochy.(stoimy tyłem do kierunku jazdy) Widok przyćmiewa blask słońca. Bez okularów w ogóle nie można patrzeć na południe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Te narty nie są z brylantami, ani innymi cennymi kamieniami. http://tiny.pl/bwql a mimo to są najdroższymi nartami na świecie.
http://www.skipass.com/news/29921-50-000-euros-les-skis-les-2.html

Bagatelka 50 tysięcy Euro. kijki gogle i rąkawiczy są w komplecie w wystrzałowym etui.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pragnę wyjaśnić : to jest r a p o r t z pewną dozą ironii z wyprawy na narty. Raport nie jest turystyczną reklamą, ani opowiadaniem. Chciałam w tzw. telegraficznym skrócie , hihi ;))) poinformować o jednym karnawałowym dniu na nartach zakończonym tradycyjnym posiłkiem.
pozdrawiam. BRK

Komentarz został ukrytyrozwiń

-@-> Liza. W sprawie recepty na fondue , to trudno mi wybrać. Jest bodaj tyle recpt ile kantonów. Sabaudzkie fondue jest p o d b n o najstarszą receptą.
Najbardziej lubiane to tzw. "moitié-moitié“ czyli pół-na pół. Miesza sie grubo utarty Vacherin i Greyerzer , albo z jednego sera Appenzeller, lub smakołyk fribourgeoise. Kombinacji na prawdę jest 26, chyba.
W specjalnym glinianym garnku, wysmarowanym ząbkiem czosnku , topi się sery podlewając suto winem białym, wytrawnym, Fendant, mieszając cierpliwie cały czas w jedną stronę, jednostajnym ruchem.;) Trzeba dodać szczyptę mąki kartoflanej, aby się ser nie rozdzielał (zwarzył), a na koniec dodać kieliszek czereśniowki, czystej, pieprz i papryka, różne wariacje są dozwolone. Stawia sie ten gar na stole na spirytusowym podgrzewaczu. Macza się w bulgoczącym serze chleb pokrajany w drobną kostkę. Komu spadnie z długiego, specjalnego, widelca kawałek chleba do gara, ten stawia następną butelkę wina do popijania.

--@->Bd05. nie ma żadnej urazy, wprost przeciwnie, cieszę się , że przeczytałaś z uwagą. Wdzięczna jestem za wskazówki. Postaram się następnym razem zastosować.

Pozdrawiam B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bd05 - chwileczkę. przecież pisząc te akurat słowa, z sarkazmem podawałam złośliwe komentarze snowboardzistów. Tak jak i o tym machaniu kijkami. Sam jeżdzę na carvingowych nartach . kijkami nie macham.
Nie jest to rozprawa , ani lekcja o jeżdżeniu na nartach.
Miało być z humorem , nie wyszło. Przykro mi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu
piękne przeżycia wymagają pięknego opisu, Ty to potrafisz!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, pięknie opisuje Pani taki inny, helwecki karnawał. Zaskakuje sposób organizacji wyjazdów na stoki i to, ze są dobre, niezatloczone miejsca. Nie wyobrażam sobie 7-metrowej warstwy śniegu i zazdroszczę bywalcom takich miejsc. Podobnie Guggumusik (nie mam takiej czcionki ) i winna odmiana foundue, jadłam tylko takie serowe z ziołami, ale spróbuję. Proszę podpowiedzieć gatunek składników. Podsunęłam artykuł dzieciom, które na narty jeżdżą na włoskie stoki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodam, że w Goms są miejsca gdzie leży 7 metrów śniegu. Właśnie ze względu na ciężki śnig dachy są z płaskich kamieni. A krnawałowe szaleństwo trwa. Dziś Sombreros Bal. Muzykańci grają co wieczór, łażąc od knajpy do knajpy aż do białego rana. A po karnawale przez tydziń odpoczywają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.