Facebook Google+ Twitter

Karnawałowa Łódź - od mroźnej Rosji po gorącą Brazylię

"Szły wiechcie z butów i drzazgi z podłogi" - tak pisano w XVI wieku o redutach, czyli staropolskich balach kostiumowych. Festiwal Carnavalia wskrzesza nie tylko rodzime tradycje, ale także przybliża tradycje karnawałowe całego świata.

"Statek na kołach" czy "pożegnanie mięsa" - geneza karnawału



Anna Janicka-Galant w stroju szlachcianki. / Fot. Małgorzata Bełżycka-PietraszczykKarnawał - okres zabaw, uczt, pochodów i maskarad. Znany od starożytności i w owym czasie łączony z obrzędami religijnymi. Zanim stał się znakiem rozpoznawczym dla greckich Dionizjów i rzymskich Bachanaliów najpierw był powiązany z obchodami sumeryjskich świąt rolniczych w Mezopotamii. Sumerowie uroczyście przedstawiali symboliczne zaślubiny Inany i Dumuziego, bóstw odpowiedzialnych za plony i urodzaje. Władca miasta Uruk uosabiający Dumuziego poślubiał kapłankę symbolizującą Inanę a całej ceremonii towarzyszyła procesja kapłanów, ludzi dworu, mieszkańców miasta i okolic, recytująca i śpiewająca hymny. Boskie zaślubiny miały być dla Sumerów gwarancją urodzaju ich pól, powiększania się stad, czyli życia w dostatku.

Są dwie teorie tłumaczące nazwę karnawał. Pierwsza identyfikuje to słowo z łacińską nazwą "statku na kołach" czyli carrus navalis. Była to przybrana kwiatami łódź na kołach - rydwan boga Dionizosa przemierzający ulice starożytnego Rzymu podczas organizowanych na wielką skalę obchodów powitania wiosny inicjujących okres zabaw, orgii, tańców i maskarad. Według innej teorii nazwa pochodzi od łacińskiego słowa carnavale (pożegnanie mięsa, caro - mięso, vale - bywaj, żegnaj) i jest bardziej powiązana z chrześcijańskim okresem poprzedzający Wielki Post.

Karnawał kojarzy się ze świętem ulicznym, w którym ulica staje się miejscem zabawy, świętowania, tańca i zbiorowej radości. Ze względu na klimat w Polsce nie mamy zbyt bogatej tradycji zabawy na świeżym powietrzu w czasie zimy. Jednak i u nas występują ciekawe tradycje karnawałowe, których początki sięgają średniowiecza. Zapusty zaczynały się po święcie Trzech Króli i trwały do "Ostatków", czyli wtorku "diabelskiego" przed Środą Popielcową poprzedzającą Wielki Post. Powstała w Polsce bogata obrzędowość oparta na rodzimych tradycjach ludowych. Szczególnie huczne były zapusty w dworach szlacheckich i
magnackich. W XVII wieku śpiewano, że na zapusty "nie chcą państwo kapusty; wolą sarny, jelenie i żubrowe pieczenie". Ucztom i wielogodzinnemu biesiadowaniu towarzyszyły kuligi z pochodniami oraz wspaniałe bale zwane redutami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Aniu, kolejny mądry, edukacyjny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

My szlachcianki, zawsze piękne bywamy ;)
I znowu żałuję, że do Łodzi mam tak daleko, szczególnie zimową porą; chyba już saniami w ognistą szóstkę zaprzężoną szybciej bym dojechała niż obecnym pkp...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.02.2010 10:12

Na zdjęciu cudownej urody, przepiękna szlachcianka! 5* 5* 5* 5* 5* :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.02.2010 10:09

Bardzo podoba mi się Twój tekst. Nie wiem dlaczego, ale przyszłą mi do głowy taka myśl: Starożytni Grecy mieli bóstwa pijaństwa i radości - Bachusa i Dionizosa. My mamy za to Freuda, kompleks niższości i psychoanalizę...... :-))) 5* Pozdrawiam serdecznie, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.