Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31638 miejsce

Karolina Filipkowska: - Bycie miss to ciężka praca

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2008-11-15 09:30

Rozmawiamy z 21-letnią Karoliną Filipkowską, Miss Polonia Woj. Łódzkiego 2008, finalistką wyborów Miss Earth (Ziemi), które tydzień temu odbyły się na Filipinach

Agnieszka Gospodarczyk: - Dostałaś się do finałowej "szesnastki" konkursu Miss Ziemi 2008. Uznano to za sukces, choć nie zdobyłaś żadnego tytułu. Miss Ziemi 2008 została Karla Henry z Filipin.
Karolina Filipkowska: - Bo to jest duży sukces! W imprezie brało przecież udział 86 dziewcząt z całego świata. Do finału tego konkursu rzadko dostają się Europejki. Preferowane są Latynoski i Azjatki. A ja mam swoje małe sukcesy - zdobyłam drugie miejsce w tzw. konkursie talentów, imprezie towarzyszącej wyborom, a moja prezentacja nt. działań ekologicznych w woj. łódzkim znalazła się w piątce najlepszych.

Wypoczęłaś na Filipinach?
Karolina Filipkowska / Fot. Express Ilustrowany- Oczywiście, że nie! Wiele osób uważa, że zgrupowanie przed konkursem to same przyjemności, a to nieprawda. Bycie miss to ciężka praca. Mimo że wróciłam do Łodzi we wtorek, do tej pory czuję ogromne zmęczenie. Spałam po 5 godzin na dobę. Dwa dni przed finałem, w trakcie prób, jedna z dziewcząt była tak zmęczona, że zasnęła na... podłodze w przebieralni. W nocy przed finałem w domku, gdzie nocowałyśmy, pękła rura kanalizacyjna. Wszystkie ciuchy przygotowane na występ były brudne i mokre. To było straszne, najpierw popłakałyśmy się z bezsilności, a potem śmiałyśmy się do rozpuku. Na szczęście przekwaterowano nas do innego domku (było nas 10), a ubrania wyprano i wyprasowano. Niestety, spałyśmy tylko dwie godziny.

Jak więc wyglądał twój dzień pracy?
- Zaczynał się już o 5 rano, a kończył o drugiej w nocy. Szybkie śniadanie, pakowanie podręcznej walizki i wyjazd do jednej z kilkunastu miejscowości, które odwiedziłam podczas pobytu. Wizyty w szkołach, urzędach, hotelach. Od samego rana trzeba uśmiechać się i tryskać energią. Nie można zdejmować szarfy z nazwą państwa, które się reprezentuje. Nie wolno nigdzie poruszać się samemu, tylko pilnować się grupy (podzielono nas na trzy). O wszystkim decyduje opiekunka, nie ma czasu wolnego. Opiekunki słuchają oceniają kandydatki, co i jak mówią, patrzą jak wyglądają. To duża presja.

Smakowało ci filipińskie jedzenie?
- Ku mojemu zdumieniu na śniadanie dostawałyśmy... obiad, na obiad też obiad, a na kolację znów obiad. Zawsze był to biały ryż na sypko, mięso z sosem, np. na słodko albo owoce morza. Wszystko świeże i smaczne, ale po kilku dniach na ryż nie mogłam już patrzeć. Na szczęście były też owoce - tak słodkich i soczystych nie jadłam nigdy. Mimo to strasznie tęskniłam za schabowym. Dlatego na pierwszy obiad w domu zażyczyłam sobie swojski kotlet, ziemianki i surówkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciężka. Kilka godzin dziennie spędzonych w łazience, kilka na rozdawaniu autografów, uśmiechaniu się i pozowaniu do zdjęć. Resztę czasu poswięca się na ratowaniu głodujących dzieci i zaprowadzaniu pokoju na świecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

>Bycie miss to ciężka praca<.

Tak, chyba nawet trudniejsza od górnictwa. Jestem za pomostówkami dla miss (np. po pięciu latach missowania). Inaczej, to reprezentanki na najbardziej prestiżowe wybory będziemy wysyłać za karę. ;<)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.