Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

151770 miejsce

Karuzela, karuzela...

Nie mam nic przeciwko lunaparkom ani też festynom, organizowanym z okazji świąt narodowych i innych ważnych uroczystości. Te dwie ludyczne rozrywki mają w sobie z pewnością coś magicznego, co przyciąga do nich tłumy...

Tak się złożyło, że 1 maja, czyli w Święto Pracy musiałam zaliczyć swoją obecność na dwóch takich imprezach, odbywających się jednocześnie. Towarzyszyłam mojej koleżance w jej występie estradowym na festynie, odbywającym się na terenie łódzkiego parku Zdrowie, a nawet w jego szczególnej części, bo na terytorium wesołego miasteczka. Już na wstępie stwierdziłam, iż ulokowanie festynu przez organizatorów imprezy w lunaparku z pewnością nie było trafionym pomysłem. Potworny hałas, jaki wydawały z siebie urządzenia w rodzaju diabelskiego młyna, kolejki górskiej i licho wie czego jeszcze, sprawiał, że ani moja znakomita koleżanka, ani inni artyści występujący na estradzie nie mieli łatwego zadania by trafić do uszu licznie zgromadzonej na festynie publiczności. I nawet w tej sytuacji nie była w stanie przyjść z odsieczą ustawiona przez organizatorów festynu na tak zwany full aparatura nagłaśniająca. Wiadomo. Kolejka górska ma swoje prawa. Diabelski młyn z pewnością też. Przyznam się bez bicia, że w panice i popłochu zrejterowałam z festynu grubo przed jego zakończeniem.

Nawet nie mam sobie tego za złe. Na moje osiedle wracałam z parku Zdrowie na piechotę. Musiałam złapać równowagę akustyczną. I tylko żal mi było mojej koleżanki i innych artystów estradowych, którym przyszło w tych ekstremalnych warunkach wykonywać swoją pracę. I jeszcze jedno. W innej części parku na Zdrowiu znajduje się muszla koncertowa, wybudowana specjalnie dla tego typu imprez plenerowych. Łodzianie znają dobrze to miejsce i tę muszlę. Ciekawi mnie zatem - dlaczego organizatorzy pierwszomajowego festynu z niej nie skorzystali? Tego dnia akurat nie odbywał się na jej deskach żaden koncert. A ów lunaparkowy festyn chciałoby się skomentować tak: - Ludzie to kupią, ludzie to kupią. Byle na chama, byle głośno, byle głupio - jak brzmiał przed laty refren pewnej piosenki, śpiewanej przez artystów Studenckiego Teatru Satyryków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.