Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7823 miejsce

Kary i nagrody w regulacji zachowania

Badania nad skutecznością kar i nagród w zmianie zachowania najczęściej pokazują, ze kary maja niewielki wpływ na nasze postępowanie. Mimo to, większość z nas uważa, że należy je stosować. Pytanie, jak?

Różnica pomiędzy karą a nagrodą jest bardzo prosta - nagroda pokazuje, jak postępować, natomiast kara - jakiego działania unikać. Już z samej tej oczywistości wynikają ogromne konsekwencje - uwaga człowieka karanego i nagradzanego skupiona jest na dwóch różnych zachowaniach i na dwóch różnych aspektach własnego funkcjonowania. Nie wdając się w dyskusję na temat pomysłów ministra Giertycha, przyjrzyjmy się, co ma do powiedzenia nauka.

Kary


Kara może powstrzymać dziecko przed wyskokiem na ulicęNa pierwszy, pobieżny rzut oka, karanie wpływa na zachowanie. W laboratoriach szczury szybko uczą się na przykład, którą zabawką się nie bawić, jeśli jest podłączona do prądu. Ale, o czym powszechnie chyba się zapomina, karane zachowanie nie znika na zawsze - powraca bardzo szybko, gdy ryzyko kary znika. Po usunięciu negatywnych konsekwencji dane zachowanie pojawia się nawet częściej - brak kary działa wówczas jak ... nagroda.

Z kar można korzystać, gdy mamy na celu szybkie stłumienie danego zachowania. Dzięki karze małe dziecko nie wybiegnie na ruchliwą ulicę lub nie wsadzi palca do rozgrzanego piekarnika. W pewnych wypadkach można zatem, przy użyciu kary, zapobiec danemu zachowaniu. Ale właściwie na tym rola kary się kończy. 62 proc.. więźniów powraca za kratki, mimo że kara pozbawienia wolności jest bardzo dotkliwa. Posługując się przykładami bardziej powszechnymi, widać wyraźnie, że niektórzy rodzice nie są w stanie zapanować nad zachowaniem dzieci, pomimo ciągłego stosowania kar...

Interpretacja kary a jej skuteczność


Ogromne znaczenie ma sposób, w jaki karana osoba interpretuje wymierzenie kary. Kara powoduje, że osoba nią dotknięta spotyka się ze złą informacją na swój temat - stąd zupełnie naturalna skłonność do podważania sprawiedliwości i wiarygodności. Osoba karana może także czuć się winna swojego postępowania lub też uważać, że jego przyczyną były zewnętrzne okoliczności. Dlatego reakcja na karę zależy bardziej od samego człowieka, niż od jej siły czy rodzaju.

Jedną z podstawowych zasad skutecznego karania jest nieuchronność kary. Jeśli złodziej nie zostanie ukarany za pierwszym, drugim, trzecim razem, nastąpi tak zwane "wzmocnienie negatywne" - uniknięcie przykrości zadziała w tym wypadku jak... nagroda.

Skuteczność kary zależy także od relacji pomiędzy osobą karzącą a karaną. Człowiek, który często wymierza dziecku kary, ma niewielki wpływ na jego zachowanie, ponieważ dziecko najbliżej wiąże się z tą osobą, która jest wobec niego życzliwa, uśmiechnięta, dobra i nagradzająca. Rodzice, którzy karzą rzadko, pozostając z dzieckiem w przyjaźni, odniosą większy sukces wychowawczy, niż rodzice którzy stosują kary często i za każde przewinienie.

Ponieważ kara ma pokazać, jakiego zachowania należy unikać, ważne jest zadanie sobie pytania, czy karana osoba w ogóle wie, jakie zachowanie byłoby pożądane... To dlatego powstrzymując rękę dziecka w drodze do blachy piekarnika mówimy mu, że jeśli dotknie oparzy się, będzie bolało i żeby lepiej pomogło mamie przygotowywać talerze. Czy karząc dziecko za większe przewinienia na pewno pamiętamy o tym, aby wskazać mu właściwe zachowanie - a następnie je wzmacniać poprzez nagrody?

Jak karać?

Bicie zawsze jest agresjąPrzede wszystkim kara powinna być wymierzana za dane zachowanie, a nie wobec osoby. Ta, banalna wydawać by się mogło, różnica ma bardzo duże znaczenie dla akceptacji kary i zrozumienia jej sensu. Ogólny kontakt pomiędzy karanym a karzącym powinien być bowiem pozytywny. Po drugie - powinna istnieć jakiś alternatywny wobec karanego wzór zachowania, który należy karanej osobie wyraźnie pokazać. Po trzecie - każda kara wymaga jasnego określenia za co jest wymierzana i dlaczego. Po czwarte - kara musi nastąpić bezpośrednio po wystąpieniu karanego zachowania. Nie powinna być długotrwała. Ponieważ kara zawsze jest związana z władzą i siłą, pamiętajmy że karząc uczymy mieć nad kimś władzę. Nigdy nie stosujmy kary w obecności osób trzecich, ponieważ zwiększa to odczuwane upokorzenie. Jeśli musimy ukarać, dostosujmy karę do wieku dziecka - maluchowi wystarczy minuta stania w kącie. I wreszcie - pamiętajmy, że bardzo często już sama szczera rozmowa jest karą, ponieważ wzbudza w dziecku wstyd, poczucie winy i chęć poprawy.

Nie wolno nigdy stosować kar fizycznych, ponieważ naruszamy w ten sposób fizyczne granice drugiego człowieka. Biją tylko te osoby, które same były bite - choć to materiał na inny tekst. Bicie zawsze jest agresją. Tym gorszą, jeśli skierowaną wobec dziecka.

Nagroda

Dziecko potrzebuje nagród, nie karO tym, że kary mają mniejszy wpływ na zachowanie nią nagrody, nie ma właściwie żadnego sporu. Mało kto jednak wie, ze paradoksalnie skuteczniejsze są mniejsze kary i mniejsze nagrody. Dzieje się tak, ponieważ człowiek działa wskutek motywacji wewnętrznej - a nagradzając za bardzo można łatwo tę wewnętrzną motywację zamienić na zewnętrzną. Wówczas oczekiwanie zachowanie pojawia się na skutek ochoty uzyskania profitów. Często nagradzamy dzieci pieniężnie za wyniki w nauce - niestety, tępi to w dziecku naturalną potrzebę poznawania świata i nabywania wiedzy. Czym innym jest bowiem prezent za świadectwo z czerwonym paskiem, a czym innym ustalanie wielkości kieszonkowego w zależności od średniej.

Nagroda jest taką formą zdarzenia, po którym prawdopodobieństwo pojawienia się danego zachowania wzrasta w przyszłości. Nagroda niesie także pozytywne konsekwencje dla nagradzanej osoby w postaci przekonania, że jest się dobrym, mądrym, zdolnym, w porządku - nagradzana osoba czuje się dobrze i chce w tym stanie być jak najdłużej, dlatego stara się powtarzać dane zachowanie. Zapominając o nagradzaniu a stosując kary przedstawiamy naszym dzieciom taką wizję świata, w której wysiłki i zdolności nie są zauważane i nie są ważne, zaś każdy "wypadek" jest natychmiast dostrzeżony. Konsekwencją takiego modelu wychowania może być takie postępowanie dziecka, które będzie próbowało zwrócić na siebie uwagę poprzez złe zachowania - bo wtedy poświęcimy mu czas. To jest bardzo smutne, ale też bardzo częste - chętnie karzemy dzieci, prowadząc z nimi jednoczesne długie rozmowy pełne naszego zaangażowania, a gdy wszystko jest dobrze, kwitujemy to krótkim, nieangażującym naszej energii powiedzeniem "super" i wracamy do swoich spraw.

Samospełniające się przepowiednie


Pamiętajmy także o zjawisku samospełniającego się proroctwa. Zwracając większą uwagę na sukcesy dziecka, podkreślając jego zalety, mówiąc mu jakie jest świetne, wierząc w nie, pomagamy mu także patrzeć na własne możliwości z nadzieją. Gdy karzemy i przedstawiamy je w złym świetle, ono samo ma o sobie złe zdanie i zgodnie z tym zdaniem będzie się zachowywało. Zgodnie z wynikami wielu badań nauczyciele także mają ogromny wpływ na sukcesy i porażki dziecka - zarówno w nauce jak i w kontroli zachowania. Od początku roku nauczyciele mają tendencję do postrzegania jednych jako słabszych, zaś innych jako lepszych - dowiedziono, że ta pierwsza ocena, choć często błędna, spełnia się po jakimś czasie. Uczniowie od których oczekujemy więcej dobrego, stają się lepsi - i odwrotnie. To zresztą jest prawda uniwersalna. Pozytywna wiara w każdego człowieka zawsze skutkuje dobrem.

I pamiętajmy, że wychowanie to nie karanie i nagradzanie. To coś znacznie więcej...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (31):

Sortuj komentarze:

Bardzo mądry i przemyślany artykuł. Nawet dobrze została streszczona cała wielka istota problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki Mirnalowi bije się rekordy popularnosci... Ale hece. Może ja Pani wręczę nagrodę od siebie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Samospełniające się przepowiednie*? A czym to się różni od zwyklych *spełniających się przepowiedni*?
Czy przepowiednie mogą się spełniać inaczej? Cudzospełniające się przepowiednie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polecam http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,3710765.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, bardzo racjonalna opinia :) Szkoda że ja ze swoimi konserwatywno-liberalnymi poglądami tak nie potrafię ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

coz ciezka sprawa....mnie moj tata czasem szarpnal za ucho i nawet raz w zyciu dostalam pasem w dupe. wcale nie uwazam tego jako anruszenia mojej indywidulanosci i moich praw. owszem, pzremoc nie jest rozwiazaniem i nie nauczy powstrzymywania agresji. zgadzam sie, ze nauczyciel musi miec autorytet. ale popierma tez to, ze dla dzieci, które (byc moze z domu) wynosza to, ze sa najcudniejsze, najwspanialsze na swiecie i maja prawo ponizac inne dzieci, w ich mniemaniu gorsze-to to juz mi sie nie podoba. a wiem, ze takie dzieci sa. dzieci, które stosuja przemoc dla zabawy, w wieku 13-14 lat zabawiają się w seksualne podboje...kradna, bija, hulignaia-takie dziecko nigdy nie zrozumie zwyklych slow. ono ma w powazaniu rodzicow, nauczycieli i wsyztskie inne osoby, bo wlasnie ejst pzrekonane o swojej nienaruszlanosci
wiedza takie dzieci, z enikt im nic nie zrobi bo tatus przyleci i bedzie bronil swojego jedynego synka. inne dziecko byc moze obserwuje pzremoc w domu lub tez ma rodizcow takich ktorzy nim sie nie interesuja, co skutkuje spaczonym pogladme na swiat, i wtedy jego nie rusza tyo ze nauczyciel widzi jak bije mlodsza koelzanke. dzieci nie maja ani wutorytetow, ani poczucia pewnych wartosci. i jak sami dobzre wiecie: pedagogika rewalidacyjna czy tez psychologia zajmujaca sie takimi przypadkami dzieci ejst najcizsza. bo nielada wyczynem ejst dotarcie słowami do mlodocianych pzrestepcow i osob, którew w sumie chyab nie mysla nad tym co robia...nie obchdoiz ich nic tylko to co robia uwazaja za sluszne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ojcowskie?! Mój tata w życiu nie szarpał mnie za ucho...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ty myślisz, że ja chcę bić dzieciaki, szarpać? Współczuję. A jeśli skarcenie w postaci wytargania za ucho (wręcz ojcowskie zachowanie), czy po prostu doprowadzenie do porządku w postaci chwycenia i nagany typu "przestań!" nazywasz przemocą, czy siłą fizyczną... No cóż :) W ogóle najlepszą metodą byłby po prostu ochroniarz w każdej szkole. Kiedy jakiś chuligan nie daje spokoju, wzywa się takiego ochroniarza i ten (umocowany prawnie) ma obowiązek wziąć gówniarza do dyrektora, pedagoga na pogadanke etc. Ale nigdy się nie zgodzę, żeby w przypadku chuliganów w ogóle się ZASTANAWIAĆ czy mam prawo użyć mocniejszych środków perswazji, skoro nie rozumie słownych upomnień. nauczyciel bezwzględnie powinien mieć takie prawo, żeby chronić siebie i resztę klasy - to przecież tak jasne. Pytam, dlaczego chuligan, idiota, debil, imbecyl, pyskaty gówniarz ma mieć prawo nienaruszalności, a upokarzany, słabszy rówieśnik, nauczyciel nie? To jest ta ochrona praw? Śmieszne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponawiam pytania : używałbyś siły fizycznej żeby pokazać naganność używania siły fizycznej? Szarpałbyś dziecko bo chciałbyś żeby unikało stosowania przemocy, czy dlatego, że jego zachowanie Cię wkurzyło?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako autorytet dla kogo? Dla zwyrodnialcy? Przecież dla niego nauczyciel nigdy nie będzie autorytetem! I o to cały czas mi chodzi! Nauczyciel rozmawiający, traktujący uczniów jak kumpli, realizujący z nimi wspólne projekty, na lekcji traktujący ich jak dorosłych ludzi będzie autorytetem, ale właśnie dla ucznia myślącego, który brzydzi się przemocą. Dla chuliganów nauczyciel NIGDY nie będzie autorytetem i czas skończyć z prawami nienaruszalności w ich przypadku, bo to jest demoralizujące dla myślącej reszty klasy. Myślą oni - no tak, skoro jemu nic nie zrobił, nie możemy czuć się bezpieczni. W takim układzie nie ma jakiejkolwiek mowy o rozwoju intelektualnym, a póki co edukacja domowa jest u nas uważana za dziwactwo, poza tym społeczeństwo jest za biedne, żeby rezygnować z kołchozów w postaci wielkich gminnych gimnazjów w których uczą się dzieciaki z różnych środowisk - biedni, bogaci, wychowani, niewychowani, młodzi inteligenci, ale i kompletni debile. Stosowanie wobec wszystkich prawa nienaruszalności jest głupotą. Niedługo pedofile będą się uczyć i używać sobie na terenie szkoły - ostatni przypadek 15 latka który napastował młodsze koleżanki, a potem dojrzała kobietę i oczywiście nie będzie można go ruszyć, bo ma swoją nienaruszalność osobistą. Szok!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.