Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

74923 miejsce

Kasa, kasa... dużo kasy!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-04 21:25

Marzą o tym setki tysięcy, ale bramę raju przekraczają wybrańcy. Oszołomieni zachłystują się zakupami, zaczynają od samochodu i domu. Niespodziewane fortuny rozbijają najtrwalsze rodziny. Boją się ujawnić... milionerzy z Lotto!

Już przy czwartym trafieniu serce zaczyna bić jak szalone, a tu – o rany! – masz piątkę, aż wreszcie... ręce zaczynają Ci drżeć... sprawdzasz ostatni numer i... opierasz się delikatnie o ścianę punktu kolektury. Stało się! Marzyłeś o tym od wielu lat, śniłeś jadąc w zamyśleniu autobusem, wyobrażałeś siebie w nowej roli setki razy, aż wreszcie twój sen spełnił się... masz „szóstkę”!
Jeszcze wczoraj wiedziałeś, że Twoje szanse są jak jeden do trzynastu milionów, ale to nie ma znaczenia. Precz z matematyką i bezlitosnym dla graczy rachunkiem prawdopodobieństwa! Miałeś szczęście i teraz tylko to się liczy. Dobrze, że jesteś jedyną osobą, do której trafi kumulacja – równe dziesięć milionów złotych bez jakichś groszy... dosłownie groszy, bo co to teraz dla Ciebie znaczy trzysta tysięcy złotych?! Śmiejesz się, gdyż to jest kwota, za którą w przyszłym tygodniu kupujesz samochód. Bez jakieś przesady, żadne tam „S-klasy” czy szpanerskie porsche, ale skromnie – dobry niemiecki samochód z pełnym wyposażeniem, o którym znajomi powiedzą, że jest „wypasiony”. Tak, stać Ciebie na „full-wypas”, a to dopiero początek zabawy! Uśmiechasz się, bo przypominasz sobie niedawne wyliczenia robione na serwetce w kuchni... ot tak, z nudów. Bo przecież właśnie zacząłeś pracę, rodzice gratulowali, mówili z dumą, że masz dobre zarobki. Szanse awansu jakieś są, więc i pensyjka Ci może wzrośnie. Napisałeś sobie na serwetce, ile będziesz zarabiał... pamiętasz? A potem zaczęło się „odliczanie”. Tyle na jedzenie, tyle na spłatę raty kredytu, tyle na opłaty, rachunek za komórkę (co za zdzierstwo!), a więc miesięcznie możesz zaoszczędzić... czujesz się, jakby ktoś wylał Ci kubeł zimnej wody na głowę. Do przyzwoitych pieniędzy oszczędzając i rzetelnie pracując „na etacie” dojdziesz po około 500 latach. Wtedy czułeś się oszukany, miałeś pretensję do całego świata, a dziś... proszę bardzo! Nie przeszkadza Ci to, że bez wysiłku wkraczasz do elity finansowej Polski. Może przesadzam, bo dla prawdziwej elity „dziesięć baniek” to pusty śmiech, ale – powiedzmy – należysz teraz do tych „trochę zamożniejszych”. Pozwól, że trochę Ci opowiem o podobnych milionerach jak Ty!

Od zera do milionera... i to nie jest sen!

Wśród wszystkich moich dziennikarskich pasji zawsze interesowałem się kulisami gry zwanej z włoska Lotto. Przecież to fascynujące, że cały czas na świecie spełniają się bajki o żebraku, który z dnia na dzień zostaje księciem... Wielokrotnie rozmawiałem o tym z osobami, które pracują w Totalizatorze Sportowym. Wypytywałem ich, kim są osoby wygrywające duże kumulacje, co robią z pieniędzmi, jak je odbierają, jak się zachowują itp. Zadziwiająca jest historia największej wygranej w historii kumulacji Dużego Lotka, czyli kwoty w wysokości 20 milionów 119 tysięcy 858 złotych i 20 groszy. Ładna sumka, można za nią kupić trochę książek i płyt!
Wszystko rozegrało się w małej warszawskiej kolekturze o numerze 1/55, do której w mroźny i śnieżny dzień wszedł dziewiętnastolatek. Wiemy o nim niewiele, ale na pewno nie był to nałogowy gracz. Ci grają systemem, potrafią godzinami kreślić krzyżyki na blankietach, wydają na grę znaczną część swoich zarobków. A ten młody człowiek po prostu wszedł i poprosił, aby automat wygenerował mu losowo „na chybił trafił” trzy zakłady. Widać, że nie śmierdział groszem. Zapłacił niewiele ponad dwa złote, schował kupon do kurtki, podziękował i wyszedł. 2 lutego 2004 roku był jedynym, który miał „szóstkę” i w ten sposób zasilił swoje konto o okrągłą sumkę. Jak ją odebrał? Totalizator daje szczęśliwcom możliwość wyboru. Kiedy przyjeżdżają do oddziału (duże wygrane wymagają wizyty w centrali) firma proponuje wypłatę małej części w gotówce, a resztę przelewa na konto. Możecie sobie wyobrazić, jak reagują ludzie, przed którymi na stole układane są pliki banknotów, które do tej pory widzieli tylko w telewizyjnych reklamach banków czy funduszy inwestycyjnych... Są tacy, którzy w panice upychają gotówkę po kieszeniach. Wtedy pracownicy totalizatora grzecznie sugerują, aby jednak zdecydować się na torbę, bo bezpieczniej. Ludzie są nieprzytomni, przeważnie niewyspani... Przyjeżdżają całymi rodzinami, ale... są wyjątki. Dla niektórych wyśnione wygrane, to sprawa indywidualna i nic rodzinie do tego. Nie ufają nawet własnej żonie.

Emocje, emocje, emocje...

To był miły, starszy pan. Udana rodzina, odchowane i wykształcone dzieci, stabilizacja finansowa na poziomie polskiej szarzyzny – nic szczególnego. Jego życie do samego końca przypominałoby pewnie nudny rozkład podmiejskich pociągów, gdyby nie ten jeden feralny dzień. Bo ten pan miał swoją tajemnicę - całe życie skreślał te same numery w totka. Może to i dziwaczny zwyczaj, ale robił tak od kilkudziesięciu lat i było to jego jedyne hobby, jakie posiadał. Któregoś dnia biedaczek zachorował na grypę i ze względu na gorączkę nie mógł sam pójść do kolektury. Na szczęście mógł poprosić o przysługę żonę, co oczywiście zrobił. Obiecała „puścić totka” wracając ze sklepu, ale - niestety - wyleciało to z jej pamięci. Na drugi dzień nasz bohater przeżył najszczęśliwszy dzień w życiu, kiedy to z ekranu telewizora dowiedział się, że tym razem zwycięskie okazały się jego numery. Dziwiła go tylko reakcja żony, która zamiast cieszyć się i krzyczeć jak on, tajemniczo milczała... Daruję Wam dalszy ciąg tej smutnej i autentycznej historii. Dodam tylko, że sąd podczas rozprawy orzekł, że na obronę oskarżonego należy uznać, że działał w silnych emocjach. Bo takie emocje wywołują pieniądze. Zwłaszcza duże pieniądze, które spadają na człowieka jak grom z jasnego nieba. Życiorysy „lottowych milionerów” pokazują, że ten test zdają nieliczni... obiecuję, że kiedyś opiszę niezwykłe losy kilku z nich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Poruszył Pan bardzo ciekawą tematykę, która mnie zawsze frapowała, a o której prawie nic się nie pisze. Od siebie dodam, o czym miałem okazję słyszeć i co jest również moją opinią, iż człowiekowi który marzy o dużej wygranie w lotto tak naprawdę brakuje poczucia bezpieczeństwa, które ma złudną nadzieję dzięki pieniądzom sobie przywrócić. I często osoby, które doświadczyły w życiu jakichś poważnych niedostatków materialnych, nawet po wygranej w lotto potrafią reglamentować sobie wszelkie materialne uciechy, ograniczając się do kupna nowej lodówki itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesująca sprawa, tak więc tekst również. :) Ostatnia historia... Brrr!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.