Facebook Google+ Twitter

Kasa misiu, kasa...

Zmiany jakie zaszły w Polsce nie tknęły psychiki polityków. Ci bowiem z uporem maniaka tkwią w okowach socjalistycznego, a w zasadzie komunistycznego myślenia.

Forsa ma zdaniem mym wielki czar

Gdy z nią mrzesz, to tak jakbyś mniej marł

Milszy mi forsy szum niż proporcy

Więc ty forsy nie szczędź mi

śpiewali niezapomniani Starsi Panowie. Jakże trafnie opisali w swojej piosence polską rzeczywistość lat 60-tych ubiegłego stulecia. Nie przewidzieli prawdopodobnie, że słowa ich piosenki okażą się niezwykle aktualne w Polsce demokratycznej i to szczególnie w odniesieniu do elit władzy.

Po 1989 roku politycy wespół z całym narodem dokonali ogromnej przebudowy naszego kraju. Wolny rynek rozpanoszył się wszędzie lub prawie wszędzie i właśnie idąc tropem reklamy piwa (nie powiem jakiego): prawie robi wielką różnicę. Zmiany jakie zaszły w Polsce nie tknęły psychiki polityków. Ci bowiem z uporem maniaka tkwią w okowach socjalistycznego, a w zasadzie komunistycznego myślenia.

Godna płaca dla polityków

Koronnym dowodem mojej tezy jest teoria płacy, jaka od 17 lat lansowana jest w kręgach władzy. Oto według łaskawie nam przewodzących, płaca powinna być godna (tynfa temu, kto wyjaśni to pojęcie!). Godna oczywiście jedynie w odniesieniu do zarobków posłów, członków rządu i aktywistów partyjnych.

Głoszą oni teorię, że polityków należy opłacać tak dobrze, by nie ulegali pokusom brania łapówek. Śmiechu warte! Oznacza to bowiem, że istnieje taka kwota wynagrodzenia, powyżej której polityk będzie uczciwy. Idea skwantyfikowania uczciwości wydaje się być humorystyczna. Oznacza ona bowiem, że np. 10 tysięcy diety poselskiej czyni z posła dziewicę, a 8 sytuuje go „pod latarnią”.

Doświadczenie uczy, że nie ma takiej kwoty, która z szubrawca czyni Katona. Stosowne przykłady z życia Sejmu czy rządu są powszechnie znane. Liczna grupka łapówkarzy na co dzień zaprzyjaźniła się z „klawiszami”, jeszcze liczniejsza oczekuje na darmowe skierowania „za kraty”. I zapewniam nie o wszystkich przestępcach tworzących przyszłoroczny budżet jeszcze wiemy.

Nie uważam, że polityką mogą się zajmować wyłącznie osoby posiadające niezależne źródła utrzymania. Przestaję się jednak dziwić, że politycy popadają w straszny gniew, gdy o ich zarobkach zaczyna się głośno mówić. A są to zarobki (w kraju, w którym miliony cierpią niedostatek, a nawet głód) niebotyczne.

Pomimo wzrostu Produktu Krajowego Brutto, który tak chętnie przypisują sobie politycy, większości Polaków nie żyje się lepiej. Całkiem nieźle za to żyje się polskiej elicie politycznej. Z badań Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych wynika, że dochody naszych elit są dużo wyższe w stosunku do poziomu zamożności społeczeństwa, niż ma to miejsce w bogatych państwach zachodnich.

Posłowie mało i niechętnie mówią wyborcom o swoich dochodach. Co jakiś czas (zawsze w okresie kampanii wyborczej) jakieś ugrupowanie występuje z projektem uchwały obniżającej zarobki poselskie. Po burzliwej dyskusji, w której wszystkie partie zgrupowane w Sejmie popierają ideę, projekt uchwały zostaje jednogłośnie odrzucony. Nie ma się też czemu dziwić. Niewielu bowiem z krajowych polityków ma jakąkolwiek samodzielną wartość na globalnym rynku pracy.

Ile kosztują nas „elity”

A za nie pojawianie się w sejmie, jeżdżenie po pijaku, branie udziału w bankietach oraz okazyjne uchwalenie jakiejś ustawy, a także ośmieszanie się w mediach, zawodowy poseł zarabia 11 225 zł, z czego uposażenie wynosi 8980 zł, a dieta 2100 zł. Pomijam dodatki za udział w każdej komisji sejmowej, darmowe leczenie w najlepszych szpitalach, darmową benzynę, przeloty samolotami, dodatki za „zasiadanie” w radach nadzorczych spółek skarbu.

Podobne kwoty otrzymują wysocy urzędnicy państwowi – sekretarze i podsekretarze stanu zarabiają miesięcznie od 8 do 10 tysięcy złotych. Koszty ich utrzymania są jednak zdecydowanie większe. Każdy z nich otrzymuje do dyspozycji auto służbowe z kierowcą, telefon komórkowy bez limitu rozmów, zespół sekretarek i asystenta. Każdy taki członek aparatu władzy kosztuje więc nas, podatników około 50–60 tys. zł miesięcznie.

Na utrzymanie Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w przyszłym roku wydamy aż 160 mln złotych, czyli o 20 mln więcej niż potrzebował krytykowany za rozrzutność Aleksander Kwaśniewski

Co składa się na tak ogromny budżet prezydenta? Na przykład wynagrodzenie dla pracowników. W okresie rządów Lecha Kaczyńskiego stan etatów w jego kancelarii wzrósł z 280 do ponad 330.

Na zakup nowych samochodów i remonty pomieszczeń dla nowych urzędników ma być wydane prawie 18 mln. Inne wydatki to paliwo do samochodów i rachunki za telefony - 96 mln.

W rządzie Marka Belki zatrudnionych było w sumie 83 doradców i asystentów w gabinetach politycznych. W marcu 2006 r., gdy u sterów stał Kazimierz Marcinkiewicz, doradców było już 124. Dziś - 137!

W tym roku na utrzymanie kancelarii premiera wydaliśmy 84 mln. zł, a w przyszłym wydamy prawie 89 mln. Posłowie kosztowali nas w 2006 roku 123 mln 93 tys. zł. Teraz zapłacimy za ich utrzymanie i pracę sejmu o 26 mln. zł więcej.

Według planów rządu przyszłoroczne wydatki na administrację publiczną wzrosną o 4,6 proc. Odejmując inflację, pensje wzrosną w przyszłym roku o 2,7 proc., czyli na urzędników wydamy z naszych podatków w sumie 9,2 mld. zł.

Jaka praca, taka płaca

Jakże śmiesznie w tym kontekście brzmią słowa posła Wierzejskiego, o tym, że Marcinkiewicz musi szybko znaleźć pracę bo ma na utrzymaniu rodzinę i... ciężko jest. Chętnie dopomogę panu Marcinkiewiczowi, dzieląc się z nim wierszówką. A i dla posła Wierzejskiego odłożę kilka złotych. Na terapię!

Teorią godnej płacy posługiwał się Gomułka, Gierek i Jaruzelski. Z wielką swadą mówią to samo ich antagoniści. A skoro komunistyczne teorie są dziś w cenie, to i ja dołączę do chóru chwalców komuny. Zaproponuję inną (równie starą) teorię płacy: jaka praca, taka płaca. I natychmiast utworzę fundusz pomocy politykom, dla których będzie to jedyne źródło dochodów!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Jeszcze do komentarza Szymona Niemca. "Tak mniej więcej widzą nas zagraniczne media i eksperci od ekonomii." - nie, raczej niewiele obchodzą ich zarobki naszych posłów :). Swoją drogą taki premier Japonii obniżył sobie ostatnio za karę w akcie skruchy za pewną wpadkę zarobki o jedną trzecią, ale i tak nie będzie biedny, bo wcześniej zarabiał ponad 1 mln złotych rocznie :). "nie potrafiąc zrozumieć jak kraj, który był katalizatorem przemian wolnościowych we wschodniej Europie, sam stacza się z powrotem w kierunku komunistycznego systemu zarządzania państwem." - hm, sąd totalnie uproszczony i w gruncie rzeczy nietrafny. Wystarczy rozejrzeć się po zachodniej scenie politycznej, sprawdzić kto rządzi i jakie ma pomysły na to rządzenie. Zachód ma nad nami przewagę ugruntowanego przez lata liberalno-demokratycznego modelu państwa, ale też różne rzeczy się tam robi. W Polsce z kolei gospodarczo nie tylko PiS-owi blisko do socjalizmu (choć to też uproszczony pogląd, bo jednak Gilowska jest ministrem i generalnie quasi-liberalny kurs jest utrzymywany), ale przede wszystkim znacznej części lewicy, na czele z jego hipotetyczną twarzą przyszłości, przynajmniej ideologicznie, czyli Sławomirem Sierakowskim. Tak samo socjaliści francuscy są też gospodarczo dość anachroniczni, wiele można podać przykładów. To nie jest jakiś wyjątkowo polski problem. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od razu odnoszę się do poszczególnych fragmentów.

1. "Zmiany jakie zaszły w Polsce nie tknęły psychiki polityków." - jak i lwiej części społeczeństwa.

2. "Godna oczywiście jedynie w odniesieniu do zarobków posłów, członków rządu i aktywistów partyjnych." - demagogią mi zaleciało :).

3. "Głoszą oni teorię, że polityków należy opłacać tak dobrze, by nie ulegali pokusom brania łapówek." - hm, nie słyszałem akurat, kto to głosi, ale rzeczywiście jest to teza chybiona. Najlepiej, gdy są już na tyle zamożni, że nie muszą się pensją przejmować, choć nie jest to warunek niezbędny. Oczywiście najważniejsza jest uczciwość i kultura polityczna, która ją determinuje. Z drugiej strony płaca ta na pewno powinna być wysoka, a w Polsce w porównaniu z innymi krajami, wcale niebotyczna nie jest.

4. "A są to zarobki (w kraju, w którym miliony cierpią niedostatek, a nawet głód) niebotyczne." - no właśnie :). Niby tak, a jednak nie i znów trochę demagogicznie :).

5. "Pomimo wzrostu Produktu Krajowego Brutto, który tak chętnie przypisują sobie politycy, większości Polaków nie żyje się lepiej." - zdanie, które w zasadzie niewiele mówi. Jaki jest okres porównania? Moim, i chyba nie tylko, zdaniem większości żyje się lepiej.

6. "dochody naszych elit są dużo wyższe w stosunku do poziomu zamożności społeczeństwa, niż ma to miejsce w bogatych państwach zachodnich." - naturalne w rozwijającej się gospodarce, jak nasza.

7. "Niewielu bowiem z krajowych polityków ma jakąkolwiek samodzielną wartość na globalnym rynku pracy." - hm, przesada :). I czemu od razu globalnym? :)

8. Dalej to kwestia kultury politycznej, choć akurat z niewielką liczbą ustaw argument chybiony - jest ich czasem w nadmiarze, stąd liczne buble.

9. "dodatki za „zasiadanie” w radach nadzorczych spółek skarbu." - to poseł może? Mam wrażenie, że nie. A nawet jeśli, to nie kojarzę żadnego przypadku, może jestem niedoedukowany w tej kwestii.

10. "Na utrzymanie Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w przyszłym roku wydamy aż 160 mln złotych" - Kaczyński zapowiadał też wzrost aktywności, a zatem rozbudowanie ośrodków eksperckich, stąd wzrost wydaje się uzasadniony - kwestia na co idą te pieniądze. A posła Wierzejskiego komentować nie będę :).

Cóż, tak czy inaczej, faktycznie na klasie politycznej można się zawieść. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.12.2006 19:33

Szanowny Panie Andrzeju,
Jak zwykle medal ma dwie strony i właśnie chcę Panu wyjaśnić, co dla mnie znaczy termin "godziwej płacy". Oczywiście, że chodzi tu o proporcjonalny ekwiwalent za włożony trud pracownika, ale także i o terminowość wypłaty uzgodnionej kwoty. Nic tu nie ma do rzeczy komunizm ani kapitalizm. Żadna ideologia nie podważy prostej prawdy, że nie ma bardzij czystego moralnie rozrachunku, jak uczciwa zapłata za solidną pracę. Osobiście nie wierzę w pracę dla idei a wolontariat w praktyce wiąże się z możliwością takiej ilości przekrętów, jakie niewtajemniczony ofiarodawcanawet nie podejrzewa. Chętnie przeczytałbym artykuł analizujący codzienne zjawisko nagminnego oszukiwania pracowników przez zwlekających z wypłatą pracodawców. W ten sposób praca bezbronnych najemników jest formą kredytowania biznesu rodzimego fromatu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem świetna analiza współczesnej sceny politycznej. Tak mniej więcej widzą nas zagraniczne media i eksperci od ekonomii. Zachód trwa w niebotycznym zdumieniu, nie potrafiąc zrozumieć jak kraj, który był katalizatorem przemian wolnościowych we wschodniej Europie, sam stacza się z powrotem w kierunku komunistycznego systemu zarządzania państwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro ustalane sa wskaźniki masy/wzrostu dla modelek, to może byśmy ustalili jakies wskaźniki dla polityków?
Liczba posłów, doradców itp. powinna byc ustalona przepisem wyższego rzędu wg porównań z innymi krajami. A jesli ktoś by głosił idee tańszego państwa, to powinien podawać w kampanii wyborczej dodoatkowy współczynnik, np. 75% (że po wygranych wyborach zminiejsza stan urzędników o 25%). I jeśli nie wywiązuje się z tego, to wnosi o samorozwiązanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry felieton, choć temat może nieco drażnić :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.