
Katarzyna Enerlich znana jest szczególnie na Warmii i Mazurach. Każda z siedmiu książek pisarki obejmuje tematykę związaną z właśnie z tymi terenami. O swoim zamiłowaniu do województwa warmińsko-mazurskiego oraz o najnowszej powieści (tworzącej cykl wraz z "Prowincją pełną gwiazd" i "Prowincją pełną marzeń") literatka opowiadała podczas spotkania autorskiego w Kawiarni Literackiej "Książnicy Polskiej".
Pisarka przez pierwszą część spotkania opowiadała o całej swojej twórczości. Wskazywała na to, że historie w jej książkach są zaczerpnięte z życia. "To jest duża radość, spisywać prawdziwe opowieści ludzi. [...] po cóż zmyślać, po cóż pisać nieprawdę, po cóż męczyć umysł na coś, co nie istnieje, skoro mogę wysłuchać człowieka. I tę historię po prostu spisać, opowiedzieć" - mówiła Katarzyna Enerlich. Można było usłyszeć wiele interesujących, ale też i dramatycznych opowieści, które literatka wykorzystała w swoich utworach. Pisarka nie potrafi przejść obojętnie wokół ludzkiej krzywdy, stąd też w jej twórczości opisanych jest wiele tragicznych wydarzeń. Autorka opowiadała także o swojej miłości do Mazur, o których jest mowa w każdej z jej książek.
Można było usłyszeć także historie, które są opisane w najnowszej powieści, zatytułowanej "Prowincja pełna słońca". Występuje tam wątek Mazur, ale również i Włoch: "Prowincja powstawała częściowo właśnie tam, a miałam ku temu wspaniałą okazję, bo trafiłam na fatalną pogodę, więc siedziałam wciąż w pomieszczeniu, a nie nad żadnym słonecznym Adriatykiem. Wcale się nie opalałam, jak to będzie w tej książce" - ze śmiechem opowiadała o powstawaniu swojej książki autorka.
We Włoszech pisarka, dzięki swojej przyjaciółce poznała Aminę, której historię zawarła również w "Prowincji pełnej słońca": "Historia Aminy jest po prostu wstrząsająca. Amina i jej matka były ofiarami przemocy muzułmańskiej [...] Amina uciekła z domu. Wyjechała do Włoch. Tam rozpoczęła pracę. I zwabiono ją pewnym podstępem. Ojciec z wujkiem zwabili ją podstępem do pewnej kawiarni, podając się za jej koleżankę. Przystawili jej nóż do pleców i wsadzili do samochodu [...] Ostatecznie Amina z nożem w plecach została zmuszona do ślubu. [...] Codziennie była bita i gwałcona" Rzeczywiście, opowieść ściska za serce. Można ją poznać szczegółowo, sięgając po książkę. Historia skończyła się szczęśliwie: "Prawdziwa Amina jest w tej chwili szczęśliwa, wyzwolona" - opowiadała z radością autorka, która wraz ze swoją przyjaciółką, pomogła Aminie odzyskać wolność.