Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2930 miejsce

Katarzyna Górna, właścicielka pierwszego biura matrymonialnego LGBT: Nie jesteśmy już niewidzialni

O tym, czy homoseksualiści piją wino i mają kaca oraz jak wygląda praca tęczowej swatki w dobie portali randkowych, z Katarzyną Górną, właścicielką pierwszego w Polsce biura matrymonialnego LGBT rozmawia Mirka Wakulik.

 / Fot. archiwum własne Skąd w twoim życiu pojawił się pomysł na biuro matrymonialne?
Biuro powstało w oparciu o naszych znajomych, którzy wiecznie poszukiwali swojej drugiej połówki i byli zniechęceniu istniejącymi na rynku portalami randkowymi. Razem z moją partnerką tak sobie pomyślałyśmy, czemu by nie stworzyć czegoś innego, czegoś oldskulowego jak właśnie biuro matrymonialne.

Mamy internet, a w nim mnóstwo portali randkowych - od ogólnych po jak najbardziej wyspecjalizowane (dla gejów, katolików, rodziców solo itp.). Czy biuro matrymonialne nie jest w pewnym sensie pójściem pod prąd?
Może tak. Ale zanim otworzyłyśmy naszą firmę, zbadałyśmy rynek i przejrzałyśmy biura matrymonialne tego starego typu, dla osób heteroseksualnych. O dziwo, biura te mają się całkiem dobrze, specjalizują się w ofertach skierowanych do ludzi biznesu, vipów, celebrytów, etc., natomiast nie miały żadnej oferty dla homoseksualistów. Zdecydowałyśmy się zatem na otworzenie pierwszego w Polsce biura matrymonialnego takiego starego typu, ale z jednym zastrzeżeniem: pracujemy dla osób spod znaku LGBT.  / Fot. Caesantana

Czym różni się w takim razie biuro matrymonialne dla osób heteroseksualnych od biura dla "osób spod znaku LGBT"? Czy geje, lesbijki i osoby bi lub trans mają specyficzne potrzeby przy staraniu się o założenie związku?
Oni przede wszystkim mają potrzeby. Potrzebę żeby zgłosić się do nas, bo osób niehetero-normatywnych jest mniej. Trudniej jest im się przez to odnaleźć. Zwłaszcza mam na myśli osoby 30-40-50-letnie, które już skończyły "wojaże" po knajpach, większość znanych im gejów czy lesbijek jest sparowanych, lub też są po prostu zniesmaczeni seks-ofertami z portali randkowych (chodzi mi tutaj oczywiście portale dedykowane LGBT).

Mam wrażenie, że definiując osobę na zasadzie jej seksualności, od razu skupiamy się właśnie na seksie. Te portale czy jakiekolwiek strony LGBT są bardzo zseksualizowane. Czy to prawda, że w sieci chodzi tylko o seks?
Tak chyba jest. Z tego, co mówią mi znajomi i klienci. Ja nie miałam przyjemności korzystania z żadnego takiego portalu, tzn. na szczęście nie miałam (śmiech). Do nas przychodzą osoby na tyle dojrzałe emocjonalnie, że gotowe są na budowanie stałych relacji. Nie szukają szybkich randek, jednorazowej kolacji, czy też umówienia się po prostu na seks. Chcą poznać swoją drugą połówkę. A przez wspomniane przez ciebie portale jest to nieco utrudnione, bo potencjalne spotkania nastawione są często w jednym kierunku. Oczywiście, nie ma co generalizować. Wszystko zależy od człowieka, który zamieszcza swój profil w sieci.

 / Fot. Marcel Hol Zapewniam cię, że to samo dzieje się wśród osób heteroseksualnych. Mówi się o zjawisku "bezpłatnej agencji towarzyskiej" na portalach randkowych...
Tak, słyszałam nawet ostatnio od mojego kolegi, że istnieje portal dla osób, które spotykają się tylko i wyłącznie na seks. Cóż, potrzeba matką wynalazku.

Tak, a wy, idąc tym tropem, otworzyłyście pierwsze polskie biuro matrymonialne dla gejów i lesbijek. Powiedz mi, kto jest takim typowym klientem waszego biura.
Gej, lesbijka, biseksualista, biseksualistka, osoba transseksualna, którzy chcą już budować stałe relacje. Nie chcą przygodnych związków, tylko partnera na dłużej.

Ucinacie kontakt, jeżeli ktoś szuka tylko seksu? Czy po prostu nie zgłaszają się takie osoby?
Do tej pory jakoś nikt się nie pojawił. Być może dlatego, że na stronie biura jednoznacznie określamy, że nie jest to portal randkowy, speed dating, czy swingowanie. Zabrzmi to staroświecko, ale my zawodowo zajmujemy się szukaniem drugiej połówki.

 / Fot. Steffen Zelzer Jak to wygląda? Wyobraźmy sobie, że jestem waszą klientką...
Pierwszym krokiem oczywiście jest przyjście do nas. Nie ukrywam, że najbardziej zależy nam na kontakcie osobistym, wtedy można poznać lepiej daną osobę. Następnie, mamy dwa etapy. Najpierw przeprowadzamy pogłębiony wywiad, który może trwać różnie, w zależności od tego jakim kto jest rozmówcą... W trakcie takiej rozmowy poznajemy oczekiwania względem partnera/partnerki, poznajemy daną osobę, jakie ma zainteresowania, jaka jest sytuacja w rodzinie...

Trzeba się bać?
To tylko brzmi tak poważnie - jakby się było na kozetce u psychologa (śmiech). W rzeczywistości jest to dosyć luźna rozmowa. Aczkolwiek poruszamy niekiedy bardzo intymne sprawy: czy i jakie były wcześniejsze związki, czy dana osoba jest już po coming-oucie, jakie ma preferencje co do tej drugiej osoby (i tutaj zarówno wygląd fizyczny jak i cechy charakteru). Trochę wchodzimy z butami w życie danego człowieka, ale jest to niezbędne przy późniejszym dopasowaniu osób.

Czyli najpierw wywiad. A co dalej?
Mamy przygotowany przez współpracujących z nami psychologów test doboru partnerskiego. Bada on na różnych płaszczyznach cechy charakteru oraz modele zachowania człowieka, np. dominację / uległość, wrażliwość / twardość. Oczywiście test nie jest wyznacznikiem kierunku poszukiwań. Niemniej jednak, okazuje się pomocny przy - nazwę to brzydko, ale na tym to polega - "selekcji kandydatów".

"Selekcji kandydatów"? To brzmi jak rozmowa o pracę w korporacji. A przecież tutaj chodzi o miłość, czyż nie?
Owszem. Ale żeby to coś zaiskrzyło, trzeba dobrać odpowiednich ludzi. Zależy nam na tym, żeby to pierwsze spotkanie miało jak największe szanse na powodzenie. Nie musi się skończyć wielką miłością, ale chcemy uniknąć niefortunnych randek.

Ale zanim nastąpi to spotkanie, to jak przedstawiacie kandydatów? Jest jakiś katalog? Folder ze słodkimi fotkami?  / Fot. Ben Earwicker Garrison Photography, Boise, ID www.garrisonphoto.org
Właśnie jedną z naszych zasad jest to, że zdjęć nie pokazujemy. Już kiedyś opowiadałam tę historię. Siostra mojej partnerki korzystała z usług biura matrymonialnego, oczywiście dla osób heteroseksualnych. Pewnego dnia, otrzymała propozycję spotkania, ale bez wcześniejszego zobaczenia zdjęcia kandydata. I dobrze się stało, ponieważ gdyby zobaczyła wcześniej jego zdjęcie, to pewnie by się z nim nie umówiła. To po prostu nie był jej typ faceta. Ale jak się spotkali, przegadali kilka godzin na pierwszej randce, tak od ponad 10 lat są w szczęśliwym związku, którego owocem jest dziecko. Czyli jednak nie warto się sugerować czyimś wyglądem.

A jak to jest z tym spotkaniem? Aranżujecie je w biurze?
Spotkanie zostawiamy już tym szczęśliwym wybrankom. My dokonujemy selekcji, informujemy jedną i drugą stronę o sparowaniu, podajemy trochę szczegółów na temat kandydata (m.in. zawód, wspólne zainteresowania) i pytamy czy dana osoba miałaby ochotę na spotkanie z kimś takim i jeśli odpowiedź jest pozytywna, to przekazujemy kontakt. Wcześniej, podczas tej pierwszej rozmowy pytam się czy osoba jest gotowa na samodzielne skontaktowanie się z potencjalnym partnerem / partnerką. Ktoś przecież musi wykonać ten pierwszy krok, jak dziecko. My jesteśmy jak troskliwi rodzice i pomagamy na początku, chuchamy i dmuchamy, ale nie możemy być inkubatorem dla tego rozwijającego się zalążka związku.

Jaki typ osób przychodzi do waszego biura? Raczej osoby wycofane?  / Fot. Ben Earwicker Garrison Photography, Boise, ID www.garrisonphoto.org
Są to bardzo różne typy. Nie ma reguły. Naszymi klientami są zarówno osoby bardzo nieśmiałe jak i ludzie pewni siebie, konkretni, ze sprecyzowanym poglądem na to, kogo szukają. Przychodzą nie tylko dlatego, że mają problem z zawarciem znajomości, ale przede wszystkim z braku czasu. Nie oszukujmy się. Żyjemy w takim, a nie innym świecie. Pomiędzy pracą, a domem, czasem nie mamy nawet czasu, by spotkać się z przyjaciółmi, a co dopiero poznawać nowych ludzi i inwestować czas w długie poszukiwania na własną rękę.

Dobra, czyli mamy te dwie osoby. Jedna z nich dzwoni. Co dalej?
No, tak jak na filmach. Umawiają się. Panie - na kawkę, panowie - na piwko. Albo na odwrót (śmiech). Zależy nam zawsze na feedbacku z takiego spotkania. Piszemy, dzwonimy do każdej ze stron z pytaniami: jak było, czy to ma szanse, czy będą się spotykać dalej, czy może pozostaną tylko znajomymi. To bardzo ważne, ponieważ jeśli ktoś powie, że raczej nic z tego nie będzie, to chciałybyśmy wiedzieć dlaczego, żeby więcej nie popełniać tych samych błędów. Potem albo szukamy dalej, albo - jeśli coś z tego pierwszego spotkania wychodzi - mamy tylko powody do radości.

I jakie są te feedbacki?  / Fot. Felipe (Aladim) Hadler
Wiesz, niektórzy już się spotykają, nazwijmy to "na wyłączność", inni są po paru randkach, z których potworzyły się fajne przyjaźnie, ale nie zaiskrzyło... Ta iskra jest jednak istotna, by znajomość przeszła do kolejnego etapu.

Wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji i od razu myślę, że gdyby tej iskry nie było to strasznie ciężko byłoby mi powiedzieć drugiej osobie: "wiesz, miło było, ale to nie to". Czy zdarzają się tacy klienci, którzy proszą was o zerwanie kontaktu?
Jeszcze nam się coś takiego nie przydarzyło. Myślę, że przy takim spotkaniu wszystko widać, tzn. wyczuwa się feedback od drugiej osoby. Tak jak w życiu. Miałyśmy niedawno klientkę, która powiedziała nam wprost, że ta druga dziewczyna jest "naprawdę fajna, ale chleba z tego nie będzie". Zapytałam się więc czy ucina tę znajomość, a ona na to, że "absolutnie nie, to nie typ mojej drugiej połówki, ale pójdziemy sobie na piwko". Poza tym, kontakty z takiego biura matrymonialnego wcale nie muszą się zakończyć "ślubem", czy związkiem partnerskim lub inną formą wspólnego życia. Często może to być początek świetnej przyjaźni. Jak w "Casablance".

A jeśli kończy się związkiem, to czy pilotujecie jakoś te relacje?  / Fot. Stuart Bell
Nie, przecież nie będę komuś pod kołdrę zaglądała! Nie będę im mówiła: "Nie palcie papierosów, bo to źle wpłynie na wasz związek". Każdy prowadzi swoje życie po swojemu. Jeśli dostajemy informację, że są razem, to świętujemy ten sukces i dziękujemy im za współpracę. No, chyba, że do nas potem wracają, czego im nie życzę (śmiech).

Organizujecie jakieś eventy dla klientów?
To jest kolejny element działalności biura. Co prawda, jeszcze trochę za wcześnie na to wszystko, ale planujemy niebawem wdrożyć system imprez, w czasie których można będzie się poznać w bardziej naturalnych i neutralnych warunkach. Nie będzie to spotkanie "face to face", w czasie którego z zakłopotaniem patrzymy sobie w oczy lub na zegarek, i z trudem staramy się wypełnić znaną wszystkim niewygodną ciszę. Zamierzamy zapraszać 8-10 osób o zbliżonych profilach, by się spotkały razem u nas. Wtedy te kontakty mogą być łatwiejsze, bardziej każualowe, no i ta iskra miłości może nagle zabłysnąć, choćby dla jednej pary.

Mówiłaś, że wśród waszych klientów są także osoby nieśmiałe, a podczas wywiadu poruszacie temat seksualności. To bardzo intymne. Czy proponujecie także pomoc psychologiczną?  / Fot. Marcelo Silva
Na stałe współpracujemy z dwiema świetnymi psycholożkami, które oprócz dużego doświadczenia w psychoterapii są także specjalistkami w pracy z osobami LGBT. Jeśli zgłasza się do nas osoba, która szuka partnera, ale wykazuje także pewne potrzeby terapeutyczne, to zachęcamy ją do spotkania z naszymi zaprzyjaźnionymi psycholożkami.

A jak to jest z tymi klientami? Wyłania się wśród nich jakiś konkretny typ?
Sprawa tak naprawdę jest niesłychanie dynamiczna. Jeśli chodzi np. o płeć, to jeszcze w zeszłym tygodniu mogłam powiedzieć, że jest mniej więcej pół na pół. Dzisiaj myślę, że mamy w bazie więcej kobiet. A w przyszłym tygodniu może być znowu inaczej. Sama byłam zaskoczona tą różnorodnością! Na początku - zanim jeszcze założyłyśmy tę działalność - chciałyśmy skierować ofertę biura tylko i wyłącznie dla kobiet, i to jeszcze w przedziale wiekowym 30+. Myślałyśmy, że to właśnie one będą zainteresowane budowaniem długofalowych relacji. A okazało się, że panowie też chcą! Fakt, myślałam o nich stereotypowo: mają przecież swoje portale, chodzą po knajpach, na randki... Oczywiście, jak opowiedziałam to moim przyjaciołom gejom, to niemal opluli mnie jadem za tak stereotypowe myślenie. Otworzyłam sobie dzięki temu oczy na ich problemy. I okazało się, że warto było.

Reasumując, klientem biura jest i kobieta i mężczyzna. A jak to jest z wiekiem?
Najmłodsza osoba, jaka się z nami skontaktowała miała 19 lat, a najstarsza była po sześćdziesiątce.

A miasto? Wszyscy z Warszawy?
Właśnie nie! Pierwsza nasza klientka była z Warszawy. Potem posypały się zgłoszenia z innych miast: Wrocław, Olsztyn, Katowice, Trójmiasto, Kraków i wiele innych zakątków naszego kraju. Jesteśmy w kontakcie z osobami nawet z małych miasteczek lub wsi, gdzie na pewno trudniej jest nawiązać relację z drugą osobą tej samej płci...

Czy to nie jest skomplikowane logistycznie? Przecież nie wszystko można załatwić mailowo.  / Fot. Dan Colcer
Umowę, którą podpisujemy z klientem oraz kwestionariusz osobowy możemy załatwić przez internet lub pocztą. Natomiast, jeśli chodzi już o rozmowę, to możemy ją odbyć przez skype lub telefonicznie. Zawsze jednak wolimy spotkać się osobiście. Jeśli chodzi o randki, to niektórzy klienci są otwarci na związek z kimś z innego miasta czy nawet kraju.

 / Fot. h9kWspomniałaś o umowie. Brzmi to bardzo poważnie. Co się w niej znajduje?
Każdemu z naszych klientów musimy coś zagwarantować. W ciągu roku obowiązywania umowy, gwarantujemy minimum trzy spotkania. Zawsze podkreślam, że jest to minimum.

Umowa kojarzy się z usługami, a usługi z opłatami. Jak to wygląda u was?
W tej chwili mamy jeszcze rabat na nasze usługi. Obowiązuje u nas forma abonamentu rocznego, bez ukrytych kosztów. Nie pobieramy prowizji za udane spotkanie, ani nie żądamy dodatkowych opłat za kolejny kontakt. Nie oczekujemy także prezentów za każdy rok istnienia danego związku (śmiech).

Umowa kojarzy mi się także z tym, co miała proponować ustawa o związkach partnerskich...  / Fot. Milan Richter
Której nadal nie ma i z której nadal nic nie wynika. Wiesz, ja kiedyś nie myślałam na poważnie, by legalizować mój związek, bo to w ogóle nie było mi potrzebne. Ale im bardziej robię się starsza, to tym bardziej chciałabym przestać żyć "na kocią łapę". Nie chodzi mi tutaj o uwarunkowania prawne, ponieważ zarówno moja rodzina, jak i rodzina Magdy w pełni nas akceptuje i wiem, że gdyby wynikły sytuacje związane ze szpitalem czy dziedziczeniem, to nie byłoby żadnych przeszkód. Myślę więc, że ustawa o związkach partnerskich przekładałaby się w moim przypadku po prostu na takie zwykłe poczucia bezpieczeństwa: nie musiałabym się nikomu z niczego tłumaczyć, ani udawać, że Magda jest moją koleżanką, współlokatorką czy siostrą. Mogłabym mówić legalnie "moja partnerka" i nikt nie mógłby temu zaprzeczyć czy stwarzać problemy w tak elementarnych sprawach jak odebranie przesyłki na poczcie.

A ile czasu jesteście już ze sobą?
10 lat.

Zaraz, przecież mówi się, że "związki homoseksualne są jałowe i trwają tylko chwilę".
No, tak. Chwila dziesięcioletnia. Szybko ten czas leci.

Czyli stereotyp mówiący o tym, że homoseksualiści zmieniają partnerów jak rękawiczki mija się z prawdą?  / Fot. Belovodchenko Anton
Znam osobiście wiele par, które są ze sobą od lat i są szczęśliwe. Oczywiście, zawsze znajdą się osoby, które lubią skakać z kwiatka na kwiatek, ale jest to identyczne zjawisko jak w przypadku osób heteroseksualnych. Jesteśmy takimi samymi ludźmi. Też szukamy kogoś albo na chwilę, albo na stałe. Pijemy tę samą kawę, to samo wino. Mamy takiego samego kaca. Tak samo idziemy do pracy, tak samo się uczymy, tak samo gotujemy obiad. Wykonujemy te same zawody. Jeździmy tym samym tramwajem. Tak samo się kłócimy. Borykamy się z takimi samymi problemami...

W związku z tym, że jesteśmy tacy sami, to czy otwieranie biura typowo dla osób spod znaku LGBT nie jest formą "gettoizacji", odsuwania ich od reszty społeczeństwa? Czy geje i lesbijki nie mogą udać się do ogólnego biura matrymonialnego?
Problem w tym, że właśnie nie mogą. Takie biura nie mają dla nich oferty. Sprofilowanie naszych działań w kierunku tej grupy docelowej jest pokazaniem przede wszystkim, że geje i lesbijki są obecni w społeczeństwie i że jesteśmy na rynku właśnie dla nich, otwarci na ich problemy, przygotowani na kwestie z nimi związane. Chociażby jeśli chodzi o problem akceptacji własnej seksualności, który to nie istnieje w przypadku heteroseksualistów. W związku z hetero-normatywną formatką społeczną, kobieta nie ma problemu z zaakceptowaniem tego, że pociąga ją mężczyzna i nie spotyka się z negatywnymi komentarzami, gdy idzie z nim za rękę lub przytula się do niego w metrze. Nikt przecież nie krzyknie za nią: „Hetero! Hetero!” (śmiech). Biuro matrymonialne to my, a już z perspektywy naszego własnego doświadczenia, jest nam po prostu łatwiej zrozumieć osoby homoseksualne i zaproponować im konkretne rozwiązanie. W idealnym świecie w ogóle nie byłoby potrzeby na naszą działalność, ponieważ chłopak czy dziewczyna nie musieliby robić coming-outu, tylko po prostu przedstawialiby rodzicom swoją partnerkę czy partnera i nikt nie robiłby z tego żadnej hecy.

Jak patrzysz na przyszłość? Swoją, biura, ludzi, dla których pracujesz?  / Fot. Svilen Milev http://efffective.com
Biorąc pod uwagę to, co się teraz dzieje, sam fakt, że mówi się o homoseksualizmie i nie jest on jednoznacznie negowany, to już jest duży plus. Ja wychowywałam się w świecie, w którym w ogóle tego tematu nie było, czułam się dziwnie, strasznie samotnie, jak jedyna lesbijka na całym świecie, nienormalna, UFO... (śmiech). Teraz nie jesteśmy już niewidzialni. Myślę, że dla nastolatków kwestia homoseksualizmu nie jest tabu i nie sprawia takiego problemu jak ich rodzicom. W ogóle kwestia płciowości przestaje być problemem, różnice psychologiczne między chłopcami i dziewczynkami - sztucznie wzmacniane przez społeczeństwo - dzisiaj są już nieaktualne. Jestem zatem pełna optymizmu co do sytuacji osób spod znaku LGBT, a co za tym idzie naszego biura matrymonialnego i mojego własnego związku - mam nadzieję, że z Magdą będziemy tak szczęśliwe do końca życia.

I tego serdecznie życzę wam i wszystkim osobom, które skojarzycie w waszym biurze. Dziękuję za spotkanie.
Dziękuję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

@ Marta Jenner ja nie mówię o zoofilii tylko o biurze matrymonialnym jako propozycji dla osób które darzą swoje czworonogi prawdziwą miłością. Oraz np. chcą im potem zostawić majątek w testamencie. Takie rzeczy się dzieją dlaczego nie uregulować tego prawnie skoro i tak się dzieją :>

@Mirka Wakulik myli Pani trolli z przeciwnikami małżeństw homoseksualnych ;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marcin Pietrzyk - trolle ponoć znajdą się wszędzie, aczkolwiek nie wiedziałam, że na takim serwisie również.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://fundacja-emir.pl/aktualnosci/archiwum/emi.htm

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marcin Pietrzyk
Spóźnił się Pan - już pięć lat temu "Polska The Times" pisał:
"Agencja towarzyska w centrum Warszawy oferująca swoim klientom seks ze zwierzętami - to nie scenariusz filmu grozy, tylko rzeczywistość.
Taki przybytek odkryli w ostatnich dniach miłośnicy zwierząt zrzeszeni na jednym z internetowych forów. Przypadki seksualnego wykorzystywania zwierząt są w Polsce codziennością, a amatorzy takiej >>zabawy<< wymieniają się doświadczeniami w internecie. Nie kryją się, bo prawo w Polsce nie przewiduje wysokich kar za zoofilię."
"Wykorzystane seksualnie zwierzęta, głównie psy, czasem trafiają do schronisk. Tak było na przykład z ośmioletnią suczką Emi, która zmaltretowana trafiła do schroniska pod Grodziskiem Mazowieckim.
- Udało się ją uratować, teraz ma nowych właścicieli - mówi Katarzyna Śliwa ze schroniska. Zwyrodnialec, który znęcał się nad Emi, dostał 500 zł grzywny."

Widziałam tę nieszczęsną suczkę, więc dla mnie zoofilia nie jest tematem do żartów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marcin Pietrzyk
Już widzę te reklamy: "Jestem: mężczyzną, szukam: kozy" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

o jaki fajny pomysł jeśli to przeszło to ja idę za ciosem i otwieram biuro matrymonialne dla miłośników zwierzaków, podobno w Niemczech jakiś facet poślubił swoją kotkę; zrobiłem wstepne badanie rynku i myśle ze sie przyjmie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.