Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

495 miejsce

Katarzyna Olubińska: „Ze swoimi lękami staram się walczyć!"

Reporterka "DDTVN", prowadzi rozmowy na żywo z gwiazdami z rożnych miejsc Polski. Jej praca to i ogromna pasja. Dziś w rozmowie z Mariolą Morcinkovą opowiada o swoim życiu na walizkach.

Reporterka

Co najbardziej lubi Pani w porankach, kiedy wybiera się Pani do studia „DD TVN”? O której wstaje dziennikarka, która występuje w programie, który rozpoczyna się przed 09:00?

-W studiu mam rzadko okazje pracować, ponieważ wywiady na żywo, które przeprowadzam są w różnych miejscach Polski, a więc dzień przed wywiadem spędzam najczęściej w podróży. Mój dzień zaczyna się przed 6 rano, niezależnie od tego, czy to jest weekend, czy niedziela. Lubię to całe zamieszanie przed wejściem na żywo, ustalenia na planie, ostatnie wskazówki z reżyserki w Warszawie i adrenalinę, która zawsze temu towarzyszy. Same rozmowy na żywo wydają się krótkie, bo trwają 3, 4 minuty, ale stoi za tym praca całego zespołu ludzi: profesjonalistów, ale też po prostu sympatycznych ludzi, których nie da się nie lubić. Połączenie profesjonalizmu i barwnych osobowości – taka jest ekipa „DDTVN” i to sprawia, że na planie czuję się nie tylko bezpiecznie ale jest też po prostu miło i myślę, że gwiazdy, do których przyjeżdżamy z wizytą też tak nas odbierają.

Jakie reportaże lubi Pani najbardziej? Czy ma Pani ulubiony temat, o którym lubi opowiadać?

-Najbardziej lubię takie rozmowy, na które mam więcej czasu antenowego, niż zazwyczaj. Czasem śmieję się, że moja praca to sztuka mówienia na czas i prawie po każdej rozmowie zostaje niedosyt. Każdy reportaż jest dla mnie wyzwaniem i do każdego podchodzę z zaangażowaniem, starając się nie robić założeń na dany temat tylko otworzyć się na człowieka i jego historię. Opowiadać nie lubię. Moja praca to sztuka słuchania. Męczy mnie zakrzykiwanie i zagadywanie się nawzajem. Wolę zadawać pytania, patrzeć w oczy i słuchać. Szukam prawdy. Ciekawość ludzi i świata ciągle mnie nakręca.

Co najbardziej lubi Pani w zawodzie dziennikarki?

-Lubię to, że mogę być sobą. Ten zawód jak żaden inny pasuje do mojego charakteru, bo z natury jestem ciekawska i dociekliwa. Już w szkole kiedy było przedstawienie w teatrze ja wolałam zakradać się w kulisy i podpatrywać te prawdziwe emocje, nie wyreżyserowane. Tak samo obserwuję i chłonę świat: zawsze najciekawsze jest dla mnie za kotarą. Interesują mnie ludzie. Lubię też różnorodność, wymianę zdań, otwierania się na nowe horyzonty. Każde spotkanie z nowym rozmówcą wzbogaca mnie samą, zwłaszcza jeśli to jest osobowość. Ta wymiana poglądów, energii, ścieranie się nawzajem jest dla mnie jak tlen.

Aktualnie współpracuje Pani tylko ze Stach TVN, czy także inną?

-Obecnie jestem związana zawodowo wyłącznie z redakcją "DDTVN", ale w przyszłości nie zamykam się na współpracę, jeśli to będą projekty, w których mogę się rozwijać. TVN ma bogatą ofertę kanałów tematycznych i nie ukrywam, że chętnie zrobiłabym coś autorskiego. Ostatnio tęsknię też za pisaniem.

Gdzieś czytałam, że uwielbia Pani sporty ekstremalne. Jaką formę ruchu Pani uprawia?

-Ze sportów najbardziej kocham żeglarstwo, ale raczej w wydaniu turystycznym, niż wyczynowym. Żeglarstwo wiąże się dla mnie z zasadami, które są dla mnie ważne. To jak sposób na życie. Połączenie odwagi, zmagania się z przeciwnościami, ciekawość nowych lądów, odpowiedzialność za innych na pokładzie i ten wiatr w żaglach, który jak dmuchnie to nieraz porwie. Pochodzę z żeglarskiej rodziny i jestem przekonana, że moje dzieci, jeśli będę je kiedyś miała, też będą żeglować.

Czy jest taka dyscyplina sportu ekstremalnego, na której wypróbowanie nigdy by się Pani nie odważyła?

-Do niedawna myślałam, że nigdy nie odważyłabym się na sporty walki. Wiedzialam, to z pewnością nie mój świat. Kiedy dostałam propozycję poprowadzenia cyklu o samoobronie dla kobiet w "DDTVN" pod okiem Jarka Rogowskiego, najlepszego w Polsce trenera krav magi, myślałam, że to żart, ale okazałoo się, że to wypaliło. Kiedy ja przełamałam swoją niechęć i pokonywałam granice bólu, wytrzymalosci fizycznej i swojego umysłu, kobiety, które oglądały ten cykl robiły to razem ze mną. Byłam dla nich autentyczna. Przeżywały to ze mną. Wspólnie uczyłyśmy się jak w sytuacjach zagrożenia na ulicy nie stać się ofiarą, jak przełamać strach przed przemocą. Dziś zupełnie inaczej reaguję na zaczepki czy sytuacje, kiedy spotykam się z naruszeniem moich granic. Myślę, że wszystko tkwi w naszej głowie, a po tym cyklu z pewnością nie jestem już drobną i bezbronną kobietką.

Czego boi się Kasia Olubińska?

-Jakiś czas temu byłam na spotkaniu „Garnek strachu” ojca Adama Szustaka, którego konferencje uwielbiam. Zapadło mi w pamięć, że to, czego się najbardziej boimy jest straszne tylko do momentu, kiedy się odważymy z tym skonfrontować, i że tam, gdzie się czegoś boimy, tkwią dla nas najbardziej wartościowe rzeczy. Strach ma często jedynie wielkie oczy dlatego ze swoimi lękami staram się walczyć tak, jak walczyłam z krav magą.

A odwrotnie, o czym Pani marzy na gruncie zawodowym, a o czym prywatnie?

-Zawodowo: mniej czasu w podróży, więcej czasu antenowego. Prywatnie: chciałabym żyć mądrze, pięknie i z pasją.

Wiem, że licznie Pani wspiera i prowadzi akcje charytatywne. Co daje Pani pomaganie innym?

-To ciekawe pytanie, bo faktycznie pomagamy z różnych powodów i co najważniejsze: lubimy pomagać. Kiedy obserwuję to, co dzieje się dookoła fundacji Polska – Haiti, z którą jestem związana, to jest jak kula śniegowa ludzkiej życzliwosci, która rośnie i rośnie. Ciągle spotykam się z tym, że ludzie chcą pomagać, mają taką potrzebę, są gotowi poświęcić swój czas, pieniądze, doświadczenie, chcą się dzielić dobrem. Często ktoś do mnie dzwoni i mówi: "Męczy mnie to życie dla korporacji, chciałbym zrobić coś sensownego". I ja się właśnie tak czuję, w tych rzadkich momentach, kiedy pomagam. Czuję, że to co robię ma wartość, ma sens. To samo jest w telewizji. Można zrobić tysiąc dobrych, mądrych wywiadów i to jest dobre, ale czasami jeden krótki reportaż potrafi odmienić czyjeś życie i to ma zupełnie inną wagę dla mnie, ale bardzo sobie cenię takie chwile, kiedy mogę pomóc w mniejszej skali. Bo to pomaganie to dla mnie nie jest jakaś akcja specjalna od święta, tylko czasami nawet dobre słowo, czy uśmiech.

Czy nadal współpracuje Pani z fundacją Polska – Haiti?

-Przede wszystkim jestem szczęśliwa i dumna, że fundacja Polska – Haiti trzy lata po trzęsieniu działa tak prężnie i dzielnie. Mimo, że to nie jest wielka organizacja tylko grupa ludzi dobrej woli, efekty są ogromne. Wyremontowane laboratorium komputerowe, stypendia dla Haitanczyków w Polsce, opieka nad głuchoniemym chłopcem Noe, to tylko część projektów, które udało się zrealizować. Niedługo rusza budowa wyczekanej szkoły na Haiti, co jest olbrzymim wyzwawniem. To wszystko dzięki Zofii Pinchinat Wituckiej i cudownym ludziom, którzy codziennie poświęcają swój czas. Mój wkład jest naprawdę niewielki, chociaz ciągle sobie obiecuję, że to się zmieni.

Aktualnie pracuje Pani nad jakąś akcją charytatywną?

-Jest kilka spraw w toku poza fundacją, ale wolę dzialać, niż o nich mówić.

Jakie ma Pani najbliższe plany? Lato za pasem, może jakiś odpoczynek?

-Po niezapomnianych wakacjach na Sycylii na obozie tanecznym ze Stefano Terazzino i Pauliną Biernat czas wrócić do pracy, bo już za kilka dni rusza nowy sezon i to dla mnie oznacza dużo jeżdżenia po Polsce.

Czy wierzy Pani w horoskopy, dobre moce, przesądy?

-Ten etap mam już na szczęście za sobą. Horoskopy i wróżki zaprowadziły mnie na skraj przepaści. Ciesze się, że udało mi się od tego odciąć. Dziś jest wiele zagrożeń duchowych, które bagatelizujemy: od toksycznych związków, przez uwikłania w nałogi i inne zniewolenia. Narkotyki, wróżki, czy sex wydają się być najprostszym lekiem na nasz strach i samotność, szybkim sposobem na szczęście, ale prawdziwą miłość i wolność daje tylko Bóg. Dziś wierzę jedynie w Boga i jego miłość, która uwalnia.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Reporterka















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.